Na arenie międzynarodowej Szwecja była i jest chwalona jako lojalny koalicjant Zachodu za decyzję o przystąpieniu do NATO, wspieranie Ukrainy i implementację sankcji wobec Rosji. To jednak nie odgrywa większej roli w kampanii, której finałem będą niedzielne wybory do parlamentu.

Rośnie liczba przestępstw w Szwecji

Reklama
Kraj boryka się bowiem z falą przestępczości zorganizowanej, w tym wojnami gangów i rosnącym w siłę narkobiznesem, a także problemami w służbie zdrowia i edukacji. Zgodnie z raportem uniwersytetu w Göteborgu 41 proc. badanych wskazało, że w minionym roku największą bolączką było nieprzestrzeganie prawa i reguł porządku publicznego, dla 33 proc. – wady opieki zdrowotnej, a dla 31 proc. – nieskuteczna integracja społeczna. Teraz Szwedzi zdecydują, czy chcą kontynuacji dotychczasowej polityki, czy też pokażą rządzącym krajem od 2014 r. socjaldemokratom czerwoną kartkę.
Tylko w tym roku w kraju zastrzelono 44 osoby, a 66 raniono w wyniku postrzału. W ubiegłym roku śmierć w wyniku użycia broni palnej poniosło 45 osób, a 115 zostało rannych. Tymczasem w niemal czterokrotnie ludniejszej Polsce w 2021 r. zastrzelono 27 osób, a 10 zostało rannych, a podobne do szwedzkich statystyki odnotowywano nad Wisłą jeszcze przed przystąpieniem do Unii Europejskiej. Według danych policji w każdym z siedmiu regionów Szwecji doszło w tym roku do zabójstw z użyciem broni palnej, najwięcej w dużych aglomeracjach – 21 w Sztokholmie i 11 w Malmö. Według raportu Szwedzkiej Narodowej Rady ds. Zapobiegania Przestępczości liczba ofiar stale rośnie.

Gangi walczą w Szwecji

W samym sierpniu w wyniku interwencji policji przypadkowo zginęła kobieta robiąca zakupy w centrum handlowym w Malmö. Kilka dni później w mieście Eskilstuna kobieta z dzieckiem zostali zastrzeleni na placu zabaw. Zdaniem funkcjonariuszy padły one ofiarą starć konkurencyjnych gangów. Tydzień przed strzelaniną w okolicy placu zabaw zarekwirowano pół tuzina broni i zatrzymano sześć osób. Szef lokalnej komendy Mikael Backman stwierdził wówczas, że policji „trudno nadążyć” za wzrastającą liczbą przestępstw. Rządzący socjaldemokraci już kilka lat temu zapowiedzieli rekrutację dodatkowych 10 tys. funkcjonariuszy policji do 2024 r., jednak opozycja twierdzi, że proces ten trwa zbyt długo i jest nieefektywny.

Integracja społeczna migrantów to fikcja

„Teraz uporządkujemy Szwecję” – głoszą ugrupowania opozycji z Umiarkowaną Partią Koalicyjną na czele, która twierdzi, że rząd nie radzi sobie z przestępczością zorganizowaną. Opozycja dodaje, że gros członków gangów wywodzi się z zamieszkałych głównie przez migrantów przedmieść, w których integracja społeczna to fikcja, a tamtejsza młodzież staje się głównym źródłem kandydatów na członków band. Tezy, które dotychczas głosili skrajnie prawicowi Szwedzcy Demokraci, przenikają do politycznego mainstreamu. Minister integracji i migracji Anders Ygeman stwierdził pod koniec sierpnia, że na niektórych obszarach powinno się wprowadzić limit mieszkańców spoza Skandynawii w wysokości 50 proc. Broniąca jego wypowiedzi premier Magdalena Andersson dodała, że socjaldemokraci sprzeciwiają się zamykaniu grup etnicznych w gettach. – Nie chcemy Chinatown ani Somalitown, ani Little Italy – mówiła.

Prawica w Szwecji rośnie

Według ostatniego sondażu agencji Sifo rządząca Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza może liczyć na 28,5 proc. poparcia, prawicowi Szwedzcy Demokraci na 20,1 proc., Umiarkowana Partia Koalicyjna – 17,3 proc., Partia Centrum – 7,8 proc., Partia Lewicy – 7,4 proc., Chrześcijańscy Demokraci – 6,6 proc., Liberałowie – 5,8 proc., a Zieloni – 4,8 proc. Kluczem do zwycięstwa będzie wynik mniejszych koalicjantów. W koalicji z socjaldemokratami są Partia Lewicy, Zieloni i Partia Centrum. Po stronie opozycji szef Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Ulf Kristersson może liczyć na wsparcie Szwedzkich Demokratów, chadecji i liberałów. Partie popierające Kristerssona, z wyjątkiem Szwedzkich Demokratów, w latach 2006–2014 tworzyły poprzedni prawicowy rząd Fredrika Reinfeldta. Plasujący się po prawej stronie sceny Szwedzcy Demokraci w ciągu 12 lat od debiutu w parlamencie zanotowali niemal czterokrotny wzrost poparcia.
Z niepokojem spogląda na to Bruksela i Parlament Europejski, w którym dominują partie liberalne i lewicowe. Rosnąca w siłę prawica, jeśli wygra wybory, dostanie oręż w postaci przewodnictwa w Radzie UE, które przejmie w styczniu 2023 r. od Czech. Nowy rząd będzie miał wpływ na tryb prac i priorytetowe projekty, którymi w następnym półroczu zajmie się „27”. A wśród odkładanych i niedokończonych spraw jest m.in. reforma Paktu o migracji i azylu. Od tego, kto stanie na czele rządu po niedzielnych wyborach, będzie zależeć podejście Sztokholmu do polityki migracyjnej. ©℗