Lista odwetowa

Rosja zdecydowała się ustanowić listę firm, których towary będą mogły być bez przeszkód importowane nawet wbrew woli ich producentów, przy czym na listę trafiły jedynie firmy, które wstrzymały działalność w Rosji w związku z agresją na Ukrainę. Jako uzasadnienie tego kroku wskazywano co prawda chęć poprawy dostępu konsumentów do poszukiwanych przez nich dóbr i przeciwdziałania szkodliwym praktykom wielkich korporacji, jednak wydaje się, że w rzeczywistości celem jest z jednej strony odwet za sankcje, a z drugiej – dostarczenie rosyjskiej gospodarce choć niewielkiej ilości kluczowych, zwłaszcza w pewnych branżach, zachodnich komponentów.

Jak obejść obejście sankcji?

Reklama

Takie działania wielu producentom, szczególnie z krajów zachodnich, z pewnością nie przypadną do gustu. Czy jednak zachodnie firmy mają jakieś możliwości przeciwdziałania odwetowym posunięciom rosyjskim? Wydaje się, że może istnieć stosowna furtka – przynajmniej, jeśli chodzi o firmy z Unii Europejskiej. Zostanie ona omówiona poniżej.

O rynku sprzedaży decyduje producent (jeśli zarejestrował znaki towarowe)

Na obszarze UE kwestie importu równoległego związane są przede wszystkim z przepisami dotyczącymi tzw. unijnych znaków towarowych, tj. głównie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/1001 z dnia 14 czerwca 2017 r. w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej. Zgodnie z art. 15 Rozporządzenia właściciel unijnego znaku towarowego nie może zakazać jego używania w odniesieniu do towarów, które zostały wprowadzone do obrotu na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG – kraje Unii Europejskiej oraz Islandia, Norwegia i Liechtenstein) pod tym znakiem towarowym przez samego właściciela lub za jego zgodą (tzw. europejskie wyczerpanie prawa). Tą zasadę powtarza art. 155 polskiej Ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej (Dz.U.2021.0.324 t.j.).

Innymi słowy, jeśli jako producent danego produktu (i właściciel unijnego znaku towarowego, którym produkt jest oznaczony) decydujemy się wprowadzić ten produkt na rynek w dowolnym państwie EOG, to nie możemy sprzeciwić się swobodnemu przepływowi tego produktu do innych państw EOG. W tym przypadku, ze względu na zasadę europejskiego wyczerpania prawa, import równoległy będzie legalny. Warunkiem jest wprowadzenie towaru do obrotu za zgodą właściciela – to on podejmuje decyzje, czy można sprzedawać go w EOG. Co ważne, właściciel ma prawo podjąć decyzję wobec każdego egzemplarza towaru, a więc sprzedaż identycznych egzemplarzy może być legalna lub nie, zależnie od tego, czy przez właściciela zostały przeznaczony na wspólny rynek.

Kiedy wyczerpanie prawa nie działa

Jednak co w sytuacji, kiedy towar wprowadzony przez właściciela na rynek EOG opuszcza go i „wędruje” w inne miejsce wbrew woli producenta? Przepisy są niestety tak skonstruowane, że jeśli raz wprowadzimy coś do obrotu na danym rynku – tracimy kontrolę nad dalszym korzystaniem z towaru na tym rynku. Jednak istnieją wyjątki. Art. 15 ust. 2 Rozporządzenia (któremu odpowiada art. 155 ust. 3 p.w.p.) pozwala nam przełamać ogólną zasadę wyczerpania prawa w szczególnych sytuacjach, tj. jeżeli właściciel znaku towarowego ma prawnie uzasadnione powody, aby sprzeciwiać się dalszemu obrotowi towarami, w szczególności jeżeli stan towarów ulega zmianie lub pogorszeniu po ich wprowadzeniu do obrotu.

Jeśli pojawił się pośrednik, który zdecydował się skupować nasze towary na rynku europejskim, i sprzedawać na rynek, na który nie były one przez nas przeznaczone, to nie będziemy raczej mieli do czynienia z sytuacją zmiany lub pogorszenia się stanu towarów (choć takie okoliczności mogą wystąpić dodatkowo). Czy możemy więc skorzystać z wyjątku z art. 15 ust. 2 rozporządzenia? Katalog sytuacji, które ten przepis uwzględnia jest otwarty, a więc należy zastanowić się, czy omawiane działanie może stanowić „prawnie uzasadnione powody, aby sprzeciwiać się dalszemu obrotowi towarami”.

Zakazany eksport?

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że, po pierwsze, nasza firma podjęła decyzję, aby z powodów moralnych czy humanitarnych nie prowadzić działalności w Rosji w związku z agresją tego kraju na Ukrainę, a po drugie w samej Rosji ochrona prawna naszych towarów uległa osłabieniu bądź istnieje takie ryzyko (chociażby dlatego, że firmy z „krajów nieprzyjaznych”, do jakich Rosja zaliczyła Polskę, nie mogą liczyć na przychylność instytucji państwowych w tym kraju), to wydaje się, ze zachodzą właśnie uzasadnione prawnie powody, aby przełamać zasadę wyczerpania prawa i podjąć skuteczne działania przeciwko eksportowi do Rosji towarów, co do których nie wyraziliśmy zgody na wprowadzenie ich do obrotu na tamtejszym rynku.

Z punktu widzenia prawa znaków towarowych można też podnieść argument, że jeśli producent oraz jego marka aspirują do tego, aby w oczach klientów reprezentować pewne wartości, których nie da się pogodzić z obecnością na rynku państwa dokonującego nieuzasadnionej zbrojnej napaści na sąsiada, to dokonywanie eksportu towarów tej marki właśnie do tego państwa wbrew woli producenta może negatywnie wpływać na jej postrzeganie. W konsekwencji takie działania mogą negatywnie wpływać na znaki towarowe, jakimi dane towary są oznaczane, co wzmacnia argument za przełamaniem wyczerpania.

Powyższy pogląd nie został dotąd zweryfikowany przez sądy, natomiast wydaje się, że w szczególnej sytuacji związanej z wojną na Ukrainie i jej gospodarczymi konsekwencjami wskazane jest poszukiwanie nowatorskich rozwiązań prawnych, które pozwolą firmom na działanie w zgodzie z własnymi wartościami, a jednocześnie na ochronę ich własności intelektualnej.

adw. Jakub Słupski, LL.M. PATPOL LEGAL PIRÓG I WSPÓLNICY