W nowej kadencji brytyjskiej Izby Gmin Partia Pracy będzie mieć co najmniej 412 posłów, Partia Konserwatywna – 121, a Liberalni Demokraci – 71 – poinformowano w piątek wieczorem po przeliczeniu niemal wszystkich głosów oddanych w czwartkowych wyborach parlamentarnych.

Choć zwykle liczenie głosów oddanych w wyborach do Izby Gmin kończy się w piątek rano, tym razem w pięciu okręgach trzeba było w piątek w ciągu dnia ponownie przeliczać głosy, a w jednym z ich, na północy Szkocji, nadal jeszcze nie udało się ustalić zwycięzcy. W sobotę głosy będą tam liczone po raz kolejny. Obecnie znane są wyniki z 649 spośród 650 okręgów wyborczych.

W przypadku kilku partii liczba zdobytych mandatów znacząco różni się od szacowanej na podstawie sondaży exit poll. Wybory zdecydowanie wygrała Partia Pracy, która przez poprzednie 14 lat była w opozycji. Laburzyści zdobyli 412 mandatów. To ponad dwa razy więcej niż w poprzednich wyborach w 2019 roku. To ich drugi najlepszy wynik w historii, nieznacznie ustępujący temu z 1997 roku, gdy pod wodzą Tony’ego Blaira przejęli władzę.

Drugie miejsce zajęła rządząca do czwartku Partia Konserwatywna. Jej 121 mandatów to trzy razy mniej niż w poprzednich wyborach i najsłabszy wynik w historii. Dotychczas najgorszym wynikiem było 131 mandatów w 1906 roku. Ostatnie przedwyborcze prognozy sugerowały, że konserwatyści mogą mieć nawet mniej niż sto mandatów i zostać wyprzedzeni przez Liberalnych Demokratów. Ci wprawdzie nie wyprzedzili konserwatystów, ale i tak są bardzo zadowoleni, bo 71 mandatów to aż o 60 więcej niż zdobyli pięć lat temu, a zarazem najlepszy rezultat w historii.

Czwartą co do wielkości frakcją w Izbie Gmin będzie Szkocka Partia Narodowa (SNP), dla której wybory okazały się całkowitą katastrofą. SNP zdobyła tylko 9 z 57 przypadających Szkocji mandatów (choć zapewne też wygra w tym nierozstrzygniętym jeszcze okręgu), podczas gdy w 2019 roku wygrała w 48 spośród ówczesnych 59 szkockich okręgów. Utrata tak dużej liczby mandatów, przeważnie na rzecz Partii Pracy, poważnie podważy argumenty SNP na rzecz nowego referendum niepodległościowego w Szkocji.

Pięć miejsc w Izbie Gmin będzie mieć prawicowo-populistyczna partia Reform UK, której liderem jest Nigel Farage, przez lata agitujący na rzecz wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE. To raczej sukces tej partii, która do tej pory miała tylko jednego posła i to takiego, który został wybrany z listy Partii Konserwatywnej, a dopiero potem zmienił przynależność partyjną.

Po cztery mandaty zdobyły Partia Zielonych (wzrost o trzy) oraz walijska proniepodległościowa Plaid Cymru (bez zmian), a sześć kandydaci niezależni, co jest największą ich liczbą w historii. Spośród 18 mandatów przypadających Irlandii Północnej, siedem zdobyła republikańska partia Sinn Fein, choć jej politycy i tak ich nie obejmują, pięć – Demokratyczna Partia Unionistów (DUP), dwa – Socjaldemokratyczna Partia Pracy (SDLP), a po jednym Sojusz, Partia Unionistów Ulsteru (UUP) i Tradycyjny Głos Unionistów (TUV).

Jeśli chodzi o odsetek uzyskanego poparcia, to na Partię Pracy zagłosowało 33,8 proc. wyborców (o 1,6 punktu proc. więcej niż w 2019 roku), na Partię Konserwatywną 23,7 proc. (spadek o 19,9 pkt. proc.), na Reform UK – 14,3 proc. (wzrost o 12,4 pkt. proc.), na Liberalnych Demokratów – 12,2 proc. (wzrost o 0,6 pkt. proc.), na Partię Zielonych – 6,8 proc. (wzrost o 4,1 pkt. proc.), na SNP 2,5 proc. (spadek o 1,3 pkt. proc.), na Plaid Cymru – 0,7 proc. (wzrost o 0,2 pkt. proc.), a na inne ugrupowania 6,1 proc. (wzrost o 3,1 pkt. proc.).

W piątek rezygnację z funkcji premiera złożył lider Partii Konserwatywnej Rishi Sunak. Na jego miejsce został powołany przywódca Partii Pracy Keir Starmer.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

bjn/ san/