Potocki: Dożyłyś. „Aleśmy czasów dożyli” [OPINIA]

Michał Potocki
Michał PotockiDziennik Gazeta Prawna / Darek Golik
28 lutego 2022

Mamo, co to znaczy „widbij”? – nieśmiały kilkulatek nachyla się i po cichu mówi do ucha kobiety. – „Widbij” to po naszemu „otboj”, koniec alarmu przeciwlotniczego – odpowiada. Rosyjskojęzyczna rodzina jest jedną z wielu, z którą czekam na ten komunikat w piwnicy. Komfortowe warunki, bo akurat dostosowano ją na potrzeby konferencyjne. Są krzesła, wentylator, woda i prąd. Widbij oznacza, że można wrócić do swoich spraw, oczekując z niepokojem kolejnych syren ostrzegających przed zagrożeniem z powietrza. – Dożyłyś… – szepcze trzydziestokilkulatek tuż obok mnie.

Słowo, które na polski można przetłumaczyć kontekstowo jako „aleśmy czasów dożyli”. Odkąd zajmuję się Ukrainą, słyszałem je bardzo często, na pewno zbyt często. Po raz pierwszy wczesną zimą 2014 r. Próbowałem się przedostać taksówką z jednego spotkania na drugie przez zrewoltowany Kijów. Musieliśmy przejechać przez Jewropejśką płoszczę, zajętą przez Majdan, w stronę dzielnicy rządowej. Na placu stał gość w kominiarce na głowie i z kijem bejsbolowym w ręku, przyglądał się pojazdom i jeśli nic nie wzbudziło jego podejrzeń, pozwalał jechać niedbałym ruchem bejsbola. – Ech, dożyliś – powiedział taksówkarz, miękko, bo po rosyjsku, ni to do siebie, ni to do mnie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.