statystyki

Lewestam: Wiatry, wiry, szkwały

autor: Karolina Lewestam17.03.2017, 07:15; Aktualizacja: 17.03.2017, 10:38
Karolina Lewestam

Karolina Lewestamźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: materialy prasowe

Czy Hitler musiał się urodzić, żeby ktoś stał się Hitlerem, czy w sytuacji braku Hitlera Hitlerem zostałby ktoś inny? Czy to Wałęsa obalał komunizm, czy też komunizm tak chorobliwie nabrzmiał, że jeśli nie Lech, to jakiś Czech czy Rus z podobnym skutkiem skoczyliby przez jakiś inny płot?

Reklama


Są dwa spojrzenia na historię: albo ludzie wybierają ją, albo ona ich. Innymi słowy, może być tak, że jednostki bądź grupy potrafią same z siebie doprowadzić do wielkich politycznych czy społecznych przemian. Człowiek, autonomiczny i wyposażony w sprawczość człowiek może przemeblować świat, a iskra tych zmian ma początek w jego woli – niech się tylko jaki Napoleon urodzi, niech się zaweźmie, a Europa już nie będzie nigdy taka sama. Ale może być inaczej – to klimat czasów, społeczno-polityczna dynamika i światowy trend zarządza działaniami Napoleonów, tych, którzy są we właściwym miejscu o właściwym czasie, pchając w awangardę historii, innych zaś – równie walecznych, straszliwych lub pełnych zapału – bezlitośnie topiąc w pomroce dziejów. Można nawet, jak Hegel, uważać, że ów proces historyczny jest nieubłagany we własnej konieczności, logiczny i racjonalny; że to on jest prawdziwym Podmiotem, a wszelkie Napoleony czy Wałęsy tylko jego nieświadomymi, podłapanymi w biegu narzędziami.

W sporze o to, czy historię tworzy człowiek, czy Duch Dziejów, już dawno zwyciężyli zwolennicy Ducha. Jedynie bardzo lokalna, wręcz punktowa publicystyka tropi tajne plany demiurga Kaczyńskiego; jedynie wygodnictwo internetowego plucia przypisuje jednostkom grzechy tego świata (#WinaTuska, #ThanksObama poręczniejsze niż #WypchajSięProcesieHistoryczny czy #NaWiatrHistoriiEspumisanForte).

Dowody na zwycięstwo Ducha są wszędzie, ale wystarczy spojrzeć na język, którym dziś opisujemy politykę i społeczeństwo. Coraz więcej w nim słów i metafor pasywnych, coraz mniej czyjejkolwiek sprawczości. Zalewa nas na przykład „powódź uchodźców”, na której kolejne uderzenia czekamy z lękiem jak na nie do końca przewidywalne zjawiska pogodowe. Przetacza się przez Zachód „fala populizmu”, którą śledzimy z biernym zafascynowaniem, niczym dziecko obserwujące spływającą po szybie kroplę (Pójdzie w bok czy prosto w dół? Wchłonie inne krople, powiększy się czy rozproszy się i zniknie?). A nawet gdy owi „punktowi publicyści” zżymają się nad jakąś decyzją Kaczyńskiego, słychać u nich nie tyle wołanie o osobistą odpowiedzialność, ile lęk przed procesem historycznym, którego biernym narzędziem może być prezes PiS. Świadectwem tego może być swoista relacja typu „miłość – nienawiść”, jaką mają z prezesem opozycyjni komentatorzy: nie podobają im się decyzje prezesa, ale boją się, że gdyby prezesa zabrakło, zamiarów Ducha to nie zmieni, a kto wie, może znajdzie sobie opętany nacjonalistycznym zrywem Duch o wiele poręczniejsze narzędzie.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (2)

  • Bert(2017-03-17 14:51) Zgłoś naruszenie 42

    Paniusiu, przez płotek to skakał kotek. Bolka przywiźli motorówką MW.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-03-17 18:34) Zgłoś naruszenie 40

    No, no dochodzimy do karkołomnych wniosków. Oto Hitler nie przybył z sąsiedniej galaktyki Nazi wraz z innymi nazistami tylko był (lub chciał być) Niemcem i mógł być zastąpiony przez innego Niemca... No tak ale przecież Niemcy zawsze kochały pokój nigdy nie chciały wojny i nade wszystko zawsze ceniły sobie multikulturowość (najbardziej lubili Irokezów z Polski). Nie wiem jak to tłumaczy poprawność polityczna, ale jakieś wytłumaczenie musi być. Może Hitler i Niemcy działali w stanie hipnozy, albo innej pomroczności jasnej?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama