W poniedziałek doszło do wycieków w jednym miejscu w gazociągu Nord Stream 2 na południowy wschód od duńskiej wyspy Bornholm oraz w dwóch miejscach w gazociągu Nord Stream 1 na północny wschód od Bornholm. Stacja pomiarowa szwedzkiej Narodowej Sieci Sejsmologicznej (SNSN) zarejestrowała w poniedziałek dwie silne podwodne eksplozje na obszarach, gdzie stwierdzono wycieki. "Nie ma wątpliwości, że to eksplozje" - zaznaczył Bjoern Lund z SNSN.

Naimski podkreślił, że jest "to sytuacja groźna i trudna". "Tej infrastruktury ważnej na dnie Morza Bałtyckiego jest dużo. To nie tylko gazociągi, to są linie komunikacyjne, energetyczne. Można sobie to wyobrazić, i analitycy zajmujący się obroną sobie to wyobrażają, że np. można przerwać kable telekomunikacyjne. To by oznaczało chaos w całym obszarze atlantyckim" – oznajmił Piotr Naimski.

Zwrócił uwagę, że są "to zagrożenia trudne do wykrycia i przeciwdziałania, trudne do ostatecznego wskazania sprawcy". "W zasadzie w każdym punkcie można dokonać dywersji. Oczywiście są wysublimowane metody wykrywania intruzów, którzy chcą się zbliżyć do tego, ale przeciwdziałanie jest bardzo trudne" - wyjaśnił.

Reklama

"Rosjanie konsekwentnie uważają eksport surowców energetycznych za narzędzie realizacji celów polityki zagranicznej, ale także – jeżeli jest to potrzebne – jako broni. Ta zamiana handlu surowcami w narzędzie zbrojne jest faktem i z tym mamy do czynienia" – ocenił były pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Zwrócił uwagę, że dzięki uruchomieniu gazociągu Baltic Pipe "zastąpiliśmy dostawy rosyjskie możliwością dostaw z innych bezpiecznych kierunków". (PAP)