Reklama

Według szefa BPM, prezydent Andrzej Duda powiedział, że odpowiedzią na rosyjską politykę agresji czy politykę tworzenia zagrożenia na Ukrainie nie powinno być ograniczanie NATO.

W czwartek wieczorem prezydenci państw Bukaresztańskiej Dziewiątki - Bułgarii, Czech, Estonii, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji i Węgier - odbyli rozmowę z amerykańskim przywódcą Joe Bidenem. Kumoch na briefingu po zakończonej rozmowie telefonicznej prezydentów państw wschodniej flanki NATO z Joe Bidenem podkreślił, że jej tematem "była rozmowa prezydenta USA z Władimirem Putinem i sytuacja wokół Ukrainy".

"Prezydent (Andrzej Duda) przedstawił polskie stanowisko, które wcześniej zostało uzgodnione wraz z rządem, skonsultowane z partnerami z tzw. bukaresztańskiej dziewiątki. Część państw udzieliła poparcia zarówno tekstowi, część po prostu przekazała, że prezydent może mówić w ich imieniu" - powiedział Kumoch.

Oprócz prezydenta Andrzeja Dudy głos zabrali również prezydenci Litwy i Rumunii, ale wszyscy - jak zaznaczył minister - mówili jednym głosem.

Reklama

Jak relacjonował Kumoch, prezydent Duda powiedział po pierwsze, że "odpowiedzią na rosyjską politykę agresji czy politykę tworzenia zagrożenia na Ukrainie nie powinno być ograniczanie NATO, tylko wręcz przeciwnie". Dodał, że odpowiedź powinna być taka jakiej NATO udzieliło w 2016 roku w czasie szczytu w Warszawie, czyli wzmocnienie obecności Sojuszu na wschodniej flance.

Według Kumocha, prezydent Duda przekazał, że nasza część Europy oczekuje bardzo jasnego stanowiska wzmacniania, a nie osłabiania obecności NATO. "Również podkreślił prezydent, że drzwi NATO powinny pozostać otwarte i NATO powinno pozostać tym, czym jest, czyli obrońcą demokratycznego zachodniego świata" - podkreślił minister.

Poinformował też, że prezydent Duda nie poruszał tematu granicy polsko-białoruskiej, ponieważ wypowiadał się w imieniu kilku krajów.

Kumoch poinformował też, że Biden zrelacjonował swoją rozmowę z Władimirem Putinem, "bardzo jasno podkreślając, że w tej rozmowie nie było ustępstw, tylko było po prostu przekazanie Putinowi, że w wypadku agresji na Ukrainę, która nie zachowuje się wobec Rosji agresywnie, nastąpi bardzo ostra reakcja państw NATO".

"Wyraziliśmy swoje stanowisko, że NATO składa się z 30 państw, że nie jesteśmy zwolennikami rozmowy z Rosją za pomocą wyselekcjonowanej grupy państw NATO, ponieważ to jest to, czego Rosja by bardzo chciała - podziału Sojuszu" - powiedział Kumoch.

Podkreślił też, że rozmowy to podstawa dyplomacji. "Natomiast oczywiście oczekujemy, rozmowy nie są całością działań, zwłaszcza sojuszu militarnego" - zaznaczył minister. "To, czego my oczekujemy to są działania bardzo podobne do tych, które podjęto w 2016 roku. Jeżeli Rosja zwiększa swoją obecność, to w tym momencie odpowiedzią na to powinno być pokazanie: tak, jesteśmy tutaj z państwami flanki wschodniej i będziecie ponosić tego koszt" - powiedział Kumoch.

Relacjonował, że prezydent Biden przedstawiał swój punkt widzenia. "Mówił oczywiście o bardzo dotkliwych sankcjach, które mogłyby dotknąć Rosję. To zostało po prostu odnotowane, wysłuchane przez sojuszników" - zaznaczył Kumoch.

"Tutaj oczekujemy rzecz jasna jak najbardziej dotkliwej odpowiedzi ze strony całego Sojuszu" - podkreślił prezydencki minister. Dodał, że ze strony prezydenta Bidena wybrzmiało, że w tej sprawie absolutnie niezbędna jest jedność wszystkich państwa sojuszu, co zostało przyjęte pozytywnie. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa, Marcin Chomiuk, Jakub Borowski