„Wbrew zapowiedziom niektórych komentatorów w programie (PiS - PAP) pojawiły się nowe wydatki, ponad ten bardzo obszerny program, który został zapowiedziany w lutym. Tym razem wydatki są trochę rozłożone w czasie, bo te które obciążą w krótkim czasie budżet to są emerytury, ale inne np. wydatki na drogi, są jednak rozłożone na wiele lat. A jeszcze inne obciążają tak naprawdę nie budżet, ale sektor przedsiębiorstw. Na przykład o hojne podwyżki pensji minimalnej” – powiedział PAP Biznes Benecki.„Wbrew zapowiedziom niektórych komentatorów w programie (PiS - PAP) pojawiły się nowe wydatki, ponad ten bardzo obszerny program, który został zapowiedziany w lutym. Tym razem wydatki są trochę rozłożone w czasie, bo te, które obciążą w krótkim czasie budżet to są emerytury, ale inne np. wydatki na drogi, są jednak rozłożone na wiele lat. A jeszcze inne obciążają tak naprawdę nie budżet, ale sektor przedsiębiorstw. Na przykład o hojne podwyżki pensji minimalnej” – powiedział PAP Biznes Benecki.

„Można powiedzieć, że z punktu widzenia przedsiębiorstw mamy cały czas taki dualizm. Z jednej strony mamy dużo zachęt do otwierania biznesu dla małych firm, typu proporcjonalny sposób naliczania składki ZUS - o którym dziś była mowa - czy obniżka CIT dla małych przedsiębiorstw, ale jednocześnie mamy nowe, duże obciążenie dla firm, jak np. bardzo hojne podwyżki płacy minimalnej” – dodał.

Benecki zaznaczył, że przedsiębiorstwa wciąż będą musiały funkcjonować w dużej niepewności instytucjonalnej, co nie służy inwestycjom i wzrostowi gospodarczemu w długim okresie.

„To powoduje, że przedsiębiorstwa będą wciąż funkcjonować w dużej niepewności co do nowych przepisów, nowych obciążeń i generalnego otoczenia instytucjonalnego. A to są te elementy, które jednak nie służą inwestycjom, nie służą endogenicznemu wzrostowi gospodarczemu. Czyli nie temu, który jest napędzany przez socjal i nowe świadczenia, ale wzrostowi długoterminowemu. Nowe obciążenia sektora przedsiębiorstw pogorszają otoczenie instytucjonalne i negatywnie wpływają na wzrost długoterminowy” – ocenił ekonomista.

Główny ekonomista ING Banku Śląskiego uważa, że możliwy wzrost udziału państwa w sektorze finansowym również będzie stanowił element pogorszenia się otoczenia instytucjonalnego.

„Jest także mowa w programie o wzroście udziału państwa w sektorze finansowym. To również jest element pogorszenia instytucjonalnego, które co prawda nie uderzy gospodarkę w krótkim okresie, ale to wszystko zaboli za jakiś czas. Nie służy wzrostowi w długim terminie” – powiedział Benecki.

Ekonomista dodał, że największe obciążenie dla finansów publicznych może stanowić zapowiedź zwiększenia świadczeń emerytalnych.

„Jeśli chodzi o wpływ zapowiedzi na rynki finansowe, to jeden element, który trochę budzi obawy to są jednak emerytury – mowa o 13. i 14. emeryturze. W krótkim okresie w 2020 r. nie ma problemu ze sfinansowaniem tego, to bardziej kwestia lat 2021-2022, kiedy one-offów nie będzie, kiedy przyjdzie jakiś odprysk globalnego spowolnienia gospodarczego, wtedy to będzie większe obciążenie dla budżetu. Niemniej jednak wciąż znajdujemy się - jeśli chodzi o deficyt gg - poniżej 3 proc. PKB” – powiedział.

Według Beneckiego ewenatulane zwiększenie udziału państwa w sekotrze bankowym byłoby ryzykowne dla złotego.

„Może to oznaczać, że ani bank centralny ani regulator nie będą stabilizować sytuacji w sektorze bankowym w związku z konsekwencjami wyroku TSUE. Gdy pojawi się skok ilości procesów ws. hipotek i ryzyko osłabienia PLN, to możliwe jest, że regulator i NBP będą czekać i będą mniej aktywni” – ocenił Benecki.

Będzie odpowiedzialność zbiorowa dla lokatorów za niesegregowanie śmieci