USA za prezydenta Bidena miały odbudować wizerunek. Czy się udało?

Joe Biden
Joe BidenShutterstock
11 października 2023

Obiecywano powrót Ameryki do spraw światowych. Miała stać się przewidywalna, cenić rozmowy, dbać o przestrzeganie demokracji i praw człowieka. Miała znów lśnić, miała odbudować wizerunek. Być światowym policjantem, zapobiegać wojnom.

Kontrola, profesjonalizm, nadzieja – nastroju nie zepsuła nawet deklamacja kiczowatego wierszyka. Miejsce zaprzysiężenia, od zachodniej strony Kapitolu, symboliczne jeszcze mocniej niż zazwyczaj – jeszcze dwa tygodnie wcześniej dokładnie tam lała się amerykańska krew w szturmie trumpistów na Kapitol.

To, co złe, miało być za USA. Także w polityce zagranicznej. Nowym sekretarzem stanu został Antony Blinken. Doświadczony dyplomata z nienagannym francuskim, a przy tym równy gość, w wolnej chwili lubiący pograć na gitarze. Koniec więc szaleńców, śmieszno-żenujących prowincjonalnych prawników, partyjniaków, lizusów Trumpa. Obiecywano powrót Ameryki do spraw światowych. Miała stać się przewidywalna, cenić rozmowy, dbać o przestrzeganie demokracji i praw człowieka. Miała znów lśnić, miała odbudować wizerunek. Być światowym policjantem, zapobiegać wojnom.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.