Szef PO Grzegorz Schetyna zapowiedział w czwartek, że jeśli Beata Szydło nie poda rządu do dymisji, PO razem z Nowoczesną i PSL, zgłosi w przyszłym tygodniu wniosek o konstruktywne wotum nieufności. Argumentował, że rząd PiS jest odpowiedzialny za przyzwolenie dla mowy nienawiści podczas Marszu Niepodległości.

Siemoniak zapytany w piątek, czy w przypadku złożenia wniosku o wyrażenie konstruktywnego wotum nieufności, jest możliwa inna kandydatura na nowego premiera, niż szefa PO Grzegorza Schetyny, odpowiedział, że będzie posiedzenie zarządu PO "decydujące o szczegółach". "Natomiast oczywiście naturalnym kandydatem jest nasz przewodniczący Grzegorz Schetyna" - podkreślił.

Politycy PO, wśród nich członkowie gabinetu cieni tej partii, ocenili podczas konferencji w Sejmie poszczególne resorty rządu Beaty Szydło.

Siemoniak argumentował, że rząd PiS musi odejść m.in. ze względu na "fatalny" bilans w sferze bezpieczeństwa. Ocenił, że z wojska odeszli najważniejsi dowódcy, modernizacja została zahamowana i nastąpił "ostry konflikt" z prezydentem.

Jego zdaniem minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak jest odpowiedzialny "za chaos w podległych sobie służbach". "Złym, czarnym znakiem firmowym ministra spraw wewnętrznych jest śmierć Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu i te wszystkie zaniechania, kłamstwa, które tej sprawie towarzyszyły" - powiedział.

Poseł Rafał Trzaskowski ocenił, że rząd "zmarginalizował całkowicie Polskę" na arenie międzynarodowej i skonfliktował się ze wszystkimi naszymi sąsiadami, "może poza Białorusią". Jak dodał, rząd w polityce zagranicznej nie pokazał ani jednej konstruktywnej propozycji. "Słyszymy tylko jakieś mrzonki o Międzymorzu" - podkreślił.

Główny ekonomista PO Andrzej Rzońca zauważył, że za czasów rządu PiS "polska gospodarka przestała być liderem wzrostu w Europie". Dodał, że "udział inwestycji prywatnych w PKB jest najniższy od 1994 roku". Tłumaczył ten spadek tym, że "gospodarka jest zalewana bardzo złym prawem". "Produkcja prawa, to jedyna produkcja, którą odbudował PiS" - ironizował.

Krzysztof Brejza przekonywał, że rząd musi odejść, bo "zawłaszcza wszystkie obszary państwa niczym ośmiornica". Wśród "macek" poseł wymienił m.in. "upartyjnienie sądów".

Posłanka Monika Wielichowska zarzuciła ministrowi zdrowia Konstantemu Radziwiłłowi, że "zamiast medycyny XXI wieku proponuje Polkom i Polakom ideologię i religię". Jej zdaniem projekt sieci szpitali nie zlikwidował kolejek, ale "wydłużył je do najdłuższych w historii". Leki dla seniorów oceniła jako "fikcję".

"Wydaje się, że jeszcze w tym roku pan minister Radziwiłł ze swoją drużyną będzie chciał zmusić kobiety do heroizmu i naruszyć obowiązujący w Polsce kompromis aborcyjny, aby kobiety rodziły płody z ciężko uszkodzonymi wadami" - zaznaczyła posłanka.

"Najbardziej pan minister Radziwiłł nienawidzi kobiet. Pierwszą jego decyzją była likwidacja finansowania rządowego programu in vitro. Zamiast in vitro minister najpierw zaproponował kalendarzyk małżeński, a zaraz potem zaproponował nam spot, żebyśmy my Polacy rozmnażali się jak króliki. Ograniczył dostęp do antykoncepcji, zniszczył standardy opieki okołoporodowej, które wypracowywane były przez ostatnie kilka lat" - oświadczyła Wielichowska.

Minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej zarzuciła wprowadzenie "chaotycznej reformy edukacji".

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska przekonywała, że dodatkowym argumentem za odwołaniem rządu jest przebieg Marszu Niepodległości, który - jak oceniła - był "policzkiem wymierzonym twórcom AK, Polskiego Państwa Podziemnego".

"Liczę, że pani premier Beata Szydło przeprosi Polki i Polaków za to, że nie zareagowano szybko na ten marsz, że nie wyciągnięto konsekwencji wobec osób, które łamały prawo i zmusi swoich ministrów do szybszych reakcji" - powiedziała Kidawa-Błońska.