Za całością projektu w wersji omówionej przez komisję sprawiedliwości i praw człowieka głosowało 15 posłów, przeciw było siedmioro, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Komisja omawiała propozycje zmian w SN na pięciu posiedzeniach. Ostatnie rozpoczęło się w czwartek po godz. 18 i trwało ponad pięć godzin - zakończyło się w czwartek przed północą. Komisja przyjęła szereg poprawek zgłoszonych przez PiS i Solidarną Polskę - w większości precyzujących i dokonujących szczegółowych modyfikacji w przepisach.

"Bardzo się cieszę, że komisja przyjęła sprawozdanie i projekt prezydenta. Mam nadzieję, że widać finał i niedługo stanie się on obowiązującym prawem" - skomentowała po zakończeniu posiedzenia reprezentująca prezydenta Małgorzata Paprocka.

Reklama

Dodała jednak, że podczas czwartkowych prac wykreślono artykuł "odnoszący się do możliwości przeprowadzenia +testu bezstronności i niezawisłości+ w stosunku do sędziów w sprawach, które zostały już zakończone". "Trudno wyrazić radość z tego powodu" - powiedziała Paprocka.

Reklama

Najważniejsza bowiem z przyjętych poprawek - zgłoszona przez Piotra Saka z Solidarnej Polski - wykreśliła obszerny artykuł, który zawierał procedurę ewentualnego weryfikowania zapadłych już orzeczeń. Jak stanowił wykreślony przez komisję zapis - w terminie sześciu miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy można byłoby złożyć wniosek, że zapadłe prawomocne orzeczenie zostało wydane z naruszeniem standardu niezawisłości i bezstronności. Wnioski takie miałyby rozpatrywać składy złożone z pięciu sędziów odpowiednich sądów.

"Należy docenić pomysł prezydenta, ale jest to ryzyko destabilizacji poprzez weryfikację orzeczeń, które już zapadły" - uzasadniał poseł Sak i poparła go większość komisji.

Paprocka powiedziała natomiast dziennikarzom, że wykreślony zapis był "bardzo poważnym uprawnieniem dla obywateli". "Mam nadzieję, że jest tutaj możliwa jeszcze jakaś refleksja podczas drugiego czytania" - dodała.

Natomiast wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta powiedział dziennikarzom po posiedzeniu, że udało porozumieć się z Kancelarią Prezydenta, a przepisy przedstawione w przyjętym przez komisję kształcie ograniczają ryzyka, o których mówiła Solidarna Polska. "Opozycja ma dziś trudny wieczór, bo niedługo Izby Dyscyplinarnej SN nie będzie, pieniądze z UE mają popłynąć, ciężko będzie im się odnaleźć" - ocenił.

Posłowie pod koniec czwartkowego posiedzenia przyjęli także inną propozycję Solidarnej Polski, zgłoszoną jeszcze podczas kwietniowych obrad komisji i wprowadzająca do projektu preambułę.

"(...) uwzględniając utrwalone, jednolite i niepodważalne stanowisko Trybunału Konstytucyjnego potwierdzające nadrzędność norm Konstytucji (...) nad tymi stanowionymi przez organizacje międzynarodowe, w tym nad unijnymi traktatami, działając w celu ochrony demokratycznego państwa prawa, suwerenności oraz stabilności ustroju RP, niepodważalności wyłącznych kompetencji konstytucyjnych organów władzy publicznej oraz poszanowania roli Narodu wynikającej z postanowień Konstytucji, uchwalamy następującą ustawę" - głosi ta preambuła.

Zasadnicze założenia prezydenckich propozycji - w tym tzw. test niezawisłości sędziego odnoszący się do spraw niezakończonych prawomocnie - pozostały w projekcie.

"Test bezstronności i niezawisłości sędziego" ma dać każdemu obywatelowi - jak wskazywał prezydent - prawo do rozpatrzenia jego sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd. Wniosek o zbadanie wymogów niezawisłości i bezstronności mogłaby złożyć strona lub uczestnik postępowania.

Do fragmentów projektu mówiących o "teście" przyjęto szczegółowe poprawki PiS. Zmieniły one z trzech dni do tygodnia termin na wniesienie wniosku oraz m.in. dodały konieczność przedstawienia dowodów na zaistnienie okoliczności faktycznych należących do przesłanek "testu".

W projekcie pozostał też zapis przewidujący - w ciągu pół roku od wejścia w życie noweli - możliwość wznowienia spraw sędziów ukaranych dyscyplinarnie na podstawie zarzutów co do treści wydanych orzeczeń lub tych, którym uchylono immunitety.

Przede wszystkim projekt prezydenta zakłada likwidację Izby Dyscyplinarnej SN; sędziowie, którzy w niej orzekają, mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN miałaby zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Spośród wszystkich sędziów SN, z wyjątkiem m.in. prezesów izb SN, miałyby być wylosowane 33 osoby, spośród których prezydent wybierać ma na pięcioletnią kadencję 11 sędziów do składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej.

Konieczność zmian dotyczących Izby Dyscyplinarnej SN ma związek z tym, że Trybunał Sprawiedliwości UE latem 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. Za niewykonanie tego postanowienia TSUE nałożył na Polskę karę 1 mln euro dziennie.

Komisja Europejska wciąż nie zaakceptowała złożonego już ponad rok temu przez polski rząd Krajowego Planu Odbudowy, czyli dokumentu opisującego sposób wydatkowania środków z Funduszu Odbudowy UE. Pod koniec października zeszłego roku przewodnicząca KE Ursula von der Leyen postawiła warunek, by w polskim KPO znalazło się zobowiązanie rządu do likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN.

Komisja odrzuciła natomiast poprawki zgłaszane przez posłów KO, Lewicy, PSL-KP i Polski 2050, w tym najdalej idącą - mającą dodać oddzielny artykuł odnoszący się do Krajowej Rady Sądownictwa i wprowadzającą wybieranie sędziów w skład Rady w bezpośrednich wyborach sędziowskich.

Projekt trafia teraz do drugiego czytania, które zaplanowane jest na najbliższym posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński