Francuska lewica w rozdarciu

Francja
FrancjaShutterStock
3 stycznia 2022

Progresywni kandydaci na prezydenta nie byli dotychczas zainteresowani współpracą. Ich wyborcy oczekują zmian. 

Na cztery miesiące przed wyborami francuska lewica jest w rozsypce. Każda partia postanowiła wystawić własnego kandydata, skazując większość na poparcie oscylujące w granicach błędu statystycznego. Do walki ostatecznie stanąć ma aż siedmiu postępowców. Według sondażowni Cluster17 najwięcej głosów, bo aż 12 proc., zdobyć miałby lider Francji Niepokornej Jean-Luc Mélenchon. Tuż za nim plasują się poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia Zielonych Yannick Jadot z 5-proc. poparciem i związana z Partią Socjalistyczną mer Paryża Anne Hidalgo, na którą głos oddać może 2 proc. wyborców. Pozostali kandydaci lewicowych frakcji cieszą się poparciem 0,5–1,5 proc. obywateli.

Ze względu na dołączenie do wyścigu trzech silnych kandydatów prawicy – Marine Le Pen, Valérie Pécresse i Érica Zemmoura – debata na francuskiej scenie politycznej przesunęła się zdecydowanie na prawo. Lewica straciła głos w kwestiach takich, jak bezpieczeństwo, imigracja czy tożsamość narodowa. Nie udało się jej także wypłynąć na kanwie protestów klimatycznych i antyrasistowskich. Zmieniły się również tendencje głosowania. W 1988 r. niemal połowa robotników głosowała na kandydatów lewicy. W 2017 r. odsetek ten spadł do jednej trzeciej. Największym beneficjentem tych zmian okazała się skrajna prawica. Podczas gdy w 1998 r. 17 proc. pracowników opowiedziało się za Jeanem-Marie Le Penem, w ostatnich wyborach na jego córkę Marine głos oddało już ponad dwa razy więcej osób z tej grupy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.