Przedpokój dla Polaków. Co 100 lat temu działo się w Lucarno

Parafowanie traktatów 
lokarneńskich.
16 października 1925 r.
Parafowanie traktatów 
lokarneńskich.
16 października 1925 r.BEW / fot. colaimages/Alamy Stock Photo/BE&W
9 marca 2025

Pozwolenie Niemcom na wyjście z międzynarodowej izolacji wymagało zgody mocarstw. Żądania Polski zostały zignorowane.

Im bardziej Donald Trump wyciąga Rosję z międzynarodowej izolacji, zaś zachodnie mocarstwa usiłują się w tej sytuacji odnaleźć, tym bardziej nieobecna jest Polska. Kolejnym prokurowanym przez Waszyngton zwrotom akcji przywódcy III RP jedynie asystują niczym publiczność teatru. Wygląda więc na to, iż na scenę wejdą dopiero wtedy, gdy już zapadną decyzje w kluczowych kwestiach. Licząc na to, że w zamian wielcy zaoferują Warszawie gwarancje bezpieczeństwa. Niestety, czekanie rzadko należy do rzeczy przyjemnych. Odczuł to polski minister spraw zagranicznych sto lat temu w Locarno.

Szansa Stresemanna

Na ten dzień triumfu niemiecki minister spraw zagranicznych Gustav Stresemann ciężko pracował kilka lat. Aż wreszcie 14 grudnia 1925 r. podczas przemówienia w Reichstagu mógł ogłosić, iż Niemcy odzyskują rolę ważnego gracza w Europie. Inne mocarstwa znów uznały pokonanego wroga za równego sobie. Przy tej okazji mógł dać słuchaczom ogromną satysfakcję, opowiadając, jak w Locarno potraktowano przedstawicieli najbardziej znienawidzonych w Republice Weimarskiej państw – Czechosłowacji i Polski. – Panowie Beneš i Skrzyński musieli siedzieć w sąsiednim pokoju, dopóki ich nie wpuściliśmy. Była to sytuacja państw, które dotychczas sztucznie podkarmiano, bo były sługami innych, a porzucono je w momencie, gdy uznano za możliwe porozumieć się z Niemcami – ogłosił.

Stresemann w innych swoich wystąpieniach nie ukrywał, że jego głównym celem jest odzyskanie Gdańska wraz z Pomorzem oraz Górnego Śląska. W pierwszych latach po przegranej wojnie takim planom nie sprzyjał Paryż. Francja usiłowała wymusić na Berlinie przestrzeganie zapisów traktatu wersalskiego i wypłatę reparacji wojennych. Gdy groźby nie skutkowały, sięgano po siłę. W 1920 r. wojska francuskie wkroczyły do Frankfurtu nad Menem, rok później przejęły kontrolę m.in. nad Düsseldorfem oraz Duisburgiem. Wreszcie w styczniu 1923 r. Francja posłała dywizje, wsparte przez jednostki belgijskie, do Zagłębia Ruhry.

Okupacja najważniejszego regionu przemysłowego miała pomóc w wyegzekwowaniu zaległych reparacji. Ale choć w Berlinie upadały kolejne rządy, a w całym kraju szalał kryzys ekonomiczny, Niemcy stawili opór. Zagłębie Ruhry paraliżowały robotnicze protesty i strajki, brutalnie pacyfikowane przez Francuzów. Zaś Stresemann, najpierw jako kanclerz, a od października 1923 r. minister spraw zagranicznych, zabiegał o wsparcie Londynu i Waszyngtonu. Szermując tezą, że jeśli Francja doprowadzi Republikę Weimarską do bankructwa, wówczas ta utraci zdolność spłacania wszelkich reparacji.

Ten argument padł w krajach anglosaskich na podatny grunt. Pod kierownictwem amerykańskiego bankiera Charlesa Dawesa zespół ekspertów opracował plan dofinansowania i ustabilizowania niemieckiej gospodarki. Na międzynarodowej konferencji w Londynie w sierpniu 1924 r. zgodziły się go przyjąć rządy Wielkiej Brytanii i Francji. Tą drugą od dwóch miesięcy rządziła lewicowa koalicja na czele z premierem Édouardem Herriotem. „Po wyborach 1924 r., które doprowadziły do władzy «Kartel Lewicy», i po utworzeniu gabinetu Herriota, Francja próbowała zastosować wobec Niemiec inną taktykę” – pisze w monografii „Agresja niemiecka na Polskę” były ambasador Francji w Warszawie Leon Noël. „Za radą, a czasami pod naciskiem Londynu, zainicjowano politykę pojednania, zbliżenia i ustępstw, wyrażającą się kolejno w ewakuacji (wycofaniu wojsk – red.) z Ruhry (czerwiec 1925), ewakuacji strefy okupacyjnej Kolonii (styczeń 1926), a zwłaszcza w układach podpisanych 16 października 1925 r. w Locarno” – tłumaczy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.