Wówczas po objęciu resortu powiedział, że uszkodzenia służbowego laptopa poprzednika nie powstały przypadkowo, a ich charakter wskazuje na celowe działanie. "To pomówienia"- replikował wówczas Zbigniew Ziobro. Wytoczył proces i żądał przeprosin w prasie, radiu i telewizji oraz wpłaty 50 tysięcy złotych na cel społeczny. Sąd uznał jednak, że Zbigniew Ćwiąkalski nie działał z zamiarem upokorzenia Zbigniewa Ziobry.

"W tamtym momencie Ćwiąkalski miał prawo sformułować wypowiedź tak, a nie inaczej"- uznał sąd. " Zasadnicze znaczenie miał sam wygląd laptopa i
dokonana wycena uszkodzeń. Z wypowiedzi świadków jednoznacznie wynikało, że były one nietypowe dla zwykłej eksploatacji i przypadkowego zniszczenia" -
podkreślono w uzasadnieniu.

Co więcej- jak wskazywała sędzia Katarzyna Polańska Farion- w całej sprawie nie chodziło o jednostkowy przypadek zniszczenia jednego laptopa. Doszło także do uszkodzenia laptopa asystenta, usunięcia ewidencji spraw i uszkodzenie kart SIM telefonów, co składa się na większą całość.

Zatem sąd uznał, że wypowiedzi Ćwiąkalskiego nie zmierzały do poniżenia lub dokuczenia Zbigniewowi Ziobrze. Jego samego w sądzie nie było, a adwokat Maciej Zaborowski nie wie jeszcze, czy będzie kasacja. Wszystko uzależnione jest od pisemnego uzasadnienia wyroku.

Proces w tej sprawie trwał 8 lat. Wyrok jest prawomocny.