Eurowybory. Nowa Europa głosuje coraz chętniej

urna
Warszawa, 09.06.2024. Wybory do Parlamentu Europejskiego 2024. Głosowanie w lokalu wyborczym w gmachu Szkoły Głównej Służby Pożarniczej na warszawskim Żoliborzu, 9 bm. Trwają wybory do Parlamentu Europejskiego. Do zakończenia głosowania obowiązuje cisza wyborcza. (mr) PAP/Tomasz GzellPAP / Tomasz Gzell
11 czerwca 2024

40,7 proc. frekwencji w Polsce nie wygląda imponująco, zwłaszcza na tle 74,4 proc. z październikowych wyborów parlamentarnych. Mimo to wynik odnotowany w niedzielę jest drugim najlepszym rezultatem, jeśli chodzi o wybory do Parlamentu Europejskiego nad Wisłą. Bardziej tłumnie stawiliśmy się przy urnach przed pięcioma laty, ale nawet wówczas nie osiągnęliśmy unijnej średniej.

O ile kraje starej Europy, zwłaszcza te, w których – jak w Belgii i Luksemburgu – istnieje obowiązek udziału w głosowaniu, zawyżają unijną frekwencję, to państwa Europy postkomunistycznej zwykle ją zaniżają. Na 54 wybory do Parlamentu Europejskiego, które przeprowadzono w 11 byłych państwach bloku wschodniego, tylko osiem razy się zdarzyło, by frekwencja przekraczała wspólnotową przeciętną. W tym trzy razy dotyczyło to Litwy (która akurat w ostatnią niedzielę się nie popisała; do urn poszło tylko 28,4 proc. wyborców, co ułatwiło Akcji Wyborczej Polaków na Litwie pokonanie progu wyborczego) i dwa razy Rumunii. W tegorocznych wyborach spośród całej jedenastki tylko Rumunia pokonała średni poziom 48,6 proc. (to szacunkowa frekwencja, która zostanie doprecyzowana po ogłoszeniu pełnych wyników wyborów).

Pozostało 58% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.