statystyki

Parafianowicz: Nie czekajmy na polskiego trupa na Ukrainie

autor: Zbigniew Parafianowicz12.09.2017, 07:33; Aktualizacja: 12.09.2017, 07:47
Zbigniew Parafianowicz

Zbigniew Parafianowiczźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

W ciągu niecałych dwóch lat na Ukrainie doszło do czterech poważnych incydentów, w których zagrożone było życie lub zdrowie przedstawicieli państwa polskiego. We wrześniu 2015 r. na trasie kolumny, w której jechała premier Ewa Kopacz, znaleziono gotowy do użycia granatnik RPG-26. W październiku 2015 r. w koszu przed Konsulatem RP we Lwowie wybuchł granat odłamkowy typu RG-42. Pod koniec marca 2017 r. ostrzelano budynek konsulatu polskiego w Łucku (również z RPG-26).

Reklama


Uszkodzono okno na ostatnim piętrze i fragment dachu. Konsul Krzysztof Sawicki określił wydarzenia mianem „ataku terrorystycznego”, zaś szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin zadeklarował, że stoją za nim ci, którzy sprzeciwiają się przyjaźni z Polską. Z kolei w ubiegłym tygodniu, podczas czyszczenia klimatyzacji, na terenie Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku znaleziono granat odłamkowy RGD 5. Lokalne media podawały, że była do niego przyczepiona – pełniąca rolę haka – kotwica, która miała zaczepić o cel. To dowód, że osoba zakładająca zasadzkę dobrze orientowała się w przygotowywaniu ładunków improwizowanych.

Po niemal każdym tego typu wydarzeniu strona ukraińska sugeruje, że stoją za nim Rosjanie. Śledczy na miejscu wykonują czynności. Potem zapada cisza. W żadnym z opisanych przypadków nie zatrzymano podejrzanych. Nie było zarzutów i procesów. Nie zapadły wyroki. Teza, że za atakami stoją rosyjskie służby specjalne, jest wygodna i najpewniej nawet prawdziwa (wynajmowanie narodowców, radykałów czy neonazistów do brudnej roboty to spécialité de la maison rosyjskich służb). Nie może być jednak uniwersalnym wytłumaczeniem, które uzasadnia bezradność państwa ukraińskiego w ustaleniu sprawców.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Reklama

Komentarze (4)

  • Artur(2017-09-12 10:31) Zgłoś naruszenie 46

    Aż nie chce się wierzyć, że można popełnić taki artykuł w dobrej wierze. Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć prowokacyjnego charakteru tych wypadków, obliczonych na takich właśnie komentatorów w Polsce. Jednocześnie nie zanotowano ani jednego przypadku fizycznego ataku na Polaka na Ukrainie. Ani jednego! W tym czasie w Polsce zniszczono 14 cmentarzy ukraińskich i napadnięto na kilkadziesiąt osób z okrzykami "banderowcy won" itp. Belki nie widzisz...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • eugen(2017-09-14 14:30) Zgłoś naruszenie 00

    Bandery nie zapomnimy a skoro Oni uważają go za bohatera ... to co, to prowokacja Rosji

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-09-15 01:07) Zgłoś naruszenie 00

    W granatnik porzucony w rowie na trasie przejazdu ówczesnej premier Kopacz wierzę mniej więcej tak jak w możliwość dokonania zamachu na Sejm przez Brunona Kwietnia.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama