Francuski Senat przegłosował w sobotę projekt reformy emerytalnej, której głównym punktem jest podniesienie wieku emerytalnego z 62 do 64 lat. Za ustawą głosowało 195 senatorów, 112 było przeciw.

Debata w Senacie nad reformą odbywała się przez 10 dni. W sobotę wieczorem, po zakończeniu głosowania, satysfakcji nie kryła premier Francji Elisabeth Borne. "Zrobiono ważny krok” - powiedziała.

Prawdopodobnie w środę ustawa zostanie rozpatrzona przez wspólną komisję członków niższej i wyższej izby parlamentu. Jeśli komisja zgodzi się na tekst, ostateczne głosowanie w obu izbach prawdopodobnie odbędzie się w czwartek.

W sobotę na ulicach wielu miast Francji odbyły się kolejne protesty przeciwko reformie emerytalnej. Tym razem jednak demonstrowało o wiele mniej ludzi, niż we wtorek, gdy w manifestacjach uczestniczyło 1,28 mln. osób. MSW w Paryżu podało, że sobotnich marszach udział wzięło 368 tys. osób.

Policja w Paryżu poinformowała, że we francuskiej stolicy zatrzymano 32 osoby, w szczególności "za posiadanie zakazanej broni i udział w grupie mającej na celu dopuszczenie się przemocy lub poniżenia".

W sumie w Paryżu demonstrowało 48 000 osób, choć związki zawodowe zapowiadały 300 000 demonstrantów.

Głównym założeniem rządowej reformy, popieranej przez prezydenta Emmanuela Macrona, jest podwyższenie wieku emerytalnego z 62 do 64 lat. Rząd i Macron argumentują, że reforma systemu emerytalnego jest konieczna, by utrzymać wypłacalność systemu. Sondaże pokazują, że dwie trzecie Francuzów wypowiada się przeciwko proponowanym zmianom.

Przeciwko niej występują partie skrajnie lewicowe i skrajnie prawicowe, a także koalicja związków zawodowych. (PAP)

zm/