Prokuratura w Tarnobrzegu (Podkarpackie) odmówiła wszczęcia śledztwa ws. naruszenia tajemnicy państwowej przez prokuratora, który prowadził zamknięte już śledztwo przeciwko b. szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu. Naruszenie tajemnicy zarzucił prokuratorowi Kamiński.
Jak poinformował w piątek PAP szef tarnobrzeskiej prokuratury Edward Podsiadły, doniesienie Kamińskiego badali prokuratorzy z Tarnobrzega, którzy uznali, że prokurator Bogusław Olewiński nie naruszył przepisów i miał prawo podać informacje, które kwestionował Mariusz Kamiński.
Chodzi o uzasadnienie zarzutu, jakie prokurator Olewiński postawił jednemu z podejrzanych w śledztwie byłych dyrektorów CBA. Kamiński uważa, że uzasadnienie to powinno być tajne, a prokurator sporządził jawne uzasadnienie, przez co miał naruszyć tajemnicę państwową.
Podsiadły nie zdradził jednak uzasadnienia decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa. "Postępowanie sprawdzające prowadzone po wpłynięciu doniesienia było tajne, więc uzasadnienie też jest niejawne" - zauważył.
Decyzja tarnobrzeskiej prokuratury nie jest jeszcze prawomocna, ale Kamiński nie może się od niej odwołać
Decyzja tarnobrzeskiej prokuratury nie jest jeszcze prawomocna, ale Kamiński nie może się od niej odwołać, ponieważ - jak wyjaśnił Podsiadły - nie jest pokrzywdzonym w tej sprawie.
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie 23 sierpnia poinformowała o zamknięciu śledztwa przeciwko byłemu szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu i innym podejrzanym w tej sprawie: jego zastępcy Maciejowi Wąsikowi i dwóm byłym dyrektorom CBA. W ciągu najbliższych kilku dni podejmie decyzję, czy skieruje do sądu akt oskarżenia, czy też umorzy śledztwo.
Prokuratura zarzuca Kamińskiemu nadużycie uprawnień, kierowanie nielegalnymi działaniami operacyjnymi CBA dotyczącymi wręczenia łapówki osobom powołującym się na wpływy w resorcie rolnictwa i funkcjonariuszom publicznym oraz kierowanie podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty. O płatną protekcję, czyli powoływanie się na wpływy w resorcie, oskarżono potem Piotra Rybę i Andrzeja K.
Seremet powiedział, że Kiliański uprzedził jego ruch, bo zamierzał go odwołać
Poprzedni prokurator okręgowy w Rzeszowie Robert Kiliański, na trzy dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, przekazał mediom informację, że śledztwo zostało już zakończone, a akt oskarżenia trafi do sądu jeszcze w lipcu. Kilka dni później podał się do dymisji.
Jego postępowanie skrytykował m.in. prokurator generalny Andrzej Seremet, który powiedział, że Kiliański uprzedził jego ruch, bo zamierzał go odwołać.
W zeszłym roku sąd I instancji skazał Rybę i K. na kary więzienia i grzywny, a legalności samej akcji CBA nie oceniał, domniemując, że skoro była na nią zgoda sądu, należy ją uznać za prawidłową. Niedawno sąd II instancji uchylił wyroki skazujące, a w ponownym procesie sąd miałby badać prawidłowość tej akcji.
1: taka jest prawda z IP: 83.10.188.* (2010-08-27 10:40)
szkoda gadać.. POlska to panstwo mafijne
2: STAN z IP: 87.205.239.* (2010-08-27 11:45)
RĄCZKA RĄCZKĘ MYJE CO PANIE PROKURATORZE SEREMETA ? A MIAŁO BYĆ INACZEJ A JEST JAK ZA KOMUNY
3: Oburzony z IP: 89.72.15.* (2010-08-27 13:39)
Bandycki kraj, pogańskie obyczaje. Dokąd zmierzasz Polsko?
4: ini z IP: 213.25.175.* (2010-08-27 14:21)
Ciekawy artykul.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.