Jak wynika z przesłanego PAP komunikatu PK, według piotrkowskiej prokuratury, która nadzoruje śledztwo, do popełnienia dwóch przestępstw niedopełnienia obowiązków doszło w okresie od 2011 roku do 2016 roku.

Śledczy zarzucił Piotrowi Niedźwieckiemu (wyraził zgodę na podawanie swoich danych), że w "sposób rażący i oczywisty nie dopełnił ciążących na nim obowiązków wynikających z ustawy z 8 marca 1990 roku o samorządzie gminnym". Zdaniem prokuratury dopuścił on do powołania na prezesa Zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji osoby, która prowadziła własną działalność gospodarczą.

"Tymczasem - zgodnie z art. 2 ust. 6 w związku z art. 4 ust. 5 i 6 ustawy z 21 sierpnia 1997 roku o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcję publiczne - prowadzenie działalności gospodarczej jest przeszkodą do zajmowania stanowiska m.in. prezesa Zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji" - napisano w komunikacie.

Według prokuratury prezydent nie podjął także żadnych działań przewidzianych m.in. w Kodeksie spółek handlowych i w umowie spółki, które doprowadziłyby do odwołania "wadliwie powołanego prezesa". W ten sposób - zdaniem śledczych - podejrzany działał na szkodę interesu publicznego, a mianowicie "zaufania do procedury prawidłowego wyłaniania i powoływania prezesów zarządów spółek komunalnych".

Jak informuje PK, drugi zarzut postawiony prezydentowi ma związek z oświadczeniami majątkowymi, które nie zostały przeanalizowane. Według prokuratury nie przeprowadził on analizy oświadczeń majątkowych składanych przez prezesa zarządu spółek komunalnych. Z oświadczeń tych jednoznacznie wynikały przeszkody o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne do pełnienia przez tę osobę funkcji prezesa.

Będąc jedynym wspólnikiem miejskich spółek prowadzonych w formie spółek prawa handlowego, prezydent nie skorzystał z uprawnień przewidzianych w umowach spółek i Kodeksie spółek handlowych do prawa kontroli przedsiębiorstwa. Nie podjął on także żadnych działań przewidzianych między innymi w Kodeksie spółek handlowych i w umowach spółek, które doprowadziłyby do odwołania wadliwie powołanego prezesa.

"W ten sposób podejrzany naraził Urząd Miasta w Zduńskiej Woli na negatywne konsekwencje wynikające z art. 9 ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej, tj. nieważność z mocy prawa powołania określonej osoby na prezesa zarządów spółek komunalnych".

Śledztwo nadzorowane przez piotrkowską prokuraturę jest w toku. Niedźwiecki nie przyznał się do zarzutów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie, w którym twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

W oświadczeniu zwraca uwagę, że zarzuty nie mają charakteru korupcyjnego. Dotyczą sprawy wielokrotnie opisywanej już przez media i wielokrotnie wyjaśnianej, związanej z formalnym nadzorem nad spółkami miejskimi, i sięgają kilku lat wstecz. Przypomniał, że od tego czasu w Urzędzie Miasta przeprowadzono kilkanaście kontroli. Nie budziła ona także - jak zaznaczył - podejrzeń w okresie, kiedy pozostawał w koalicji z PiS.

"Czuję się całkowicie niewinny, nie zrobiłem nic złego. Ani miasto, ani żadna ze spółek nie poniosła żadnej szkody" - napisał. Zapewnił, że urząd będzie funkcjonował normalnie, a jego kompetencje nie są w żaden sposób ograniczone. Jest przekonany, że sprawa będzie politycznie wykorzystywana. (PAP)

autor: Jacek Walczak