statystyki

Brexit pełen znaków zapytania: O co chodzi Brytyjczykom

autor: Bartłomiej Niedziński22.06.2016, 07:38; Aktualizacja: 22.06.2016, 12:36
Brexit

Dla sporej grupy zwolenników Brexitu najważniejszym argumentem jest ograniczenie imigracjiźródło: ShutterStock

Wystąpienie z Unii nie rozwiąże całkowicie wszystkich brytyjskich problemów, a jego koszty mogą być wyższe niż zyski. I dla Europy, i dla Wysp. Pytanie, na ile wiarygodnie należy traktować wszystkie te szczegółowe wyliczenia

Z punktu widzenia Polski, Unii Europejskiej i gospodarki światowej Brexit byłby wydarzeniem jednoznacznie negatywnym. Skoro jednak według sondaży mniej więcej połowa Brytyjczyków zamierza głosować za wystąpieniem swojego kraju z UE – i to wbrew opiniom większości ekonomistów ostrzegających przed spowolnieniem gospodarczym lub nawet recesją – to musi ono mieć jakieś pozytywne skutki. Tym bardziej że wyjście z UE popierają nie tylko wyborcy eurosceptycznej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), ale także część poważnych polityków, przedsiębiorców czy gazet.

Dla sporej grupy zwolenników Brexitu najważniejszym argumentem jest ograniczenie imigracji. Rządowi Davida Camerona nie udaje się dotrzymać obietnicy sprowadzenia salda migracji poniżej poziomu stu tysięcy osób rocznie – w ostatnich latach przekracza ono 300 tys., z czego połowa to przybysze z państw Unii, a druga połowa – z innych państw. W Wielkiej Brytanii mieszkają obecnie trzy miliony obywateli innych państw UE, z czego największą grupę – ok. 800 tysięcy – stanowią Polacy. Zwolennicy Brexitu argumentują, że wskutek nadmiernego napływu imigrantów służby publiczne (system opieki zdrowotnej, szkoły itp.) są niewydolne, a przybysze – głównie z krajów znacznie uboższych niż Wielka Brytania – zaniżają poziom płac. Ze względu na to, iż swobodny przepływ osób jest jednym z fundamentów UE, dopóki Wielka Brytania w niej pozostaje, nie ma realnej możliwości na zablokowanie wewnątrzunijnych migracji i uzgodniony w ramach renegocjacji tzw. hamulec bezpieczeństwa wiele nie pomoże. Ci, którzy chcą pozostać w Unii, odpowiadają, że imigracja jest w ogólnym rozrachunku korzystna dla brytyjskiej gospodarki, bo przyjezdni więcej płacą podatków do budżetu, niż pobierają z niego świadczeń, a Brexit nie jest rozwiązaniem, bo Wielka Brytania i tak musi zaakceptować swobodny przepływ ludzi, jeśli będzie chciała mieć dostęp do unijnego wolnego rynku. Jakkolwiek ten ostatni argument jest prawdziwy, a Unia nie będzie miała żadnego interesu w tym, by po Brexicie iść Brytyjczykom na rękę, to wyjście z niej zapewne zmniejszy napływ imigrantów. Po pierwsze, Londyn będzie miał większą swobodę w ograniczaniu dostępu do świadczeń socjalnych niż teraz, gdy de facto musi na to uzyskiwać zgodę Brukseli. Po drugie, wyjście z Unii stanie się też wyraźnym sygnałem, że imigranci nie są mile widzialni, co trochę może zniechęcać potencjalnych przybyszów.

Brexitowcy podkreślają, że członkostwo w Unii kosztuje miliardy funtów rocznie w ramach składki członkowskiej, więc wyjście z niej oznacza realne oszczędności. Faktycznie, od momentu wejścia do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w 1973 r. nie było ani jednego roku, w którym Londyn nie byłby płatnikiem netto. Według wstępnych danych za 2015 r. koszt brytyjskiej składki do unijnego budżetu wyniósł 17,8 mld funtów, ale od tej liczby trzeba odjąć 4,9 mld rabatu, który w 1984 r. wynegocjowała Margaret Thatcher, 4,4 mld wraca do Wielkiej Brytanii w ramach subsydiów rolnych i innych unijnych programów, a kolejne 1,4 mld UE przekazuje brytyjskiemu sektorowi prywatnemu (np. uniwersytetom). Nie zmienia to faktu, że Brytyjczycy do członkostwa w Unii dokładają co najmniej 7,1 mld funtów rocznie (w poprzednich latach było to nawet więcej), czyli 136 mln funtów tygodniowo. Nie znaczy to jednak, iż wychodząc z Unii Brytyjczycy zachowaliby całość tej kwoty. Szwajcaria czy Norwegia, które nie należą do UE, też płacą składkę w zamian za dostęp do wolnego rynku unijnego i tak samo byłoby w przypadku Wielkiej Brytanii. Jej kwota zależałaby od wyniku negocjacji w sprawie przyszłych relacji, choć z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że byłaby ona mniejsza niż obecnie, zatem jakaś oszczędność finansowa faktycznie by się pojawiła. Kontrargumentem zwolenników pozostania jest to, iż ogólne korzyści gospodarcze z członkostwa w UE są zdecydowanie większe niż wartość brytyjskiej składki.


Pozostało jeszcze 54% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie