Unię wielu prędkości wciąż da się zatrzymać i przeprowadzić realne zmiany

Unia Europejska, flagi
Unia Europejska, flagiShutterstock
21 września 2023

Rozmowy o reformach unijnych instytucji i zmianach traktatów to nieodzowny element funkcjonowania Unii Europejskiej. Choć zwykle są one podejmowane na skutek kryzysów, które uwidaczniają albo niedostateczne regulacje, albo problemy z decyzyjnością w gronie 27 obecnie państw. 

Tym razem jednak warunki geopolityczne są bezprecedensowe z uwagi na trwającą wojnę w Ukrainie, rywalizację chińsko-amerykańską oraz rewizję polityki UE względem Rosji. Jeśli dodamy do tego dość wątpliwe przygotowanie Starego Kontynentu do pandemii koronawirusa, to trudno o bardziej odpowiedni moment do tego, żeby nie tylko zainicjować dyskusję, lecz także przeprowadzić realne zmiany dostosowujące Unię do zupełnie nowych warunków politycznych, ekonomicznych i społecznych.

Nie jest specjalnym zaskoczeniem, że jako pierwsze z realnymi propozycjami wyszły dwie najbardziej wpływowe stolice – Berlin i Paryż. Choć między największymi graczami w UE iskrzy na wielu polach, to w kwestii reform oba państwa zdają się iść jednym torem. Torem, na którym Europa Środkowo-Wschodnia oraz wszystkie mniejsze państwa członkowskie mogą w najlepszym wypadku się potknąć, a w najgorszym wypaść z niego. Francja i Niemcy zleciły bowiem ekspertyzę dotyczącą reform UE, która została wczoraj omówiona na pierwszej powakacyjnej Radzie ds. Ogólnych przez ministrów „27”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.