Fiński – instytucjonalny – model myślenia o przyszłości ponad bieżącym interesem politycznym rozlewa się na Europę. Może przydałby się i u nas?

Przyszłość, prognozowanie, futurologia. Foresight. Dosłownie to zdolność do przewidywania i przygotowania się na przyszłe zdarzenia i potrzeby. Polskie słowo „prognozowanie” wydaje się niewystarczające. Jedną z bardziej przystępnych definicji jest ta dostępna niegdyś na stronach nieistniejącego już polskiego Ministerstwa Nauki i Informatyzacji: „Foresight to proces kreowania kultury myślenia społeczeństwa o przyszłości, czyli zespół działań umożliwiających wielowymiarowe określenie przyszłych kierunków rozwoju, badań i technologii, aby przysporzyć́ gospodarce jak największych korzyści ekonomicznych i społecznych”. Joseph Francis Coates (zm. w 2014 r.), jeden z ważniejszych teoretyków foresightu, ujmował go jako proces, w którym dochodzi do pełnego zrozumienia sił kształtujących daleką przyszłość.

Tulevaisuus znaczy przyszłość

W Finlandii bardzo ważne jest słowo „tulevaisuus”. W przypadku tego nordyckiego państwa moglibyśmy wręcz mówić o daleko idącej „instytucjonalizacji myślenia o przyszłości”. Zaczęło się na początku lat 90. Sytuacja gospodarcza jawiła się wówczas w wyjątkowo ciemnych barwach. Upadek ZSRR, z którym łączyła Helsinki umowa o przyjaźni, doprowadził do największego w historii Finlandii kryzysu ekonomicznego. W latach 1990–1993 wskaźnik bezrobocia wzrósł z 3,5 proc. do ponad 18 proc., stając się drugim najwyższym pośród państw OECD.

W tamtych trudnych warunkach udało się położyć fundamenty pod taki rodzaj postrzegania rzeczywistości, w którym świadomość zachodzących zmian współgra z odpowiedzialnością za przyszłe pokolenia. A to wszystko dla celu nadrzędnego – dobra własnego państwa.

Tulevaisuusvaliokunta, Komitet na rzecz Przyszłości, powstał w 1993 r. z inicjatywy Eero Paloheimo (rocznik 1936), polityka Ligi Zielonych, z zawodu inżyniera, autora książek poświęconych środowisku i przyszłości. Został on też pierwszym przewodniczącym komitetu. Od 2000 r. Tulevaisuusvaliokunta funkcjonuje jako komisja stała.

Poznać przyszłość, zanim nadejdzie

Przed kilkoma tygodniami rozgorzała wielka dyskusja dotycząca najnowszego oprogramowania obsługującego model językowy (GPT-4). Obecnie umożliwia on m.in. zaawansowane rozmowy z chatem. Debaty na ten temat trwają w mediach tradycyjnych i społecznościowych, a zapewne także w gabinetach polityków. Tymczasem Komitet na Rzecz Przyszłości jako pierwszy na świecie usłyszał sztuczną inteligencję – już w kwietniu 2021 r. To była jeszcze poprzednia generacja (GPT-3). Politycy określili to spotkanie „jednym z najciekawszych w historii”. Zastanawiali się także nad możliwościami wykorzystania AI w prognozowaniu przyszłości. Sprawdzali metody argumentacji sztucznej inteligencji i możliwości jej wykorzystania. Planowano nawet zlecenie algorytmowi przygotowania kompleksowego raportu na temat tego, czy jest dla ludzkości szansą, czy zagrożeniem. Tulevaisuusvaliokunta wydaje się zawsze o kilka kroków przed innymi.

W skład komitetu wchodzi 17 posłów, przy czym dużą wagę przykłada się do odpowiedniej, możliwie zróżnicowanej reprezentacji politycznej. – Trwałość komitetu opiera się na tradycji i reputacji. Jego kultura pracy polega na poszukiwaniu konsensusu. Niepoddawanie uchwał głosowaniu nie jest jednak niezłomną regułą. W ostatnim czasie najbliżej takiej potrzeby byliśmy w czasie prac nad oświadczeniem komitetu na temat NATO – tłumaczy mi Olli Hietanen, sekretarz Komitetu na Rzecz Przyszłości. – Zdaję sobie sprawę, że drastycznie zmieniająca się scena polityczna może spowodować zakłócenia także w pracach komitetu, jednak do tej pory posłowie cenili sobie ducha poszukiwania konsensusu ponad potrzebę wyrażania oficjalnych odmiennych opinii. Parlamentarzyści wyżej cenią możliwość autentycznego zbadania i omówienia przyszłych zagrożeń i szans niż skłonność do trzymania się podziałów politycznych.

Olli Hietanen podkreśla, że sam komitet trzyma się nieco na uboczu prawdziwej politycznej rywalizacji. Nie jest on bowiem bezpośrednio zaangażowany w prace legislacyjne, a to tam rozpoczyna się „twarda polityka”. Pytany o to, jak zdefiniowałby władzę, którą sprawuje komitet, określa ją mianem „miękkiej i pośredniej”. Jego cele opisano na stronach fińskiego rządu w następujący sposób: „nie jest to przewidywanie przyszłości, ale poszerzanie myślenia, kwestionowanie założeń i zwiększanie świadomości możliwych kosztów rozwoju Finlandii w przyszłości oraz i jego skutków”.

Pod koniec każdej kadencji fiński rząd przedstawia Eduskuncie raport dotyczący podejmowanych przez siebie konkretnych działań na rzecz przyszłości. Jest to forma monitorowania wyzwań stojących przed Finlandią.

Rząd tłumaczy się z teraźniejszości

Kworum wynosi co najmniej 2/3 członków. To ważne, bo komitet ma daleko idące uprawnienia. Może przedkładać propozycje związanych ze sprawozdaniami uchwał, które są wiążące dla rządu, który musi z nim ściśle współpracować i składać sprawozdania o stanie realizacji m.in. globalnych celów Organizacji Narodów Zjednoczonych w zakresie zrównoważonego rozwoju. W ostatnich latach Tulevaisuusvaliokunta koncentruje się na rozwoju technologicznym związanym ze zrównoważonym rozwojem i sztuczną inteligencją, a także przeciwdziałaniu polaryzacji społeczeństwa.

W trzecim tygodniu stycznia rząd Sanny Marin przedstawił raport wieńczący jej kadencję. Nosi on tytuł „Perspektywy dla Finlandii następnych pokoleń” i składa się z dwóch części. W pierwszej jest omawiany wspólny plan działania poszczególnych resortów na rzecz przyszłości. Jest to sprawozdanie z tego, co zrobiono, by wypełnić zalecenia komitetu wydane jeszcze poprzedniemu gabinetowi. Druga część – i punkt centralny raportu – to próba odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób elity polityczne mogą zapewnić przyszłym pokoleniom możliwość zrównoważonego życia. Raport Marin został po raz pierwszy sporządzony we współpracy wszystkich resortów, co ma podkreślić wagę przygotowania administracji państwowej na przyszłość. Autorzy zastanawiają się, w jaki sposób interes przyszłych pokoleń może być uwzględniany już na etapie przygotowywania prawodawstwa.

W kancelarii premier Marin tuż przed końcem kadencji (przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi) odbyło się 50 spotkań na temat przyszłości kraju – z naukowcami, organizacjami pozarządowymi, ze zwykłymi obywatelami oraz z samorządami. W samej kancelarii premiera w 2015 r. (za czasów premierostwa Juhy Sipilä) powołano grupę ds. przyszłości. Jej celem jest połączenie procesu decyzyjnego zachodzącego w ministerstwach z nauką o przyszłości. Grupa wspiera również Krajową Sieć Foresight (Kansallinen ennakointiverkosto). Jest to forum dyskusyjne i koordynacyjne podmiotów (państwowych, samorządowych i prywatnych), które podejmują w swoich działaniach wyzwania związane z przyszłością. W ramach otwartych spotkań są prowadzone m.in. szkolenia.

W komitecie prace nad rządowym raportem także są poprzedzone konsultacjami społecznymi. Pyta się o zdanie m.in. młodzież gimnazjalną i licealną. W trakcie wystąpień w tym roku młodzi ludzie zwracali uwagę m.in. na trudności swojego pokolenia z radzeniem sobie z problemami psychicznymi. Podkreślali także konieczność zmniejszania dystansu pomiędzy młodymi a decydentami. Stąd też w opublikowanym w połowie lutego raporcie komitetu wskazywano, że obecna młodzież będzie przez lata żyła z podjętymi przez obecnych decydentów decyzjami i ponosiła ich konsekwencje. Dlatego komitet rekomenduje rządowi konkretne działania. Chce, by „opracował procedury dla dzieci i młodzieży przed 18. rokiem życia, tak aby mogły zająć stanowisko w przyszłych kwestiach i być aktywnymi uczestnikami fińskiego procesu decyzyjnego oraz budowania wspólnej zrównoważonej przyszłości”.

To oczekiwanie odnosi się już do nowego gabinetu z Petterim Orpo na czele. Po wyborach jest też nowa przewodnicząca komitetu – Aino-Kaisa Pekonen. Jak zmiana na niego wpłynie? Olli Hietanen tłumaczy, że szerokie ramy instytucjonalne z całą pewnością nie ulegną zmianie. Układ sił w parlamencie może jednak wpływać na zagadnienia poruszane w trakcie prac, a także dobór ekspertów.

– Dla mnie osobiście jednym z najbardziej intrygujących tematów jest rola sztucznej inteligencji w przyszłości: jak kształtuje ona nasze społeczeństwa, gospodarkę i życie zawodowe oraz jak należy ją regulować? – mówi Aino-Kaisa Pekonen.

Za istotne nowa przewodnicząca uważa też zieloną transformację, ale także zapewnienie wykwalifikowanej siły roboczej. W jej wypowiedziach przewijają się także wątki związane z państwem opiekuńczym (wskazuje, że komitet musi zadbać o „wystarczające dochody podatkowe, które stanowią jego podstawę”).

Mateusz Gibała, analityk Instytutu Nowej Europy i znawca państw nordyckich (prowadzi na Twitterze konto @Po_nordycku), zgadza się, że kwestia przyszłości jest w Finlandii ponadpolitycznym dobrem wspólnym. – Takie spojrzenie na sprawy fundamentalne wynika w dużej mierze z czterech czynników: kultury politycznej, tradycji demokratycznych i warunków ekonomicznych oraz społecznych. Finlandia jest uważana za kraj o wysokim konsensusie politycznym i zaufaniu publicznym. Kreowanie polityki publicznej jest oparte na dialogu pomiędzy stronami. Długoterminowe planowanie jest wpisane w funkcjonowanie fińskich instytucji – tłumaczy.

Wątek „dobra wspólnego” podejmuje też w rozmowie Maria Höyssä. W Komitecie na Rzecz Przyszłości pełni funkcję starszego doradcy. – Idea dobra wspólnego jest w pewien sposób zakorzeniona w modelu państwa opiekuńczego: wszyscy zyskują, jeżeli społeczeństwo w jakiś sposób wspiera swoich najsłabszych członków. Tego typu idea nordyckiego państwa opiekuńczego jest szeroko ceniona w Finlandii i znajduje dość szerokie poparcie w całym spektrum politycznym. Pani Höyssä dodaje, że mimo występujących oczywistych różnic w poglądach dotyczących tego, w jaki sposób to dobro wspólne ma być zrealizowane, to jednak wszystkie ugrupowania polityczne, których przedstawiciele zasiadają w parlamencie, prawdopodobnie w jakiejś formie popierają model państwa opiekuńczego. Nawet w czasie sporów politycy podkreślają, że ich nadrzędnym celem jest utrzymanie państwa opiekuńczego.

Na rzecz młodzieży

Za jedno z ważniejszych wyzwań postrzega się przeciwdziałanie wszelkiego rodzaju wykluczeniu, a jednocześnie zwiększeniu partycypacji młodzieży w życiu społecznym.

W pracach komitetu przewija się często tajemnicza nazwa Gutsy GO. Odnosi się ona do nowatorskiej i wielokrotnie nagradzanej warsztatowej metody działania. Została ona opracowana przy współpracy pedagogów i specjalistów od mediów, a polega na tym, by młodzi ludzie (14-latkowie) diagnozowali i rozwiązywali trapiące ich problemy w społeczności lokalnej. Mogą one dotyczyć różnych kwestii – biedy, wykluczenia, ale i zagadnień związanych np. z ochroną zwierząt. Poprzez wspólnotę udaje się wytworzyć poczucie pewności siebie, sukcesu i satysfakcji. Jedną z największych zalet tego programu jest możliwość natychmiastowej oceny efektów. Sprawczość. Według przytaczanych badań 84 proc. młodych Finów ma poczucie, że ich misją jest uczynienie świata lepszym miejscem. 80 proc. chce pomagać innym, ale nie wie, jak to zrobić. Dzięki warsztatom mogą się tego uczyć.

Trenerami w programie są przeszkoleni znani młodzieży nauczyciele. Przez tydzień pracują oni z 10-osobowymi grupami młodych ludzi z danej szkoły. To wówczas definiują i rozwiązują oni trapiące ich problemy. Następnie pojawia się element trzeci. Cała akcja jest nagrywana, a filmy pojawiają się w mediach społecznościowych, co umożliwia młodym ludziom dotarcie do szerokiego grona odbiorców. Materiały są upowszechniane nie tylko w intrenecie, lecz także w partnerskiej sieci kin. Hasło projektu brzmi „Nie w pojedynkę, lecz razem. Nie dla siebie, lecz dla innych”. Od 2020 r. fiński parlament finansuje Gutsy GO, który ma być jednym z fińskich hitów eksportowych. Dotychczas z projektu skorzystało 4,5 tys. młodych ludzi z Finlandii i z Estonii.

O projekcie tym młodzi ludzie opowiadali prawie trzy miesiące temu (10 lutego) w trakcie posiedzenia Komitetu na Rzecz Przyszłości. Trwało ono prawie dwie godziny. Nagranie z tego spotkania jest dostępne w sieci. Uwagę zwraca przede wszystkim ogromny szacunek, jakim dorośli parlamentarzyści darzą młodych rozmówców.

W trakcie spotkania młodzi ludzie wiele mówili o swoich obawach związanych ze zdrowiem psychicznym. Ella i Emilla, które podjęły ten temat, wskazywały, że w trakcie prac nad filmem próbowały dodzwonić się pod siedem różnych młodzieżowych numerów telefonów alarmowych, jednak nikt nie odpowiadał, a połączenie zawsze przechodziło na pocztę głosową. Zwracały także uwagę, że telefony kryzysowe kosztują prawie trzy euro za minutę.

Przy okazji działań Gutsy GO udaje się diagnozować szersze problemy nie tylko lokalnej społeczności, lecz także całej grupy młodzieżowej.

Cała układanka

Kolejnym elementem fińskiej układanki jest SITRA. To powołany w 1967 r. i zreorganizowany w latach 90. XX w. Fundusz na Rzecz Innowacyjności. Instytucja pozostaje bezpośrednio odpowiedzialna przed fińskim parlamentem i cieszy się szeroką autonomią. Na stronie SITRY można przeczytać, iż była ona „prezentem podarowanym przez parlament Finlandii z okazji 50. rocznicy powstania państwa”. Obecnym prezesem jest Jyrki Katainen, były premier i komisarz unijny. W radzie nadzorczej zasiadają fińscy parlamentarzyści reprezentujący różne stronnictwa polityczne, a zarząd tworzą przedstawiciele rządu (ministerstwa edukacji i kultury, finansów oraz ekonomii i zatrudnienia), rektorzy uczelni wyższych, a także m.in. były prezydent Tarja Halonen.

Roczny budżet SITRY wynosi 30–40 mln euro i pochodzi z zysków od podejmowanych przez nią inwestycji. Te (do czego jest zobowiązana organizacja) „muszą być bezpieczne i opłacalne”. Kapitał żelazny wniesiony przez fiński bank centralny oraz parlament wyniósł 84 mln euro. Na koniec 2022 r. wartość rynkowa wszystkich aktywów inwestycyjnych SITRY wynosiła 941 mln euro. 44 proc. tej kwoty to kapitał ulokowany w papiery wartościowe. Pięcioletni średni roczny zwrot z inwestycji wyniósł 6,4 proc., a średni roczny realny zwrot z inwestycji 3,4 proc.

Organizacja jest rodzajem think tanku, w którym pracuje prawie 200 osób. Jej zadaniem jest sondowanie przyszłości i promowanie jakościowego oraz ilościowego wzrostu gospodarczego. Opublikowane niedawno przez SITRĘ wyniki tegorocznego Future Barometer wskazują, że wyzwaniami przyszłości jest zainteresowanych niemal 9 na 10 Finów. Respondentów pytano m.in. o to, czy sami mają na nią wpływ. 81 proc. respondentów uważa, że tak. Wynik ten utrzymuje się na niemal niezmienionym poziomie w porównaniu z latami 2019 i 2021, co jest o tyle istotne, że badania z 2021 r. były prowadzone w czasie pandemii koronawirusa, a rok później do wszystkich niepokojów doszedł jeszcze wybuch wojny w Ukrainie. Co ważne, badania są wykonywane na bardzo dużej próbie (2150 osób przy nieco ponad 5,5-milionowej populacji).

Ostatnim elementem układanki jest powstałe w 1992 r. Finland Futures Research Centre na Uniwersytecie w Turku. Uczelnia jest istotnym elementem zaplecza intelektualno-eksperckiego Komitetu ds. Przyszłości i koordynatorem międzyuniwersyteckiego centrum badawczego Finland Futures Academy (Tulevaisuudentutkimuksen Verkostoakatemia), w skład którego wchodzi dziewięć uniwersytetów, w których można studiować na kierunku future studies.

Nordycki trendsetter

W październiku 2022 r. w Helsinkach odbył się pierwszy światowy kongres komitetów na rzecz przyszłości. Finowie posiadają know-how w sam raz do zastosowania w kolejnych państwach. Na przykład Islandii. Pół roku temu do fińskiej stolicy przyjechali przedstawiciele parlamentów z różnych części świata, m.in. z Chile, Filipin, Paragwaju czy Urugwaju. Obok nich pojawili się przedstawiciele tych komisji, które w zakresie swoich prac podejmują co prawda wyzwania przyszłości, ale nie jest to ich podstawowy cel.

Przykładem jest polska sejmowa komisja cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii. Jej delegacja pojawiła się w fińskiej stolicy. Swoje wystąpienie wygłosił wówczas poseł Michał Gramatyka (Polska 2050). Skoncentrował się na digitalizacji państwa – m.in. systemie e-doręczeń czy aplikacji mObywatel.

Poseł sam jest zwolennikiem stworzenia w Polsce komitetu na wzór fiński. Pytany o wrażenia wspomina, że jedną z ciekawszych obserwacji było to, jak w różny sposób są postrzegane poszczególne komisje w swoich państwach. Charakteryzują je odmienne priorytety. Na przykład u podstaw powołania Komitetu na Rzecz Przyszłości (Ateities komitetas) na Litwie pod koniec 2020 r. priorytetami były stworzenie niezależności intelektualnej (analitycznej) Litwy i wyzwania związane z transformacją energetyczną i ekonomiczną. Obecnie pracuje się nad założeniami strategii „polityki demograficznej kraju i rozwoju społecznego”, która ma przeciwdziałać depopulacji. Komitet nie ma na Litwie mocy sprawczej, ale przedkłada rekomendacje sejmowi.

W Islandii Komitet na Rzecz Przyszłości funkcjonował najpierw w ramach kancelarii prezesa rady ministrów. W 2019 r. opublikował pierwszy raport dotyczący lat 2035–2040 – rozwoju gospodarczego, środowiskowego, regionalnego i demograficznego oraz wyzwań dla społeczeństwa islandzkiego w ciągu najbliższych 15–20 lat. W 2022 r. powołano Framtíðarnefnd – komitet przy parlamencie. W jego skład wchodzi 11 posłów ze wszystkich partii parlamentarnych (w komisji musi zasiadać co najmniej pięciu posłów opozycji). Roczne przewodnictwo w komisji jest sprawowane rotacyjnie (pomiędzy partią rządzącą i opozycyjną).

Idea myślenia o przyszłości została także przeniesiona na poziom unijny. W 2020 r. Komisja Europejska utworzyła Sieć Foresight, która zrzesza w największej mierze unijnych ministrów spraw europejskich. W czasie corocznych nieformalnych spotkań ministrowie omawiają wyzwania, jakie będą miały znaczenie dla przyszłości Europy.

Co to daje?

Pytanie: czy istnienie takich ciał coś zmienia? Jakich problemów uniknęli Finowie dzięki obecnemu w systemie komitetowi? – Ujęcie sprawy w ten sposób nie jest możliwe – odpowiada Maria Höyssä. – Nie sposób wskazać bezpośrednich związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy dialogiem o przyszłości a zdolnością Finlandii do radzenia sobie z poszczególnymi kryzysami. Narodowa „zdolność radzenia sobie” jest z konieczności szerszym zagadnieniem; należy ją postrzegać raczej jako zjawisko społeczne i kulturowe niż jako zdolność przywódców do przepowiadania pewnych wydarzeń i przygotowywania się do nich.

Höyssä dodaje, że foresight na stałe wpisał się do fińskiej kultury. Kierunek studia nad przyszłością można studiować niemal na każdej uczelni, a w społeczeństwie udaje się stopniowo zaszczepiać rezyliencję – zdolność do przewidywania zmian, akceptowania ich, reagowania na kryzysy i rozwijania się. Jak dodaje, to nie tak, że w Finlandii nie występuje opór wobec zmian, jednakże byłby on najprawdopodobniej silniejszy, gdyby nie występował tak systematyczny rozwój kultury antycypacji. – W praktyce przejawia się to w tym, że Finlandia starała się utrzymać swoje zasoby na obronę i bezpieczeństwo dostaw nawet w czasie spokojniejszych lat. Udało się także szybko reagować w przypadku pandemii oraz w obliczu gwałtownych zmian w środowisku bezpieczeństwa po rosyjskim ataku na Ukrainę. ©℗

81 proc. Finów uważa, że ma wpływ na przyszłość. Wynik ten utrzymuje się na niemal niezmienionym poziomie w porównaniu z latami 2019 i 2021, co jest o tyle istotne, że badania z 2021 r. były prowadzone w czasie pandemii koronawirusa, a rok później do wszystkich niepokojów doszedł jeszcze wybuch wojny w Ukrainie