Republikanie faworytami w wyścigu do Kongresu. Wszystko wyjaśni się 5 listopada

Gubernator Wirginii Zachodniej Jim Justice ze swoim buldogiem podczas republikańskiej konwencji w Milwaukee
Gubernator Wirginii Zachodniej Jim Justice ze swoim buldogiem podczas republikańskiej konwencji w MilwaukeeEPA/PAP / fot. Jim Lo Scalzo/EPA/PAP
27 sierpnia 2024

Demokratom w tym roku nie sprzyja mapa wyborcza.

Nieco w cieniu kampanii prezydenckiej odbywa się w Stanach Zjednoczonych walka o kontrolę nad Kongresem, która również rozstrzygnie się 5 listopada. Choć sytuacja w ostatnich tygodniach wygląda obiecująco dla Kamali Harris, to faworytem do przejęcia od demokratów większości w Senacie pozostają republikanie. Obecnie analitycy „The Hill” szacują prawdopodobieństwo odbicia izby wyższej parlamentu przez partię Donalda Trumpa na 67 proc., choć gdy kandydatem był jeszcze Joe Biden, dawano na to 78 proc. szans. Wszystko przez specyfikę amerykańskiego systemu wyborczego i to, że w tym roku demokratom wybitnie nie sprzyja mapa wyborcza. W 2024 r. czekają nas 34 stanowe wybory senackie, z czego aż 23 to miejsca, których bronią demokraci lub związani z nimi politycy. Uznaje się, że prezydencka partia jest zagrożona utratą mandatu aż w sześciu stanach, a republikanie w zaledwie dwóch.

Niemal pewne jest zwycięstwo GOP w senackim wyścigu w Wirginii Zachodniej, górniczym stanie, w którym Trump uzyskał w 2020 r. niemal 70 proc. głosów. O reelekcję nie będzie się tam ubiegać związany z demokratami Joe Manchin, jedna z najbardziej nietypowych postaci w amerykańskiej polityce. Ten pomieszkujący w łodzi na Potomacu 77-latek reprezentuje w Senacie Wirginię Zachodnią od 2010 r. Choć stan jest na wskroś republikański i konserwatywny, to jako centrowemu demokracie udawało mu się tutaj zwyciężać także w latach 2012 i 2018. Na jego korzyść w oczach wyborców grało to, że latami balansował między partiami, nierzadko torpedując pomysły demokratów i ścierając się z ich progresywnym skrzydłem, np. przy negocjacjach dotyczących postcovidowego pakietu Build Back Better czy odważniejszych inicjatyw klimatycznych. W wielu przypadkach na Kapitolu okazywał się języczkiem u wagi, głównym rozgrywającym, a w Waszyngtonie dorobił się przez to nawet przydomka „Król Joe”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.