Jak pisze agencja AP, pierwsze spotkanie Erdogana z greckim prezydentem Prokopisem Pawlopulosem upłynęło na "ledwie zawoalowanym werbalnym pojedynku", jaki zazwyczaj zarezerwowany jest dla rozmów za zamkniętymi drzwiami.

Już w przeddzień dwudniowej wizyty Erdogan powiedział w wywiadzie dla greckiej telewizji, że traktat z Lozanny z 1923 roku należałoby "zaktualizować", co - jak ocenił - byłoby korzystne "nie tylko dla Turcji, ale także Grecji".

W wydanym oświadczeniu rzecznik greckiego rządu podkreślił, że wypowiedź prezydenta Turcji "rodzi poważne obawy i pytania". Dodał, że Ateny uznają traktat za "wyłączny i niepodlegający negocjacjom fundament, na którym budowana może być współpraca między obu krajami".

Erdogan powtórzył jednak swoje stanowisko podczas spotkania z Pawlopulosem. "To się zdarzyło w Lozannie, tamto zdarzyło się w Lozannie. Wszystko rozumiem, (...) ale minęły 94 lata i w tym czasie wiele rzeczy uległo zmianie. Jeśli się im przyjrzymy, wierzę, że wszystkie strony zgodzą się, że wiele rzeczy trzeba zmienić" - oświadczył na wspólnej konferencji prasowej w Atenach.

Erdogan powiedział też, że priorytetem dla jego kraju jest ochrona praw Turków w Grecji. Powiedział, że muzułmanie mieszkający w greckim regionie Tracja Zachodnia nie mogą wybierać wielkiego muftiego, podczas gdy społeczności chrześcijan w Turcji mogą wybierać swoich patriarchów. Powiedział też, że Grecja nie byłaby w stanie przystąpić do NATO bez wsparcia jego kraju.

W odpowiedzi grecki przywódca zaznaczył, że traktat "nie wymaga rewizji ani aktualizowania i obowiązuje w obecnym brzmieniu". Dodał, że dokument ten nie pozostawia miejsca na spory terytorialne i jasno definiuje status mniejszości muzułmańskiej w Grecji.

Program wizyty Erdogana przewiduje m.in. spotkanie z przedstawicielami społeczności muzułmańskiej w północno-wschodniej Grecji. Władze greckie uważają tamtejszych muzułmanów za mniejszość wyznaniową, Turcja zaś za mniejszość turecką. Status tej społeczności reguluje właśnie traktat z Lozanny.

AP podkreśla, że podczas późniejszej, również transmitowanej przez telewizję rozmowy z greckim premierem Aleksisem Ciprasem Erdogan wypowiadał się już w mniej konfrontacyjnym tonie. "Różnice między naszymi krajami istnieją od dawna. (...) Ważne jest, byśmy ponad tymi różnicami szukali wspólnego języka i radzili sobie z nimi w sposób konstruktywny, z poszanowaniem opinii drugiej strony, bez prowokowania i przesady" - oświadczył.

Wśród najważniejszych kwestii, jakie najprawdopodobniej zostaną poruszone podczas wizyty Erdogana w Grecji, wymienia się kryzys uchodźczy, sytuację w regionie, dwustronne relacje gospodarcze i biznesowe, a także zahamowane negocjacje w sprawie przystąpienia Turcji do UE i spory, takie jak tureckie roszczenia terytorialne na greckiej części Morza Egejskiego.

Zadrażnienia wywoła zapewne sprawa ośmiu tureckich wojskowych, którzy po nieudanym puczu wojskowym w zeszłym roku zbiegli do Grecji i poprosili tam o azyl - podkreśla AP. Greckie sądy odmówiły ekstradycji tych osób, argumentując, że w ich własnym kraju nie mają zagwarantowanego prawa do sprawiedliwego procesu.