Z badania przeprowadzonego w marcu przez „Ifop” dla „Paris Match” wynika, że w pierwszej turze zaplanowanych na 10 kwietnia wyborów zagłosować na niego planuje 28 proc. Francuzów. To najwyższy wynik, jaki dotychczas odnotował. W sytuacji, gdy niektórzy rywalizujący z nim kandydaci poddawani są krytyce w związku z wcześniejszą sympatią wobec prezydenta Rosji, Macron korzysta ze swojego zaangażowania na rzecz rozwiązania konfliktu. Na początku lutego poleciał do Moskwy na spotkanie z Władimirem Putinem, spędził też wiele godzin na rozmowach telefonicznych ze światowymi przywódcami w celu podjęcia mediacji.
Choć sprawy zagraniczne nie są zazwyczaj decydującym czynnikiem we francuskiej polityce, sondaże i komentatorzy polityczni sugerują, że wojna w Ukrainie wzmocniła status Macrona jako faworyta do zwycięstwa. – Istnieje bardzo niewielka możliwość, że tych wyborów nie wygra – powiedział podczas dyskusji w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Europejskich Vincent Martigny, profesor politologii na Uniwersytecie w Nicei. Dodał, że Macron nie jest najlepszym kandydatem, ale jedynym możliwym wyborem. Oczekuje się, że prezydent kampanię zainauguruje w tym tygodniu. Ze względu na toczącą się wojnę odłożył oficjalne ogłoszenie swojego startu na ostatnią chwilę. Będzie musiał to jednak zrobić przed upływem terminu rejestracji, czyli najpóźniej 4 marca.