Woicka-Żuławska, która ma objąć funkcję ambasadora RP w Norwegii, jest doktorem nauk ekonomicznych. W ostatnim czasie była wicedyrektorką, a następnie dyrektorką Departamentu Współpracy Ekonomicznej MSZ. W okresie tym - jak mówił, prezentując jej kandydaturę przed komisją wiceszef MSZ Marek Magierowski - "zaangażowana była w dyskusję dotyczącą zmiany systemu promocji gospodarczej Polski za granicą".

Kandydatka od 1997 r. zajmuje się polityką europejską; najpierw w ramach Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, a po jego wcieleniu do struktur MSZ, w Departamencie Polityki Integracyjnej resortu. Pracowała też m.in. jako kierownik wydziału ekonomicznego ambasady RP w Londynie.

Woicka-Żuławska posługuje się biegle językiem angielskim i hiszpańskim, a w stopniu komunikatywnym także włoskim i francuskim.

Na stanowisku ambasadora w Oslo zastąpić ma Stefana Czmura, który pełnił tę funkcję do lipca ub.r. Od tego czasu placówką kieruje charge d'affaires Marian Siemakowicz.

W marcu br. komisja spraw zagranicznych pozytywnie zaopiniowała kandydaturę na stanowisko ambasadora w Norwegii Jarosława Łasińskiego. W liście do przewodniczącego komisji Grzegorza Schetyny, informującym o zamiarze powołania nowej kandydatki na to stanowisko, szef MSZ Witold Waszczykowski wyjaśnił, że do zmiany skłoniła go "ponowna analiza potrzeb resortu".

W czasie marcowej dyskusji szczególne zainteresowanie zasiadających w komisji posłów opozycji zwrócił życiorys Łasińskiego. Zwracano uwagę na fakt, iż zaczął on pracę w MSZ przed 1989 r., dopytywano o przynależność w latach 80. do organizacji politycznych lub partyjnych oraz o współpracę z "polskim lub obcym wywiadem". Łasiński zapewnił, że nie współpracował jawnie ani tajnie "z żadną służbą, ani przed, ani po zmianie", a także nie był członkiem partii politycznej.

Przyznał zarazem, że w czasie studiów był członkiem lokalnego oddziału Zrzeszenia Studentów Polskich, zaznaczając przy tym, że tak naprawdę nie przejawiał szczególnej aktywności. Dodał, że na dobre pracę w resorcie zaczął dopiero w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Nowa kandydatka zapowiedziała m.in. działania na rzecz wzmocnienia współpracy dwustronnej z Norwegią w ramach NATO oraz w zakresie wspólnych projektów energetycznych. Wśród swoich priorytetów wymieniła też m.in. wsparcie dla norweskiej Polonii, w tym w sprawach pracowniczych, socjalnych i rodzinnych.

Grzegorz Kozłowski - kandydat do pokierowania polską placówką w Tallinie - jest doktorem nauk ekonomicznych; z resortem dyplomacji związany jest od 1999 r. W ostatnich latach kierował Departamentem Ameryki. Wcześniej pracował m.in. w ambasadzie w Waszyngtonie, Stałym Przedstawicielstwie RP przy NATO, oraz - jako wicedyrektor - w Departamencie Współpracy Ekonomicznej MSZ. Na stanowisku ambasadora w Estonii zastąpi Roberta Filipczaka, który zakończy swoją misję w tym kraju z końcem stycznia 2018 r.

Kozłowski posługuje się biegle językiem angielskim i francuskim.

W swojej prezentacji na czwartkowym posiedzeniu komisji kandydat na ambasadora w Estonii określił ten kraj mianem jednego z najbliższych sojuszników Polski m.in. w dziedzinie bezpieczeństwa. Wśród najważniejszych obszarów współpracy wymienił także sprawy unijne oraz politykę regionalną, w tym rozwój projektów energetycznych i infrastrukturalnych.

Kandydatem do pokierowania polską placówką w Malezji, z dodatkowymi akredytacjami w Państwie Brunei Darussalam i na Filipinach, jest dr hab. Krzysztof Dębnicki, wieloletni profesor Wydziału Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz kierownik programu studiów azjatyckich w Collegium Civitas.

Dębnicki jest też zawodowym dyplomatą; z MSZ po raz pierwszy związał się w 1993 r. W późniejszych latach był m.in. ambasadorem RP w Mongolii i Pakistanie oraz charge d'affaires placówki w Indiach.

Wcześniej, na początku lat 90. był ponadto warszawskim korespondentem amerykańskiego dziennika "San Francisco Chronicle"; jako niezależny dziennikarz publikował z kolei m.in. na łamach "Times of India", "Guardiana", "National Geographic", "Rzeczpospolitej", "Gazety Wyborczej", "Tygodnika Powszechnego" oraz "Tygodnika Solidarność".

Na stanowisku ambasadora w Kuala Lumpur Dębnicki ma zastąpić Marcina Kubiaka, który zakończył swoją misję z końcem czerwca br. Od tego czasu placówką kieruje charge d'affaires Maciej Tumulec.

Kandydat na nowego szefa placówki posługuje się biegle językiem angielskim i rosyjskim.

Wśród priorytetów swojej misji Dębnicki wymienił promocję Polski, w tym jako partnera biznesowego, w oparciu o wizerunek państwa o tradycji wieloetniczności i wieloreligijności oraz historii bliskich stosunków ze światem muzułmańskim - w związku z istotną rolą islamu w Malezji i Brunei - a także o członkostwo w UE. Zwrócił również uwagę m.in. na kwestie bezpieczeństwa, w tym na potrzebę obserwacji działalności ruchów islamistycznych w regionie, wskazując w tym kontekście m.in. na ekspansję tzw. Państwa Islamskiego (Daesz) w Azji Południowo-Wschodniej.

Odnosząc się do Filipin kandydat wskazał, że trwa proces uruchamiania osobnej placówki RP w tym kraju. "Zadaniem placówki w Kuala Lumpur będzie kontynuowanie tych działań na miejscu, we współpracy z centralą (MSZ)" - dodał Dębnicki.

Jak zapowiedział, przybycie nowego polskiego ambasadora do tego kraju planowane jest na styczeń 2019 r. "Do tego czasu oczywiście wszystkie podstawowe funkcje placówki na Filipinach będzie spełniać ambasador z Kuala Lumpur" - zaznaczył kandydat.

Kandydata na ambasadora proponuje minister spraw zagranicznych w uzgodnieniu z premierem i prezydentem. Następnie MSZ występuje do państwa przyjmującego o wstępną akceptację. Jej otrzymanie pozwala MSZ na zwrócenie się do prezydenta z formalnym wnioskiem o nominację ambasadora. Zwrócenie się przez MSZ do sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych o zaopiniowanie kandydata wynika z obyczaju.(PAP)

autor: Marceli Sommer

edytor: Dorota Kazimierczak