Anna Zalewska tłumaczyła, dlaczego konieczne jest wprowadzanie zmian w systemie edukacji. – Co roku trafiają do szkół inne dzieci, z innymi potrzebami i oczekiwaniami, a naszą rolą jest reagować błyskawicznie – podkreśliła. W jej ocenie warunkiem uczestniczenia naszego kraju w rewolucji 4.0 jest zmieniające się szkolnictwo. Po reformie edukacji na poziomie podstawowym czeka nas teraz reforma szkolnictwa branżowego. – Zmiany już się właściwie rozpoczęły – przekonywała Zalewska. – W klasach VII–VIII pojawiło się doradztwo zawodowe, poza tym już w przedszkolu wprowadzamy elementy nauczania zawodowego polegające na zapraszaniu rodziców, którzy opowiadają o tym, co robią – zaznaczyła minister.

Dodała, że przygotowując się do zmian w kształceniu zawodowym, rząd przeprowadził liczne konsultacje z pracodawcami, z których wynika, że nie chcą oni już biernie przyglądać się zmianom. Nie padały pytanie, co ja z tego będę miał, ale deklaracje, że chętnie włączą się w reformę. Chcą aktywnie uczestniczyć we wprowadzanych zmianach.

Potwierdzeniem tego są badania, jakie wspólnie z Fundacją Kronenberga przeprowadziła wśród przedsiębiorców Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji. – Wynika z nich, że 41 proc. badanych firm już teraz współpracuje z systemem edukacji, z czego połowa bezpośrednio ze szkołami – wyjaśnił dr Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji. – Kontakty podejmują głównie firmy zatrudniające powyżej 50 pracowników, polegają one na organizowaniu staży i udostępnianiu infrastruktury, dzięki czemu pokazują młodym ludziom, jakie warunki pracy są obecnie w firmach – dodał. Zaznaczył przy tym, że inicjatywa współpracy wychodzi z reguły od pracodawców, a nie ze strony szkół.

Zaczyna brakować specjalistów

Dlaczego? Na to pytanie starał się odpowiedzieć Marek Chraniuk, prezes PKP Intercity. – W 2020 r. na emeryturę zaczną odchodzić doświadczeni pracownicy kolei, maszyniści, ale też inni specjaliści, których dziś właściwie się już nie kształci – stwierdził prezes. – Dlatego też od dwóch lat staramy się podejmować działania mające na celu wskrzeszenie edukacji specjalistów w naszej branży. Podkreślił, że kolej staje się powoli nowoczesną, innowacyjną firmą, niosącą dla młodych ludzi podobne wyzwania, jakie do niedawna dostarczała głównie zachodnie koncerny. – Mamy wiec szansę wrócić do stanu sprzed lat, kiedy to zawód kolejarza był elitarny – zaznaczył.

W jego ocenie działania, jakie obecnie podejmuje kolej, mają na celu obudzenie wśród młodych ludzi zainteresowania kolejnictwem, bo pasja pielęgnowana przez rodziców i otoczenie najlepiej przyczyni się do tego, że kiedyś przyszły pracownik będzie swoją pracę wykonywał z przyjemnością. – Do pracy w kolejnictwie przyciągają też dodatkowe bonusy, np. zniżki na przejazdy koleją, co też nie jest bez znaczenia – stwierdził prezes PKP Intercity.

Tezę, że pracownik z pasją jest cennym nabytkiem dla przedsiębiorstwa, potwierdził Marek Osiński, dyrektor DMG Mori. Dlatego – w jego ocenie – tak ważne jest rozwijanie jej od dziecka, w czym mogą pomóc rodzice służący pomocą i wsparciem. – W ciągu ostatnich 20 lat odeszliśmy w edukacji od przemysłu na rzecz marketingu, a to był błąd. Stawiając na przemysł, także w systemie edukacji, Korea czy Japonia wyrosły na potęgi ekonomiczne – zaznaczył Osiński. – Warto więc pokazać dzieciom, że frezer czy tokarz są fajnymi zawodami. Nasza firma od wielu lat współpracuje ze szkołami, dostarczyliśmy obrabiarki do centrów kształcenia, aby uczniowie jeszcze w trakcie nauki mogli zaznajomić się z naszymi maszynami. Zapraszamy też do zwiedzania hal produkcyjnych rodziców i dzieci, aby pokazać, że współczesny zakład nie jest średniowieczną kuźnią, ale nowoczesnym przedsiębiorstwem, w którym pracuje się w warunkach laboratoryjnych – dodał.

Wtórował mu Robert Zaranowicz, dyrektor finansowy Havas Creative Group, który uznał, że trzeba odkłamać mit zawodówki, do której kiedyś szli tylko uczniowie z marnymi ocenami. Nie pomogła też reforma z lat 90., która zmiotła z rynku szkoły branżowe. – Dziś znalezienie fachowca w jakiejkolwiek dziedzinie graniczy z cudem i kosztuje krocie – stwierdził Zaranowicz. – Szkolnictwo zawodowe musi dziś wyglądać inaczej, warto przekonywać młodzież do zdobywania konkretnych umiejętności i specjalności.

W jego ocenie nie ma nic dziwnego w tym, że to pracodawca inicjuje kontakt ze szkołami, bo on kieruje się biznesem. Szkoły nie są w tym względzie proaktywne, a szkoda. – Moment, by te światy ze sobą zbliżyć, jest idealny. Mamy niskie bezrobocie, rynek pracownika i środki z Unii, które mogą być na te cele wykorzystane – zapewnił dyrektor.

Edukacja to dla firmy dodatkowy koszt

Badanie FRSE na temat postrzegania szkolnictwa zawodowego przez firmy w Polsce wykazało też, że te firmy, które nie zgłaszają potrzeby kontaktu z systemem edukacji, tłumaczą, że są zorientowane na robienie biznesu. Te zaś, które tylko otarły się o taką współpracę, zgłaszają problemy z kosztami związanymi chociażby z koniecznością oddelegowania pracownika. Rozwiązaniem mogłyby być ulgi dla pracodawców i większe zaangażowanie oraz przygotowanie do takiej współpracy ze strony szkół. – Wielu przedstawicieli przedsiębiorstw mówi też, że współpraca burzy ich normalne funkcjonowanie, brakuje im czasu na takie zaangażowanie – wyjaśnił dr Poszytek. – Poza tym wiele z nich nadal jest na dorobku.

Prezes PKP Intercity wskazał też na brak odpowiedniej kadry nauczycieli zawodu, którzy dodatkowo byliby odpowiednio zmotywowani finansowo. Jednak w ocenie Osińskiego dziś już nie ma dylematu, czy współpracować ze szkołami, ale kiedy takie kontakty rozpocząć. – To kosztuje, ale inaczej się nie da. Pomogłoby partnerstwo, zaufanie i dalekosiężna polityka, bo teraz szkoła oczekuje, że cały ciężar finansowy poniesie firma, a firma zastanawia się, czy taka współpraca jej się opłaca – podsumował Osiński.

Minister Zalewska zapewniła, że większość barier, na które wskazywali paneliści, już została zdiagnozowana. – Nasza praca zmierza w kierunku ich wyeliminowania, trzeba też nauczyć przedsiębiorców i szkoły współpracy i uzmysłowić im, że mają wspólne cele – zaznaczyła. – Firmy muszą dołożyć się do kształcenia, to im się opłaca, bo wtedy nie będą ponosić kosztów związanych z poszukiwaniem pracowników. W jej ocenie w Polsce trzeba też zbudować etos pracy, bo nie o to chodzi, aby pracą się bawić, do czego dotąd się przyzwyczajono.

Partner