statystyki

Smutny los kraju samurajów. Polska będzie mieć te same problemy co Japonia

autor: Sebastian Stodolak18.08.2019, 09:00; Aktualizacja: 18.08.2019, 12:34
Japończycy starość

Możliwe, że Japonia przekroczyła już punkt, z którego nie ma powrotu – i możliwe, że nawet mimo dobrych reform i oświeconej władzy będzie ubożała. Byłoby wspaniale, gdybyśmy w Polsce wyciągnęli ze smutnego losu kraju samurajów naukę, gdy jest jeszcze na to czas.źródło: ShutterStock

Japonia przeżywa problemy, których wkrótce doświadczymy i my.

B e zrobocie w Polsce wynosi ok. 5,3 proc. A co powiecie na scenariusz, w którym spada poniżej 2,5 proc.? Tak niski poziom to błogosławieństwo czy przekleństwo?

Spójrzcie na Japonię. W czerwcu zanotowano tam najniższe bezrobocie w historii kraju (2,4 proc.), a jednak jeśli w gabinecie premiera Shinzo Abego ktoś z tej okazji polał sake, to nie z radości, tylko żeby zapić smutek. Przyczyną tak niskiego bezrobocia nie jest rozwijająca się gospodarka, lecz deficyt siły roboczej. Brakuje rąk do pracy niewykwalifikowanej i specjalistów, a podejmowane od niedawna próby ściągnięcia imigrantów nie przynoszą rezultatów. Jeszcze. Przyniosą? Może. Oby, bo problemów z gospodarką Japonia ma więcej, a pomysły ich rozwiązania już się wyczerpują.

Śladami Kraju Kwitnącej Wiśni zmierza Unia Europejska. Polska także.

Doskonalenie dzietności

W wydanej w 2014 r. książce „Gospodarka za 100 lat” 11 wybitnych ekonomistów (w tym czterech noblistów) rozpisało dla świata ekonomiczne scenariusze. Słowo „Japonia” nie padło w niej ani razu. Zadziwiające. Przecież jeszcze w latach 80. XX w. uważano, że Tokio pokona w gospodarczym wyścigu Amerykę. Ówczesne nastroje łatwo wytłumaczyć: gospodarka archipelagu od lat 50. rozwijała się w tempie 6–14 proc. PKB rocznie, a tamtejsze koncerny motoryzacyjne i elektroniczne podbijały rynki. Gdyby wówczas wydano taką publikację, nazwa tego kraju pojawiałaby się w niej w co drugim zdaniu. Ale się nie pojawia, bo od 1990 r. wzrost PKB oscyluje w przedziale 0–2 proc., częściej wynosząc 0 proc. niż 2 proc.

Japonia od lat trwa w stagnacji. Bo, najogólniej rzecz ujmując, brakuje jej kapitału ludzkiego. W latach 90., gdy w USA populacja pracujących rosła, tu zaczął się proces odwrotny. I dziś, ze względu na malejący wskaźnik dzietności, piramida demograficzna tego kraju nie przypomina piramidy, a zdeformowanego grzyba. Jego podstawa – liczba ludzi młodych – skurczyła się, a rozrósł szczyt – liczba starców. W 2014 r., po przebiciu 128 mln, ogólna liczba ludności Japonii zaczęła spadać i w 2050 r. ma wynieść 107 mln osób, z czego ok. 38 proc. będą stanowić seniorzy po 65. roku życia. Proces będzie postępował i w 2100 r. wyspy mają mieć 83 mln mieszkańców (a są też bardziej pesymistyczne prognozy).

Podobny los może czekać Polskę. Warto sobie uświadomić, że wskaźnik dzietności nie jest u nas wyższy (w obydwu państwach wynosi ok. 1,4 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym) i że Japonia to doskonały przykład tego, jak niewiele można z tym zrobić. W latach 80. oraz 90. Tokio uruchomiło wiele polityk pronatalnych – „Politykę plus jeden”, „Plan anielski" czy „Nowy plan anielski” – które miały na celu, jak pisze Claudia Irigoyen z think tanku Centre for Public Impact, „poprawić warunki pracy tak, by można było godzić ją z rodziną, ulepszyć usługi opieki nad dziećmi, wzmocnić ochronę zdrowia, poprawić sytuację mieszkaniową rodzin z dziećmi”. „Nowy plan anielski” jest podobny do naszego 500+ i polega na wypłacie ok. 1 tys. zł na dziecko miesięcznie. I nie działa.

Badacze problematyki dzietności najczęściej zwracają uwagę, że rząd Japonii „robi za mało”: daje za niskie zasiłki, buduje za mało żłobków oraz nie zachęca ojców do brania urlopów opiekuńczych, by aktywizować zawodowo kobiety. Ale problem w tym, że „za mało” nie wynika ze złej woli, a z ograniczeń budżetowych. Wydatki socjalne kierowane są przede wszystkim na świadczenia dla seniorów i pochłaniają już 12,1 PKB, podczas gdy na rodzinę rząd przeznacza 1,3 PKB. Struktura demograficzna społeczeństwa uniemożliwia zmianę.

Projektowanie polityki pronatalnej to zadanie skomplikowane. Musi brać pod uwagę bardzo dużą ilość zmiennych, nie tylko ekonomicznych. „Zmiany w użyciu antykoncepcji, wydłużony okres edukacji, rosnący koszt inwestycji w edukację dzieci, zmiana statusu kobiet czy samego postrzegania wartości małżeństwa i życia rodzinnego, pojawienie się konceptu singla” – wymienia Li Ma, socjolog i demograf z Uniwersytetu w Sztokholmie, w pracy „Polityka społeczna i nastawienie do posiadania dzieci w Japonii od 1960 r.”.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (29)

  • Xeo(2019-08-18 14:20) Zgłoś naruszenie 6139

    Ach prawicowi troglodyci dla których bycie patriotą to upicie się przed telewizorem, bicie żony i narzekanie na LGBT, że niszczy ich kraj. Szczerze mówiąc nie che aby moje dzieci żyły wśród łysego dresiarstwa tylko w jakimś cywilizowanym kraju. Polska niech sama się rujnuje bo nic nie zmienicie zwalając winę na LGBT zamiast samemu pracować nad godnym środowiskiem do życia.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • green(2019-08-18 10:20) Zgłoś naruszenie 4993

    wiecej singlii,lewakow pederastow itp. wtedy napewno bedzie nas polakow garstka. Za to muzulmanie nas "zasila" swoja "kultura". Niech zyje LGBT.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • ja(2019-08-18 14:29) Zgłoś naruszenie 2620

    A nie jest tak, że trudno stać się imigrantem w Japonii? Ciągłe dzielenie: Japończycy, a obcy. Nie mam mowy o zachowaniach rasistowskich, ale rasizm istnieje. Zatem nic dziwnego: nie chcą ludzi obcych u siebie, to i nie ma kto na nich pracować. Nie popełnijmy tego błędu. Zapraszajmy ludzi z Ukrainy Z innych krajów też, niech tylko pracują.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • pablo(2019-08-18 20:31) Zgłoś naruszenie 211

    U nas wynagrodzenia są niskie i dlatego wiele osób wyjechało na zachód. Po prostu pracodawcy w mniejszym stopniu (niż na zachodzie) dzielą się zyskiem z pracownikami. Przy oczywiście zbliżonej strukturze kosztowej - popatrzcie w dane Eurostatu. Szukają ludzi do pracy za grosze to ich brakuje...Niedługo i przyjezdni ze wschodu wyruszą dalej na zachód.

    Odpowiedz
  • antykanty(2019-08-18 14:35) Zgłoś naruszenie 2051

    Więcej tęczowych i będzie trzeba na nich robić, powinni oni rodzinę szanować a nie poniewierać. Nasienie marnują w kupie,tfu

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • abc(2019-08-18 21:54) Zgłoś naruszenie 196

    To nieprawda że nie ma ludzi do pracy.Jak tu cały miesiąc pracować za pieniądze z których nie można wyżyć,nawet skromnie. A dodatkowo częśc społeczeństwa zrobiła sobie źródło utrzymania z 500+ i innych plusów ( np wyprawka do szkoły 300+ do 20 roku życia) i nie tylko. Polaków nie jest za mało, tylko gospodarka jest żle prowadzona . Takiego rozdawnictwa nie stosują nawet bardzo bogate kraje . Po co pracować jak dostaje się za darmo pieniądze i to niemałe. Te dzieci na które jest teraz 500+ te żw przyszłości nie pójdą do pracy bo pierwsze nie będzie gdzie a po drugie to poco skoro rodzice nie pracują i nieźle żyja

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Loki(2019-08-19 03:12) Zgłoś naruszenie 181

    W Polsce socjal niszczy wszystko, nie zarobisz na dom, mieszkanie, rodzinę, ponieważ rząd zabiera ci 3/4 dochodów - na jędraszewskiego, rydzyka, górnikow , katechetów, rozdawnictwo.

    Odpowiedz
  • Rohatynski.roh..(2019-08-18 12:49) Zgłoś naruszenie 1743

    Że też nie umiemy poradzić sobie z tymi pederastami to jest wina przodu im nie wystarczy że są tolerowanie chcą być podziwianie że ja doczekałem takich czasów czas umierać.. roh69lat

    Odpowiedz
  • ira(2019-08-18 17:46) Zgłoś naruszenie 160

    I w końcu będziemy drugą Japonią,spełni sie slogan lat 90 tych ubiegłego wieku.

    Odpowiedz
  • Jerzy Węcławski(2019-08-18 21:26) Zgłoś naruszenie 135

    Warto rozpoczynać dyskusję " od jaja", jak mawiali Rzymianie...Skąd w Polsce brak sił.y roboczej, że trzeba importować Ukraińców?! A może w tym szaleństwie jest metoda?! Po wejściu do UE dziennikarze rozpoczęli wrzask, co to za dobroć się zaczęła, " bo emigracja zarobkowa przyniesie dewizy"!Nawet trudno ustalić ile Polaków wyjechało po 89., bo GUS - co jest nader dziwne, emigrację zaczął notować DOPIERO od 2006 roku, kiedy praktycznie było " po ptokach". Adam Michnik niedawno postulował w GW, aby przez kilka lat sprowadzać po 140 tysięcy Ukraińców...Jeśli dodamy do tego zapaść demograficzną, które TE wyjazdy spowodowały - PERSPEKTYWA ZALUDNIENIA POLSKI MILIONAMI UKRAIŃCÓW - I NIE TYLKO, może sprawić, że w niedalekiej przyszłości - POLACY W SWOIM KRAJU BĘDĄ MNIEJSZOŚCIĄ NARODOWĄ!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • StAAbrA(2019-08-18 15:30) Zgłoś naruszenie 1023

    Srosz wykłada miliardy ... - żeby POlska nie podzieliła "nieszczęśliwego" losu Japonii ... Pan redachtor też chodzi zafrasowany ... , może i on chce trafić tam , gdzie już są różne makrony i inne makrele ...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • cynik(2019-08-19 06:34) Zgłoś naruszenie 94

    Bzdura. Japonia po prostu cierpi z powodu przeludnienia. W warunkach przeludnienia i braku przestrzeni zwierzeta instynktownie przestaja sie rozmnazac, a ludzie wszak sa zwierzetami. Kiedy populacja spadnie o polowe, w Japonii bedzie sie zylo duzo lepiej.

    Odpowiedz
  • marzyciel-futurysta(2019-08-19 09:34) Zgłoś naruszenie 82

    Czy to się wam podoba czy nie, to nastąpi wyrównanie poziomów życia w skali całego świata. Obiektywnie znacznie wyższy jest poziom życia na "północy" niż na południu. Przy lawinowym rozwoju informatyki i środków przemieszczania się nastąpi gigantyczne parcie na zmianę zamieszkania w kierunku "północy" i nie zahamuje tego żadem mur czy najszczelniejsza granica. Paręnaście tysięcy lat temu przyszliśmy z Afryki i zjedliśmy neandertalczyków zasiedlając Europę. Teraz czeka nas kolejny exodus afrykanów i im podobnych. Jedyną radą na to jest globalny rząd i ustalenie wzrostu PKB na poziomie 0.1% a nie 4-9 do czego się dąży. Ziemia nie jest nieskończonym rezerwuarem surowców i żywności (nawet ryb w oceanach zaczyna brakować). Najwyższy czas aby zaczęli rządzić naukowcy a nie politycy typu Kaczyński, Putin, Orban czy Tramp. Na stanowisko przedstawicielskie winni być delegowani fachowcy a nie wybierani krzykacze. Zajmie to trochę czasu ale innego wyjścia nie ma

    Odpowiedz
  • B. wybirca PIS(2019-08-20 14:24) Zgłoś naruszenie 81

    Tylko dlaczego wg konusa z Żoliborza robić mamy aż o 21 lat dłużej , do wieku 65 lat , na 44 letnich emerytów górników i mundurowych????

    Odpowiedz
  • remick(2019-08-19 09:13) Zgłoś naruszenie 48

    PO-KO - „Elity” - to rozpadajacy sie trup zaniedbanej intelektualnie lewacko-liberalnej clique

    Odpowiedz
  • marzyciel-futurysta(2019-08-19 10:29) Zgłoś naruszenie 31

    Czy to się wam podoba czy nie, to nastąpi wyrównanie poziomów życia w skali całego świata. Obiektywnie znacznie wyższy jest poziom życia na "północy" niż na południu. Przy lawinowym rozwoju informatyki i środków przemieszczania się nastąpi gigantyczne parcie na zmianę zamieszkania w kierunku "północy" i nie zahamuje tego żadem mur czy najszczelniejsza granica. Paręnaście tysięcy lat temu przyszliśmy z Afryki i zjedliśmy neandertalczyków zasiedlając Europę. Teraz czeka nas kolejny exodus afrykanów i im podobnych. Jedyną radą na to jest globalny rząd i ustalenie wzrostu PKB na poziomie 0.1% a nie 4-9 do czego się dąży. Ziemia nie jest nieskończonym rezerwuarem surowców i żywności (nawet ryb w oceanach zaczyna brakować). Najwyższy czas aby zaczęli rządzić naukowcy a nie politycy typu Kaczyński, Putin, Orban czy Tramp. Na stanowisko przedstawicielskie winni być delegowani fachowcy a nie wybierani krzykacze. Zajmie to trochę czasu ale innego wyjścia nie ma

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie