statystyki

Opole przetrwa bez festiwalu, ale niesmak pozostał

autor: Dariusz Koźlenko17.06.2017, 15:30
Opole

W Opolu (na razie) wszyscy zachowują dyplomatyczne milczenie. Po pierwsze, żeby nikomu niepotrzebnie nie nadepnąć na odcisk. Bo po coźródło: ShutterStock

Mieszkańcy Opola przyjęli odwołanie festiwalu ze zrozumieniem. Teraz czekają, co wydarzy się dalej. Ciepły, czwartkowy wieczór. Po opolskim rynku niesie się lekki gwar rozmów. Ale przy wystawionych na zewnątrz restauracyjnych stolikach tłoku nie ma.

Reklama


Głośniejsza od gości jest ekipa, która kilkadziesiąt metrów dalej montuje metalową konstrukcję. To scena, na której wkrótce pojawią się wokaliści i zespoły muzyczne. Młode Opole, tak nazywa się ten młodzieżowy festiwal. Możliwe, że jedyny, jaki odbędzie się w tym roku. A na pewno jedyny w czerwcu.

Monterom przygląda się długowłosy mężczyzna w koszulce Led Zeppelin. Mówi, że normalnie (czyli gdy odbywa się Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej) rynek zapełnia się już tydzień przed pierwszym koncertem. Przy stolikach siedzą ekipy telewizyjne i artyści. Ludzie spacerują, zamieniają kilka słów, robią sobie z nimi zdjęcia. Od czasu do czasu ktoś wskoczy na małą scenę i coś zaimprowizuje. Dzieje się. – A teraz, panie, festiwalu nie ma, marazm i dłużyzny jak w polskim filmie, po prostu wiocha – macha ręką.

Trudno powiedzieć, jak to naprawdę było. Była czarna lista czy nie. Kayah mogła zaśpiewać czy nie mogła. Wiadomo tylko, że artyści wykruszali się jeden po drugim. Zrezygnowała Rodowicz, Piasek, wypadł Dr Misio. Festiwal się zbliżał, a lista wykonawców kurczyła. W tej sytuacji prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski rozwiązał umowę z TVP, a cała Polska usłyszała, że festiwalu opolskiego nie będzie. W każdym razie nie w czerwcu.

Przez Opole przeszedł szmer niepokoju. Przycichł nieco, gdy prezydent zapewnił, że prowadzi rozmowy i chce, żeby festiwal odbył się we wrześniu. Wzmógł się, gdy okazało się, że prezes TVP Jacek Kurski szuka dla imprezy innego miejsca i chce ją zorganizować na przykład w Kielcach. – Pozytywną stroną tego całego zamieszania jest przekonanie, które, jak się okazało, ma większość artystów i widzów, że opolski festiwal może być tylko w Opolu – mówi Arkadiusz Wiśniewski. – Oczywiście nikt nikomu nie zabroni próbować przenosić go do innego miasta, ale to trochę tak, jakby chcieć przenieść Cannes do Mielna, bo przecież i tam, i tu piasek. Nie da się zrobić tego festiwalu w Kielcach, tylko dlatego że tam też jest amfiteatr. Za Opolem stoi tradycja i ponad- pięćdziesięcioletnia historia.

Czas na zmiany

Tuż przy amfiteatrze stoi piękny, nowoczesny budynek Muzeum Piosenki Polskiej. Na dwóch ścianach z ekranami dotykowymi historia polskiej muzyki rozrywkowej od lat 20. ubiegłego wieku po współczesność. Prawie sto lat zawarte w pięciuset osiemdziesięciu teledyskach, dwóch tysiącach fotografii i nagrań. Do tego wyspy tabletów z informacjami o artystach i muzyczne kule, w których na wygodnej kanapie można posłuchać ulubionych utworów. Od Dymszy, Bodo i Zimińskiej, przez Breakout, Młynarskiego, Niemena i Grechutę, po Korę, TSA, Górniak i Tedego. – Każda piosenka, która ma dwa, trzy lata, przechodzi do historii i znajduje swoje miejsce w muzeum – mówi Jarosław Wasik, wokalista, autor tekstów i dyrektor opolskiego muzeum. – Dlatego muzeum pomyślane jest tak, by nieustannie poszerzać swoje zbiory i uzupełniać je o materiały audiowizualne. Festiwal odgrywa w tym procesie ważną rolę.

Bez festiwalu muzeum by nie było. Powstało, bo dzięki festiwalowi Opole postrzegane jest jako stolica polskiej piosenki. I w świadomości większości Polaków bezapelacyjnie nią jest. Wszyscy w Opolu zdają sobie sprawę, że z festiwalem kojarzone jest nie tylko miasto, ale także cała Opolszczyzna. Dlatego nikt nie ma wątpliwości, że na festiwal trzeba chuchać i dmuchać, dbać o niego i nie pozwolić, by stało mu się coś złego.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Reklama

Komentarze (3)

  • Bert(2017-06-17 16:04) Zgłoś naruszenie 64

    Dzięki głupawce showmenów-celebrytów (termin "artysta" rezerwuję dla artystów) i platformianemu prezydentowi miasta doroczne rykowisko w Opolu się nie odbędzie. Szkoda niepowetowana. A podobno muzyka łagodzi obyczaje.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-06-19 01:36) Zgłoś naruszenie 21

    Czytałem, że najnowsze festiwalowe "dziecko" Opola będzie nosić nazwę "Jugend - coś tam". Mnie jednak jugend kojarzy się nieodmiennie z innym rzeczami, nie koniecznie związanymi ze śpiewaniem, a jeżeli już, to głównie utworów marszowych. Cóż kto płaci, ten wymaga i ordynuje nazwy. Artyści dotychczas goszczący w Opolskim amfiteatrze będą musieli obejść się smakiem, bo jugend mają już za sobą, a sam festiwal jak sądzę ma być wydarzeniem niskobudżetowym. Niewiadomą kwestią jest tylko język festiwalu, gdyby przez przypadek byłby nim polski, proponuję skrócić przydługą nazwę do "JugendPol festiwal". Nazwa jak można zauważyć, akcentuje pojednanie polsko - niemieckie i jest przesłaniem wiary w jego rozwój, ku chwale naszej wspólnej ojczyzny- vaterlandu, UE. Jestem otwarty na pertraktacje z sprawie zbycia praw autorskich do nazwy. Jak się bawić, to się bawić!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama