Jak poinformowała centralna komisja wyborcza, frekwencja wynosiła 42 proc., co nie jest przeszkodą, by uznać referendum za ważne.

Krytycy prezydenta, który zgodnie z prawem nie może ubiegać się już o reelekcję, uważają, że wygrane referendum pozwoli mu na objęcie stanowiska szefa rządu. Kadencja Atambajewa kończy się pod koniec przyszłego roku, a zmiany w konstytucji obejmują przekazanie znacznej części kompetencji prezydenta premierowi.

Zgodnie z konstytucją przyjętą w referendum 2010 roku prezydent wybierany jest w wyborach powszechnych na jedną 6-letnią kadencję. Do tej pory Atambajew, którego Socjaldemokratyczna Partia Kirgistanu wygrała wybory parlamentarne w 2015 r., zapewniał, że nie będzie chciał stanąć na czele rządu po zakończeniu swego mandatu prezydenckiego.

Wynik referendum oznacza również, że premier Suronbaj Dżinbekow będzie miał więcej władzy w sprawach budżetowych i nie będzie już potrzebował zgody prezydenta ani parlamentu, żeby mianować czy dymisjonować członków rządu.

Inna zmiana w ustawie zasadniczej, szczególnie krytykowana przez Radę Europy, określa małżeństwo jako kontrakt zawarty "między mężczyzną i kobietą", zamiast "między dwiema osobami", tak jak było do tej pory.

Niedzielne referendum było dziewiątym plebiscytem w sprawie zmian konsytucji od czasu niepodległości uzyskanej w 1991 r. (PAP)