Przed Unią Europejską znów otwierają się możliwości, które trzeba wykorzystać – przekonywał wczoraj Jean-Claude Juncker. Przewodniczący Komisji Europejskiej w dorocznym orędziu o stanie UE podkreślał konieczność większej jedności Wspólnoty, odrzucając koncepcję Unii wielu prędkości. Polska nie została wymieniona z nazwy ani razu, a do spornych kwestii między Brukselą a Warszawą Juncker odniósł się jedynie w zawoalowany sposób.

– Wiatr znów wieje w żagle Europy. Otwiera się przed nami okno możliwości, ale ono nie będzie otwarte wiecznie. Wykorzystajmy jak najpełniej ten moment. Chwyćmy wiatr w żagle. Aby tak się stało, musimy zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, utrzymać kurs ustalony w zeszłym roku. Po drugie, powinniśmy wyznaczyć kierunek na przyszłość – mówił Juncker podczas trwającego godzinę orędzia w Parlamencie Europejskim.

.

Tym kierunkiem według przewodniczącego Komisji powinna być dalsza integracja, dzięki której nie będzie różnic między starymi a nowymi państwami członkowskimi, nie będzie obywateli, pracowników czy konsumentów drugiej kategorii. – Europa rozciąga się od Vigo po Warnę. Od Hiszpanii po Bułgarię, od Wschodu do Zachodu. Europa powinna oddychać obydwoma płucami. W przeciwnym razie naszemu kontynentowi zabraknie powietrza – mówił. Aby przełamać istniejące wewnątrz Unii podziały, wezwał do natychmiastowego włączenia Bułgarii i Rumunii (oraz Chorwacji, gdy spełni warunki) do strefy Schengen (choć już dziś do Bułgarii i Rumunii można wjechać na postawie dowodu osobistego). Zachęcał kraje pozostające poza strefą euro do tego, by jak najszybciej przyjęły wspólną walutę.

Zdystansował się przy okazji od forsowanych zwłaszcza przez Francję i jej nowego prezydenta Emmanuela Macrona pomysłów odrębnego budżetu czy odrębnego zgromadzenia dla strefy euro, przekonując, że parlamentem tej ostatniej jest Parlament Europejski. A przechodząc na bliższy obywatelom poziom, kategorycznie potępił sytuacje, w których do członków z Europy Środkowej i Wschodniej trafiają produkty identycznie opakowane, ale mające gorszy skład niż te na Zachodzie. To stanięcie po stronie nowych państw członkowskich zostało zrównoważone kwestią pracowników delegowanych, bo w tej sprawie Juncker poparł stanowisko, które prezentuje zwłaszcza Francja, mówiąc, że za taką samą pracę w tym samym miejscu powinno być takie same wynagrodzenie. Zapowiedział też utworzenie Europejskiego Urzędu Pracy, który będzie pilnował równego traktowania pracowników.

Elementem dalszej integracji mają być też zmiany instytucjonalne. Najważniejszą propozycją Junckera jest połączenie stanowisk przewodniczącego Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej, które pełni obecnie Donald Tusk. – Łatwiej byłoby zrozumieć Europę, gdyby za sterami statku stał jeden kapitan. Jeden przewodniczący lepiej odzwierciedlałby prawdziwy charakter Unii Europejskiej jako Unii państw i Unii obywateli – wyjaśniał.

Drugą kluczową propozycją zmian instytucjonalnych jest powołanie europejskiego ministra gospodarki i finansów, który wspierałby reformy w państwach członkowskich i koordynowałby wszystkie instrumenty gospodarcze, którymi dysponuje Unia. Ale co istotne, nie powinno to być dodatkowe stanowisko, tylko winien je pełnić komisarz ds. ekonomicznych i rozwoju, który byłby jednocześnie szefem Eurogrupy.

A żeby Europa była silniejsza, potrzebne są nie tylko reformy instytucjonalne i równe szanse dla wszystkich, lecz także przestrzeganie prawa. – Państwa członkowskie poddały się zwierzchnictwu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Orzeczenia trybunału muszą być respektowane przez wszystkich. Podważanie ich czy też podważanie niezależności krajowego sądownictwa oznacza pozbawianie obywateli ich praw podstawowych. Praworządność nie jest w Unii Europejskiej nieobowiązkowa. Jest koniecznością – mówił Juncker, robiąc wyraźną aluzję do Polski, która nie zamierza podporządkowywać się orzeczeniu ETS w sprawie wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej. Była to jednak tylko aluzja, a nie wskazanie palcem, czego niektórzy się spodziewali.