Najpierw, w historycznym wyroku, zdominowany przez konserwatystów Sąd Najwyższy USA uchylił słynne orzeczenie Roe vs. Wade sprzed pół wieku, dając poszczególnym stanom wolną rękę do decydowania na temat własnej polityki aborcyjnej. Później stany rozpoczęły proces zaostrzania przepisów w tej dziedzinie. Oficjalnie według ostatnich rządowych danych w USA wykonuje się legalnie ok. 630 tys. aborcji rocznie.
Z wyliczeń liberalnego „Washington Post” wynika, że jest ona obecnie „zakazana lub prawie całkowicie zakazana” w 15 amerykańskich stanach, głównie na Południu. 15 września do konserwatywnej ligi dołączy niemal na pewno Indiana. W kolejnych sześciu stanach, m.in. w Michigan oraz Utah, toczą się sądowe batalie dotyczące prób zawężenia dostępu do aborcji. Na ten moment 35 proc. kobiet w USA w wieku od 15 do 44 lat nie dokona legalnej aborcji w swoim stanie, a odsetek ten prawdopodobnie jeszcze wzrośnie.