Chociaż w programie ich wizyt nie znalazła się Polska, oboje deklarowali solidarność także z Warszawą. Zresztą ze Stoltenbergiem już wcześniej rozmawiał w Brukseli prezydent Andrzej Duda. Wspólna wizyta w Wilnie i Rydze miała pokazać, że UE i NATO współpracują nad odpowiedzią wobec hybrydowego ataku Białorusi. Von der Leyen poinformowała, że UE stawia na powrót do kraju pochodzenia obcokrajowców, którzy utknęli na Białorusi. Według niej 75 proc. osób pochodzi z Iraku, który zadeklarował gotowość do przyjęcia swoich obywateli. Według danych przekazywanych przez polskie służby do Iraku i Syrii wróciło ponad 1,5 tys. osób, natomiast na Białorusi nadal przebywa kilkanaście tysięcy cudzoziemców. KE współpracuje z Międzynarodową Organizacją ds. Migracji (IOM) i agendą ONZ-owską (UNHCR), organizacjami obecnymi na Białorusi.
Tematem wizyty była nie tylko sytuacja na Białorusi, lecz także rosyjskie działania u granic Ukrainy. Stoltenberg wezwał Rosję do deeskalacji i większej przejrzystości. Jak mówił, użycie siły spotka się z odpowiedzią, nie wykluczył wzmocnienia działań na wschodniej flance w Europie Środkowej. – NATO pozostaje czujne, jesteśmy gotowi do obrony wszystkich członków i będziemy kontynuować polityczne i praktyczne wsparcie dla naszego ukraińskiego partnera – zadeklarował. W Rydze we wtorek spotkają się ministrowie spraw zagranicznych NATO, w spotkaniu wezmą udział szefowie MSZ Ukrainy i Gruzji.