Zwycięską partię wspierają Węgry Orbána i Serbia Vučicia.

Przywódca północnomacedońskiej prawicy Hristijan Mickoski finalizuje rozmowy koalicyjne po wyborach parlamentarnych. Wcześniej, 12 maja, zaprzysiężono na stanowisku prezydenta Gordanę Silanowską-Dawkową, również kandydatkę nacjonalistów. Nowe władze nie będą antyeuropejskie, ale ich asertywna polityka tożsamościowa może wyhamować integrację z Unią.

Konstytucja daje czas do 7 czerwca na powołanie nowego premiera. Najpewniej jednak rokowania koalicyjne zakończą się znacznie szybciej. Oczywistym kandydatem na szefa rządu jest Mickoski, lider Wewnętrznej Macedońskiej Organizacji Rewolucyjnej – Demokratycznej Partii Macedońskiej Jedności Narodowej (WMRO-DPMNE). Skupiony wokół niej blok Twoja Macedonia zdobył 43 proc. głosów i 58 miejsc w 120-osobowym parlamencie. To błyskotliwe zwycięstwo; rządząca przez siedem lat Socjaldemokratyczna Unia Macedonii (SDSM) z sojusznikami zdobyła w ramach bloku O Europejską Przyszłość tylko 16 proc. głosów, co przełożyło się na 18 mandatów. Lider SDSM Dimitar Kowaczewski pogratulował zwycięstwa rywalom, określił klęskę mianem rozczarowującej i zapowiedział dymisję z funkcji szefa partii od razu po tranzycji władzy.

Lewica przegrała z gospodarką: kryzysem energetycznym i częstymi przerwami w dostawach prądu wywołanymi m.in. przez niedoinwestowaną infrastrukturę. Kowaczewski był premierem do stycznia, jednak zrezygnował ze stanowiska w przeddzień kampanii. Do wyborów poprowadził Macedonię Płn. rząd pod wodzą Talata Xhaferiego, pierwszego Albańczyka na stanowisku premiera. Dzięki lewicy Albańczycy zwiększyli wpływy, a ich język został uznany za drugi oficjalny. Bez mniejszości stanowiącej 25 proc. mieszkańców trudno dziś myśleć o rządzeniu. WMRO-DPMNE prowadzi rozmowy o utworzeniu rządu z Koalicją Wartość (Vlen), która zdobyła 13 mandatów. Vlen zawarła już z prawicą wstępne porozumienie. Jak mówił Mickoski, jego filarami są „integracja europejska, rozwój gospodarczy, praworządność, walka z przestępczością i korupcją”.

SDSM oddaje władzę jako partia, która doprowadziła do przełomu. Po ugodzie z Grecją kraj dodał do nazwy przymiotnik „Północna” i zlikwidował pomniki nawiązujące do dziedzictwa Aleksandra Wielkiego. Dzięki temu Ateny zgodziły się na akcesję do NATO (nastąpiło to w 2020 r.) i rozmowy akcesyjne z UE. Prawica w obu krajach kręciła nosem, kompromis wpłynął na utratę władzy przez greckiego premiera Aleksisa Tsiprasa. Jednak grecka Nowa Demokracja po przejęciu rządów zaakceptowała układ. WMRO-DPMNE tego nie zrobiła. Zwłaszcza że kompromis z Grecją zmotywował Sofię do wysunięcia żądania wpisania mniejszości bułgarskiej do konstytucji. Ponieważ Skopje się opierało, tym razem Bułgaria zablokowała rokowania z UE (aż do 2022 r., choć dotychczas żaden rozdział negocjacyjny nie został otwarty). A ponieważ własne weto postawiła Francja, wielu Macedończyków uznało zachodnich partnerów za wiarołomnych.

Prawica Mickoskiego zapowiada bardziej asertywną postawę. Było to widoczne już podczas zaprzysiężenia Silanowskiej-Dawkowej, która użyła starej nazwy państwa, co wywołało oburzenie w Grecji. – Ostrzegam nowe władze, by szanowały najważniejsze ustalenie porozumienia prespeńskiego i używały nazwy „Macedonia Płn.” w kraju i poza nim. W przeciwnym razie powstaną problemy w stosunkach z Grecją i Europą – powiedział premier Kiriakos Mitsotakis kanałowi ERT. „Bardzo rozczarowującymi” nazwał słowa Silanowskiej-Dawkowej także szef Rady Europejskiej Charles Michel. A Tsipras i Zoran Zaew, sygnatariusze porozumienia, wspólnie zaapelowali, by go nie torpedować. Mickoski nie ma większości, by cofnąć zmiany w konstytucji, ale może zmienić retorykę, co na Bałkanach jest poważnie traktowane.

Gdy WMRO-DPMNE po raz ostatni sprawowała rządy (2006–2017), była pogrążona w korupcji. Jej lider Nikoła Gruewski ze względu na problemy z prawem wyjechał i uzyskał azyl na Węgrzech. Pod kierownictwem Mickoskiego stara się odciąć od trudnego dziedzictwa w polityce wewnętrznej, ale nie zagranicznej. Budapeszt to obok Belgradu największy sojusznik prawicy. W poniedziałek do Skopje pojechał szef kancelarii węgierskiego premiera Balázs Orbán. „Siły prawicy zostały ponownie wzmocnione. Gratulacje!” – tweetował. Asertywna polityka Mickoskiego może pogłębić ten trend, jeśli Ateny lub Sofia wznowią blokadę rozmów z UE na tle sporu o nazwę bądź status mniejszości bułgarskiej. ©℗