Bliski Wschód na Środkowym Zachodzie

Amerykanów arabskiego pochodzenia bulwersuje izraelska inwazja na Gazę
Amerykanów arabskiego pochodzenia bulwersuje izraelska inwazja na GazęEPA/PAP / fot. Anna Rose Layden/EPA/PAP
4 listopada 2024

Niegdyś polskie Hamtramck, dziś jest w większości muzułmańskie. A na horyzoncie kolejna rewolucja, bo nieoczekiwane poparcie amerykańskich Arabów zyskuje dziś Trump.

Jest wczesne popołudnie. Stojąc w kolejce do polskiego sklepu w Hamtramck pod Detroit, słyszę wezwanie muezzina do modlitwy. Dla okolicznych mieszkańców to nic nowego. Gdyby nie wielkie pick-upy i reklamy fast foodów, można byłoby się poczuć jak na Bliskim Wschodzie. Na szosie gęsty ruch, kobiety w burkach spacerują z siatkami z lokalnych supermarketów, obok dyskutują mężczyźni w tradycyjnych bengalskich strojach, a z samochodów dumnie powiewają palestyńskie i libańskie flagi. O Hamtramck zrobiło się głośno w 2013 r., gdy stało się pierwszym amerykańskim miastem z muzułmańską większością. Dwa lata później było pierwszym, w którym mahometanie przejęli większość w radzie miasta. To część Halal Metropolis, jak nazywana jest aglomeracja Detroit, zamieszkana przez największą muzułmańską mniejszość w USA. To region o szczególnym znaczeniu dla amerykańskich wyborów.

– Wasi przyjaciele i członkowie rodzin zasługują na życie w pokoju, dobrobycie i harmonii. Do tego może dojść tylko dzięki pokojowi i stabilności na Bliskim Wschodzie. Ja go zaprowadzę – mówił w weekend na wiecu w Warren, kilka kilometrów od Hamtramck, Donald Trump. Republikanin przyjechał tu, bo wyczuł polityczną szansę. 500 tys. muzułmanów w Michigan, jednym z najważniejszych dla wyborów stanów, stało się łakomym kąskiem. Jeśli odwrócą się oni od demokratów, na których tradycyjnie głosowali, mogą przesądzić o wyniku całych wyborów. Z rozmów z mieszkańcami wynika, że Kamala Harris straciła kredyt zaufania. Wyrzuca się jej, że będąc w administracji, nie powstrzymała Izraela przed zbrodniami i wszczynaniem wojen. – Wierzę, że Trump zatrzyma wojnę, doprowadzi do tego, że przestaną spadać bomby na nasze rodziny w Palestynie, Libanie i Jemenie, z którego pochodzę. Harris nie zrobiła nic – przekonuje Hamza Jusuf, właściciel kawiarni w Dearborn, samozwańczej arabskiej stolicy USA.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.