Pociąg nadjeżdżający z Kairu uderzył tam w tył pociągu, który zatrzymał się na stacji Chorszid po przybyciu do Aleksandrii z Port Saidu.

Prokuratura nakazała osadzenie w areszcie śledczym maszynistów obu pociągów, pomocnika maszynisty pociągu jadącego z Kairu oraz pracownika wieży obserwacyjnej. Prokuratorzy zażądali również próbek krwi i moczu maszynisty kairskiego pociągu, by zbadać je na obecność narkotyków.

Źródła sądowe, które przekazały te informacje, zastrzegły sobie anonimowość.

Egipska agencja MENA poinformowała, że w związku z katastrofą prokuratura zleciła przesłuchanie szefa zarządu egipskich kolei i dziewięciu innych osób.

Prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi obiecał jak najszybsze wyjaśnienie przyczyn katastrofy i złożył kondolencje bliskim ofiar. Zapowiedział też, że rodziny ofiar otrzymają po 50 tys. funtów egipskich (ok. 2,4 tys. euro) odszkodowania.

Minister transportu Hiszam Arafat powiedział w sobotę na spotkaniu z prezydentem, że przyczyną katastrofy był błąd człowieka. Wskazywał przy tym na konieczność ręcznego przeprowadzania wielu operacji na kolei i na zły stan infrastruktury kolejowej.

Egipcjanie od lat skarżą się, że władze zaniedbują infrastrukturę kolejową i podstawowe standardy bezpieczeństwa, co prowadzi do wielu wypadków. Według danych opublikowanych ostatnio przez egipski urząd statystyczny, w ubiegłym roku wydarzyło się w Egipcie 1249 wypadków kolejowych, najwięcej od 2009 roku, gdy było ich 1577.

W lutym 2002 roku doszło do najtragiczniejszej dotąd katastrofy kolejowej w historii Egiptu - w zatłoczonym pociągu jadącym z Kairu do Luksoru wybuchła butla z gazem; w wywołanym tym zdarzeniem pożarze zginęło ponad 370 ludzi. (PAP)

az/ mc/