statystyki

Człowiek brutto. Sami siebie traktujemy jak towar, który musi się jak najlepiej sprzedać

autor: Rafał Drzewiecki24.10.2015, 19:00
Z metkami na czołach nawet sami siebie traktujemy jak towar, który aby przetrwać, musi się jak najlepiej sprzedać

Z metkami na czołach nawet sami siebie traktujemy jak towar, który aby przetrwać, musi się jak najlepiej sprzedaćźródło: ShutterStock

Miłość, marzenia, wolność, sens istnienia sprowadziliśmy do konsumowania. Z metkami na czołach nawet sami siebie traktujemy jak towar, który aby przetrwać, musi się jak najlepiej sprzedać

Reklama


Gdy 15–20 lat temu pytałem na zajęciach studentów, czego nie da się wyrazić w pieniądzu, odpowiadali, że np. ludzkiego życia. Mocno się dziwili, sprzeczali ze mną, gdy mówiłem im, że nie mają racji, bo taką wyceną są polisy na życie. Dzisiaj żadnego studenta już nie dziwi, że ludzkie życie ma określoną wartość. To dla nich normalne. Kapitalizm wżarł się w nasze życie na dobre, degenerując je i sprawiając, że wszystkie działania, które podejmujemy, są przez nas wartościowane, właściwie już niczego nie robimy dla czystej przyjemności – zauważa prof. Tomasz Zaleśkiewicz, psycholog biznesu z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.

W teorii amerykańskiej psycholog Margaret Clark – kontynuuje naukowiec – relacje między ludźmi można podzielić na dwie kategorie – oparte na wspólnocie i bazujące na wymianie. Te pierwsze to naturalne więzi między przyjaciółmi, rodziną, gdzie główną rolę odgrywają emocje, przyjaźń, gdzie pomoc sprawia satysfakcję i jest bezinteresowna. Relacje oparte na wymianie są typowo biznesowe, coś za coś, każde działanie dawcy wywołuje powstanie zobowiązania u biorcy. Obie relacje do niedawna istniały niejako obok siebie, przenikały się okazjonalnie, nie pustosząc wartości, którymi się charakteryzowały. Jednak neoliberalna gospodarka rynkowa i postawy z nią związane – indywidualizm, konsumpcjonizm czy nieustanne dążenie do osiągnięcia wymiernego, najlepiej materialnego sukcesu – sprawiły, że relacje oparte na wymianie zawłaszczyły te wspólnotowe. Nastąpiło urynkowienie wszelkich dziedzin życia. Procesy znane dotąd tylko z gospodarki wkroczyły w sfery polityczną, społeczną i kulturową. Skomercjalizowaliśmy edukację, służbę zdrowia, opiekę społeczną, a nawet religię, prokreację czy więziennictwo.

– W wydanej niedawno w naszym kraju książce „Czego nie można kupić za pieniądze” amerykański filozof Michael Sandel opisuje np. system penitencjarny w Kalifornii, gdzie bogaty skazaniec może sobie kupić za kilkadziesiąt dolarów dziennie lepiej wyposażoną celę. W niektórych zaś amerykańskich szkołach, by poprawić wskaźniki czytelnictwa, płaci się uczniom za każdą przeczytaną stronę zadanej lektury – zauważa prof. Tomasz Zaleśkiewicz.

Efekt jest, dzieci czytają więcej, ale równocześnie wpaja im się przekonanie, że za wysiłek intelektualny należy się nagroda. I tak powoli, niezauważenie, nieświadomie wszystko stało się w naszym świecie towarem podlegającym prawom podaży i popytu, a człowiek zamienił się w konsumenta, którego cała aktywność życiowa to konsumowanie przy minimalnych wymogach moralnych.

Konsumencki cyrograf

Ponad dwa lata temu w opracowaniu „Ekonomizacja nierynkowych dziedzin życia i ich konsekwencje” opublikowanym w serwisie Wspolczesnagospodarka.pl naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego prof. Ewa Polak i dr Waldemar Polak opisali wyniki swojego małego eksperymentu: prześledzili informacje opublikowane w internecie 27 lutego 2013 r., które pokazały, że przedmiotem handlowych kalkulacji i transakcji może być niemal wszystko. Pewien młody człowiek o imieniu Rafał chciał sprzedać swoją nerkę za 70 tys. zł na portalu ogłoszeniowym. 27-letnia Malwina wynajęła brzuch, zarabiając 120 tys. zł, a maturzystka Sabina wzięła 15 tys. zł za swoje dziewictwo. Szkocki radny Colin Brewer powiedział, że niepełnosprawne dzieci powinny zostać poddane eutanazji, co pozwoli na zwiększenie oszczędności. Badania zlecone przez Scope UK ujawniły, że 70 proc. brytyjskich niepełnosprawnych obawia się, iż jeśli w Wielkiej Brytanii eutanazja zostanie zalegalizowana, to będzie na nich wywierana presja, aby zakończyli swoje życie przed czasem. Belgijscy deputowani wznowili debatę na temat rozszerzenia prawa dotyczącego eutanazji na osoby niepełnoletnie oraz cierpiące na choroby zwyrodnieniowe, degeneracyjne, jak alzheimer. Taro Aso, 72-letni minister finansów i wicepremier Japonii, stwierdził, że starszym ludziom powinno się pozwolić szybciej umierać. – Nie można spać z czystym sumieniem, wiedząc, że opieka nad tobą jest opłacana w całości przez rząd – oznajmił. Para włoskich naukowców pracujących dla uniwersytetu w Oxfordzie, Alberto Giubilini i Francesca Minerva, ogłosiła, że nowo narodzone dzieci nie są w pełni ukształtowanymi ludźmi i myślącymi osobami, lecz dopiero potencjalnie się nimi staną. Dlatego pourodzeniowa aborcja powinna być dopuszczalna, gdy noworodek okaże się niepełnosprawny. Z inicjatywy Stowarzyszenia Nederlandse Vereniging voor een Vrijwillig Levenseinde w Hadze utworzono klinikę mogącą stacjonarnie uśmiercać około 300 ludzi rocznie oraz ambulanse śmierci – 12 dyżurnych zespołów realizujących takie zlecenia na terenie całej Holandii. „Nikt nie jest zobowiązany do życia” – głosi reklama tej organizacji.

To tylko informacje z jednego zimowego dnia 2013 r. po dość pobieżnym przejrzeniu zasobów internetu. Jakże – powiedzmy – normalnie wyglądają przy nich kolejne przykłady przytoczone wówczas przez gdańskich naukowców: amerykańska firma zajmująca się doradztwem marketingowym zaoferowała klientom pisarzom pierwsze miejsca na listach bestsellerów. Jeśli oczywiście odpowiednio dużo za to zapłacą, bo treść ich książek nie ma znaczenia. W USA i krajach Europy Zachodniej powstawać zaś zaczęły agencje oferujące usługę odpłatnego wypożyczenia na godziny przyjaciela, któremu zamawiająca osoba może się zwierzyć, zapytać o radę, zaprosić do teatru czy restauracji. Normalne?

Eksperci z Uniwersytetu Gdańskiego zwracają uwagę, że ekonomizacja życia pochłonęła nawet świat nauki, który coraz częściej rozważa o ludziach starych lub przewlekle chorych „nie jako o przedmiocie troski, synonimie mądrości, doświadczenia życiowego i autorytetu, ale jako o jednym z wielu problemów ekonomicznych i ośrodku kosztów”. Zresztą – wskazują autorzy opracowania – cała opieka zdrowotna uległa komercjalizacji. Prawo wręcz nakazuje placówkom medycznym zarabiać, a o ich przyszłości decyduje wypracowany zysk. Leki, terapie, zabiegi są wyceniane co do grosza. Dochodzi do sytuacji, że ratowanie życia ofierze wypadku staje się nadwykonaniem, świadczeniem ponadlimitowym, bo jakiś ekonomista sobie wyliczył, że w danym regionie będzie np. tysiąc rannych w wypadkach. Tysiąc pierwsza ofiara jest finansowym obciążeniem. Jej leczenie jest zbyt kosztowne, nieuzasadnione ekonomicznie. Znakiem nowych komercyjnych czasów są przypadki, że medyczne oddziały, a nawet całe placówki, są zamykane z powodów ekonomicznych. Z powodu złego leczenia placówek się nie zamyka.

Podobnie jest w edukacji – wykształcenie stało się niczym innym jak tylko towarem. Nauczanie nie ma już na celu poszerzenia horyzontów myślowych, rozwoju osobowości, wrażliwości, tylko jest fabryką certyfikatów, dyplomów, punktów i tytułów, potrzebnych do zdobywania kolejnych szczebli kariery zawodowej. Uczelnie biją się o pieniądze, by przetrwać, podliczając słupki przychodów i kosztów. Rozważają organizowanie np. przetargów na prowadzenie zajęć – wygrywa ten wykładowca, który podejmie się tego najtaniej. Studentom oferuje się gotowy produkt edukacyjny uszyty pod zamówienie biznesu. „Uczelnia przypomina coraz częściej nie świątynię wiedzy, ale szkołę zawodową, a jej wartość określa sfera biznesu poprzez większe lub mniejsze zainteresowanie dofinansowaniem działalności czy zatrudnianiem jej absolwentów. Szkoły wyższe zamieniają się w miejsce produkcji siły roboczej lub miejsce szkolenia dla zatrudnialności” – alarmują prof. Ewa Polak i dr Waldemar Polak.

Pieniądze zmieniają ludzi


Pozostało jeszcze 47% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama