Wygląda na to, że w Polsce już na dobre zadomowiła się zachodnia moda na "ospowe przyjęcia". Polegają one na tym, że rodzice prowadzą zdrowe dzieci do domu chorych, by nie przechodziły ospy jako nastolatki lub dorośli - wyjaśnia "Dziennik Polski".
Publikacja: 11 stycznia 2012, 06:56 Aktualizacja: 11 stycznia 2012, 07:46
"To horror" - oburza się dr Ryszard Konior ze szpitala im. Jana Pawła II w Krakowie. Jak podkreśla, osobiście nigdy nie naraziłby świadomie dziecka na chorobę, bo nigdy nie wiadomo, jak ona przebiegnie, jak się skończy, ani w jakiej kondycji ogólnej jest dziecko w momencie zarażania. "Chęć świadomego zarażenia dziecka, to jakieś nieporozumienie" - mówi.
Według lekarza moda na świadome zarażanie dzieci chorobami zakaźnymi może wynikać z obserwowanej od pewnego czasu tendencji do negowania roli szczepień ochronnych.
"Niektórzy sądzą, że nie trzeba się już szczepić, skoro tak rzadko zapadamy na choroby zakaźne. Jest odwrotnie. Rzadko chorujemy, bo jesteśmy zaszczepieni" - podkreśla dr Konior.
1: * z IP: 87.204.23.* (2012-01-11 13:58)
wrzuta PR'owa ...
2: nastek z IP: 178.42.140.* (2012-01-11 17:53)
Rozsądna moda, to lekka choroba i przechorowanie daje trwałą odporność, gdyby szczepionki gwarantowały niezachorowanie to nie byłoby masowych zachorowań na gruźlicę wśród szczepionych. Tekst znów sponsorowany przez koncerny.

Tomasz Jodłowiec, Kamil Glik i Michał Kucharczyk nie zagrają w mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie. Selekcjoner Franciszek Smuda zredukował listę powołanych piłkarzy do 23 nazwisk.