Szef polskiej dyplomacji uczestniczył tam w spotkaniu trilogu Polska-Rumunia-Turcja. Na wspólnej konferencji prasowej z szefem MSZ Turcji Mevlutem Cavusoglu i ministrem spraw zagranicznych Rumunii Bogdanem Aurescu, Rau poinformował, że tematem rozmów było m.in. "polityczne, gospodarcze, wojskowe i humanitarne wsparcie dla Kijowa".

"Ważną częścią naszego spotkania było wsparcie dla bohaterskiej ludności Ukrainy, która broni swojej wolności, ale też bezpieczeństwa naszych państw" - powiedział. "Zgodziliśmy się co do tego, że Rosję można skutecznie odstraszyć tylko poprzez naszą jedność" - zaznaczył.

Szef polskiego MSZ podkreślił, że obecnie "mierzymy się z agresywną kombinacją zagrożeń, które stanowią ryzyko dla NATO". "Skupialiśmy się także nad tym, jak wzmocnić i zaadaptować NATO do wymogów nowej rzeczywistości" - dodał.

Reklama

Rau powiedział, że wraz z szefami MSZ Turcji i Rumunii potwierdzili, iż będą nadal "wspierać, chronić oraz wzmacniać NATO i więzi, które stanowią kręgosłup tego sojuszu". "Potwierdziliśmy nasze silne zaangażowanie w bezpieczeństwo i stabilizację na poziomie regionalnym od Morza Bałtyckiego poprzez Morze Śródziemne po Morze Czarne" - powiedział minister.

Reklama

Polska-Rumunia-Turcja

Dodał, że trilog Polska-Rumunia-Turcja jest formatem, który "łączy trzech bardzo ważnych członków NATO, którzy na poważnie traktują kwestie bezpieczeństwa". Zaznaczył, że piątkowe spotkanie jest jubileuszowe. "Współpracujemy w ramach współpracy trójstronnej już od 10 lat; regularne spotkania między naszymi krajami dają unikatową perspektywę NATO w tych trudnych czasach" - powiedział Rau.

Wskazywał, że to szczególnie ważnie w kontekście zbliżającego się szczytu NATO w Madrycie. Podkreślał konieczność wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu w związku z rozwojem rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Rozszerzenie NATO

Rau mówił też o sprawie rozszerzenia NATO. Podkreślał, że ma świadomość obiekcji zgłaszanych przez Turcję; wskazywał, że na dołączenie do Sojuszu potrzebna jest zgoda wszystkich jego członków. Mówił, że decyzja w tej sprawie musi być poprzedzona uważną analizą argumentów podnoszonych przez wszystkie państwa. Pytany o to, czy jego zdaniem wejście do NATO Szwecji i Finlandii to perspektywa "dni, tygodni, miesięcy czy roku", Rau odparł, że jest w tej sprawie optymistą - i że "w przeciwieństwie do wielu innych głosów, jakie pojawiają się w tej sprawie" uważa, iż ta kwestia zostanie rozwiązana "w duchu jedności i solidarności NATO”.

Szef tureckiego MSZ mówiąc o kwestii przyłączenia się do NATO Szwecji i Turcji podkreślał, że jego kraj jest otwarty na dialog i jest zwolennikiem polityki „otwartych drzwi”. Jednocześnie – wskazywał - obiekcje Turcji w tej sprawie są znane władzom obu tych krajów i opinii publicznej.

Oczekiwania Ankary od nowych członków NATO

Najważniejsze oczekiwanie Ankary - jak podkreślił - to zmiana polityki Helsinek i Sztokholmu wobec Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) oraz milicji syryjskich Kurdów, czyli Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG), które Turcja uważa za organizacje terrorystyczne.

Wspierane przez Zachód siły YPG stanowią trzon Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Ankara uważa je jednak za organizację terrorystyczną z powodu powiązań z separatystyczną i zdelegalizowaną w Turcji PKK.

Według szefa tureckiej dyplomacji odcięcie się Szwecji i Finlandii od związków z tymi organizacjami nie jest dla tych państw warunkiem nie do spełnienia.

Ponadto szef tureckiego MSZ mówił o konieczności ustalenia długoterminowej strategii NATO. Mówiąc o wymianie gospodarczej z Polską i Rumunią, podkreślił, że liczy na ich wzmocnienie.

Z kolei Aurescu mówił m.in. o potrzebie określenia w dokumentach strategicznych NATO Rosji jako zagrożenia oraz o wzmacnianiu wschodniej flanki Sojuszu. Podkreślał, że obecnie państwa regionu są w zupełnie innej sytuacji niż kilka miesięcy temu i kluczowe jest zapewnienie im bezpieczeństwa.

Dodał, że przedmiotem rozmów było też zapewnienie korytarza transportu dla produktów żywnościowych z Ukrainy, które przez rosyjską blokadę czarnomorskich portów nie są w stanie dotrzeć na światowe rynki.

Wiktoria Nicałek (PAP)