Według szacunków na stadion FNB pod Johannesburgiem przyszło od 80 do 90 tysięcy ludzi. Na początku odśpiewano hymn narodowy i inne pieśni. Na uroczystość przyjechało prawie stu światowych liderów - prezydent Francji Francois Hollande, premier Wielkiej Brytanii David Cameron i Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki Mun. Polskę reprezentuje minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Przyjaciel rodziny Mandeli - Andrew Mlangeni - wspominał byłego prezydenta RPA jako człowieka, który miał ogromny wpływ na życie całego kraju, także zwykłych obywateli.

"Zgromadziliśmy się tu, by uczcić życie ojca-założyciela naszej młodej demokracji - Nelsona Mandeli. Mam przywilej i zaszczyt, by powiedzieć o Madibie i o tym, jak dotknął mojego serca, mojej duszy i mojego życia, a także życia milionów obywateli RPA" - powiedział przyjaciel rodziny Mandeli.

Prowadzący uroczystość Matamela Cyril Ramaphosa powiedział, że dzieło Mandeli musi być kontynuowane przez mieszkańców RPA. Dodał, że dziś Nelson Mandela może spokojnie patrzeć na swój kraj.

"To człowiek, któremu przyszliśmy powiedzieć dziś - 'żegnaj'. To człowiek, który zbudował nasz naród. Jesteśmy tu, by powiedzieć Madibie, że jego długa droga się zakończyła, że wreszcie może odpocząć i może cieszyć się widokiem naszego pięknego kraju" - mówił Matamela Cyril Ramaphosa.

Ban Ki-moon: RPA straciła bohatera i ojca

Ojciec, bohater i wielki polityk. Tak wspominał Nelsona Mandelę sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon. Sekretarz generalny ONZ zaznaczył, że Nelson Mandela był dla świata kimś więcej niż jednym z prezydentów Republiki Południowej Afryki. "Straciliście bohatera, straciliście ojca, a świat stracił ukochanego przyjaciela i mentora" - mówił Ban Ki-moon. 

Sekretarz generalny ONZ nawiązał również do ulewnie padającego dziś w Johannesburgu deszczu i nadziei jaką ze sobą niesie. "W naturze tęcza wyłania się z deszczu i słońca, które oślepiając nas, jest także symbolem powiewu i wdzięczności, jaką dziś czuję. Mam nadzieję, że dziś będzie nam dane zobaczyć tęczę" - zaznaczył.

RPA: Obama - Mandela był gigantem

Barack Obama oddał hołd Nelsonowi Mandeli. Podczas uroczystości pożegnalnej w Johannesburgu prezydent Stanów Zjednoczonych nazwał zmarłego "gigantem w dziejach świata".

Obama powiedział, że jest dla niego wielkim zaszczytem uczestniczyć w pożegnaniu Mandeli. Mówił, że poruszył on miliardy ludzi na świecie. Dodał, że wielu światowych przywódców solidaryzowało się z Nelsonem Mandelą w sprzeciwie wobec dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Barack Obama powiedział, że dziedzictwem, jakie zostawił Mandela, jest wolność i demokracja w RPA. Porównał go przy tym z amerykańskim prezydentem Abrahamem Lincolnem, który walczył o zniesienie niewolnictwa.

Amerykański prezydent przyznał, że zmarły nie był postacią posągową. "Święty to grzesznik, który się nie poddaje. Tak można opisać Mandelę" - powiedział Obama. Podkreślił, że nie szukał on zemsty i po wyjściu z więzienia potrafił zaprosić pilnujących go strażników na kolację.

Obama powiedział, że trzeba nadal działać na rzecz pokoju, a wielu przywódców nie uznaje prawa ludzi do wolności. "Mandela przypomina nam, że rzeczy wydają się niemożliwe, dopóki się ich nie dokona" - powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych.

Przed swym przemówieniem prezydent przywitał się między innymi z przywódcą Kuby Raulem Castro i z prezydentem Zimbabwe Robertem Mugabe. 95 tysięcy ludzi, zgromadzonych na stadionie na przedmieściu Johannesburga, Soweto, owacyjnie przyjęło wystąpienie Obamy.

Ceremonie pożegnalne Mandeli odbywały się już wcześniej w wielu miejscach w RPA. Jego pamięć uczcili już członkowie społeczności religijnych: katolicy, protestanci i muzułmanie.

Mandela - symbolizujący walkę z apartheidem - zmarł w ubiegły czwartek. Miał 95 lat. Jego pogrzeb odbędzie się w niedzielę we wsi Qunu, gdzie dorastał.