Reklama

Perez (S&D): Istnieją pewne podstawowe zasady: rozdział władzy, niezależność sądownictwa, poszanowanie wolności mediów

Europosłanka Perez podkreślała, że żal jest jej milionów Polaków, którzy chcą być w Unii Europejskiej, czują się członkami tej rodziny, a obecnie nie wiedzą, co stanie się z ich przyszłością. "W przeciwieństwie do dyktatur czy monarchii absolutnych, w Unii Europejskiej rządzi prawo. (...) Dlatego jeśli ktoś grozi, że nie będzie przestrzegał zasad, sam staje sam w drzwiach wyjściowych. Nikt go nie wyrzuca" - mówiła. Przekonywała, że prawo jest takie samo dla wszystkich.

Przekonywała, że 70 lat temu ojcowie założyciele UE zrozumieli, że we współzależnym świecie najlepszym sposobem na sprawowanie suwerenności w pewnych obszarach jest dzielenie się nią, ponieważ razem można lepiej rozwiązać niektóre problemy. "Ale aby dzielić tę suwerenność, istnieją pewne podstawowe zasady, które są brane za pewnik: rozdział władzy, niezależność sądownictwa, poszanowanie wolności mediów" - tłumaczyła.

Przekonywała, że w obecnej sytuacji nie można milczeć. "Komisja jest zobowiązana do działania z całą siłą i wszelkimi instrumentami, aby zapewnić przestrzeganie zasad Unii. (...) W tym Parlamencie też nie możemy milczeć. Bo w tej siedzibie europejskiej demokracji reprezentujemy wszystkich tych Polaków, którzy ufają Unii Europejskiej, którzy proszą nas na ulicach o wsparcie. " - powiedziała.

Reklama

Podkreślała, że PE będzie wspierać Polaków, "aby zagwarantować ich prawa i aby nikt nie decydował w ich imieniu". "Kilka tygodni temu byłam w Warszawie i poczułam sympatię tak wielu ludzi, którzy zaufali Europie. Nie zawiedziemy was" - podsumowała.

Weber (EPL): Dziękujemy Tuskowi za zorganizowanie demonstracji

Szef frakcji EPL Manfred Weber mówił: "Chcę podziękować wielu Polkom i Polakom, którzy wyszli na ulice i pokazali, że jest inna Polska. Setki tysięcy pokazały swoje twarze na ulicach Warszawy i nie tylko. Chcę podziękować Donaldowi Tuskowi za to, że nawoływał do tych demonstracji. To byli prawdziwi patrioci pod dumną polską flagą, ale również z barwami europejskimi. Patriota nie musi być nacjonalistą. Jest przekonanym Europejczykiem, jeśli jest patriotą".

"Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz: dziś nie mówimy o Polsce. Polska jako kraj, obywatelki i obywatele tego kraju wywalczyli sobie wolność. Jan Paweł II otworzył drzwi do wolności Europy, a sukces gospodarczy ostatnich 30 lat to coś co naprawdę zapiera dech. Polacy są równouprawnionym, dumnym krajem w rodzinie krajów europejskich. Jesteśmy wdzięczni i zadowoleni, że w takiej Europie żyjemy. Nie chodzi o Polskę. Chodzi o polską politykę. O polski rząd. O tym debatujemy" - przekonywał niemiecki polityk.

Weber zastrzegł, że Europa nie jest państwem, lecz wspólnotą państw.

"Ale w tej wspólnocie zobowiązaliśmy się do tego, że mamy pewien regulamin. Wspólne reguły, które respektujemy. Konstytucje krajów członkowskich są fundamentalne, ale regulamin tej wspólnoty jest ważniejszy. Uzasadnię to: mój kraj - Republika Federalna Niemiec zgodziła się na traktat z Maastricht i musiała zmienić brzmienie ustawy zasadniczej, żeby była kompatybilna z nowymi regułami. A teraz kraje, które chcą wstąpić do UE, np. Północna Macedonia, muszą zmieniać swoje prawo, by móc spełnić warunki akcesyjne. Tak było i tak jest. Konstytucje decydują co dzieje się w poszczególnych krajach, ale dla wspólnoty najważniejsze jest prawo wspólnotowe" - tłumaczył.

Zwracając się do obecnego na sali obrad premiera RP Mateusza Morawieckiego przyznał, że tzw. polexit nie jest celem polskiego rządu.

"Ale kto kwestionuje prymat prawa europejskiego, kto kwestionuje wyroki TSUE, kto kwestionuje niezawisłość wymiaru sprawiedliwości de facto występuje ze Wspólnoty. Donald Tusk ma rację - jeśli nie nastąpi rewizja tego wyroku będziemy blisko polexitu. Polacy to odczuwają i temu trzeba zapobiec" - skonkludował Manfred Weber.

Legutko (ECR): Nie boimy się europejskiego prawa, boimy się europejskiego bezprawia większości

Europoseł PiS Ryszard Legutko z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów zwrócił się do polskiego premiera mówiąc, że znalazł się "w szczególnym miejscu". "Parlament Europejski jest instytucją, która jest rządzona przez tę samą koalicję polityczną od zarania dziejów, co jest dość niezwykle w państwach członkowskich" - stwierdził. "Ta koalicja jest zdecydowanie lewicowa. EPL i Donald Tusk idą w tym kierunku. Stają się oni coraz bardziej radykalni. Starają się narzucić te lewicowe poglądy całemu światu. Ostatnio również amerykańskiemu stanowi Teksas" - mówił europoseł PiS.

"Nie ma tu zrozumienia dla sprzeciwu i te grupy sprzeciwiające się ogranicza się nie współpracując z nimi w ramach tzw. kordonu sanitarnego" - mówił. Ponadto według niego "udało się tutaj stworzyć tyranię większości, która wszystko od administracji aż po dystrybucję kluczowych stanowisk politycznych".

"W momencie, kiedy zwróci pan na to uwagę będzie pan rozumiał, dlaczego ten Parlament prowadzi zimną wojnę przeciwko i stara się zdestabilizować rządy konserwatywne w Europie i dlaczego dla osiągnięcia tego celu narusza podstawowe zasady traktatów i tworzy ad hoc zasady, których tam nie ma" - powiedział Legutko.

Ponadto zarzucił, że ignorowane są zasady pomocniczości i proporcjonalności, które są zapisane w art. 5 Traktatu o Unii Europejskiej.

"Pozbywszy się podstawowych zasad traktatów tworzą oni własne zasady, które nie istnieją w traktatach i nie mogą tam istnieć" - mówił Legutko. "Pierwszy produkt tego geniuszu pochodził ze strony Komisji. To były ramy praworządności i później zasada warunkowości z Parlamentu, co jest czymś oburzającym. To jest potwór prawny i moralny" - powiedział europoseł PiS.

"Najnowszy pomysł to nadrzędność prawa unijnego. W wielu wypowiedziach publicznych ten zwrot ginął w typowym unijnym żargonie" - mówił Legutko i pytał przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę Von der Leyen, skąd to wzięto skoro nie z traktatów i co to oznacza.

Zwracając się do Von der Leyen, Legutko powiedział: "Pani przewodnicząca, nie boimy się europejskiego prawa. Boimy się europejskiego bezprawia większości, nadużywania władzy, własnych interpretacji traktatów". "Niezależnie od tego, co myśli Parlament i Komisja, wcale nie jest tak, że ten, kto jest silniejszy może decydować o wszystkim" - dodał.

Keller (Zieloni): Komisja musi działać zdecydowanie wobec Polski

Szefowa frakcji Zielonych w Parlamencie Europejskim Ska Keller wezwała we wtorek Komisję Europejską do "zdecydowanych działań" przeciwko Polsce w związku z wyrokiem polskiego Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącym prymatu prawa europejskiego.

"Pani przewodnicząca von der Leyen, bycie strażnikiem traktatów nigdy nie było łatwe, ale tym razem sytuacja jest szczególna. Gdy państwo członkowskie w sposób tak oczywisty kwestionuje traktaty, Komisja musi działać zdecydowanie. Państwo zawsze wyciągali rękę dialogu do rządu polskiego, ale rząd polski tę rękę odrzucił. Dlatego nadszedł wreszcie czas, aby wypełnili państwo te obowiązki, które nakładają na państwa traktaty - bronić obywateli Polski i bronić Unii Europejskiej. Unii zbudowanej na sprawiedliwości" - przekonywała Keller podczas debaty na sesji plenarnej, poświęconej wyrokowi polskiego Trybunału.

Zwracając się do premiera Mateusza Morawieckiego, który brał udział w debacie, niemiecka polityk zarzuciła mu, że prowadzi swój kraj na "niebezpieczną ścieżkę", "podważającą zasłużone miejsce Polski w sercu" Unii Europejskiej.

"Dobrze pamiętam dzień, w którym Polska weszła do UE. To był dzień pełen radości. Pełen nadziei. Przezwyciężenia fizycznych granic, ale również granic w naszych głowach. Dziś z bólem patrzę jak pański rząd zagraża tej jedności, którą świętowaliśmy wspólnie. Pański rząd odwrócił się od praworządności, od niezależności sądów, od mniejszości i prawie wszystkich, którzy nie pasują do pańskiej reakcyjnej większości" - wyliczała Keller.

"Wyrok TK pokazuje, że odwracają się państwo od podstawowych zasad Unii Europejskiej, siły naszych wspólnych praw. Pamiętajmy, to nie dotyczy tylko Polski. To co zrobił polski rząd i co nadal robi, jest atakiem na samo istnienie Unii Europejskiej. Nasza Unia nie jest tylko sojuszem gospodarczym. Jest to Unia pokoju, współpracy, demokracji i zasad równych dla wszystkich. Unia, której członkowie dobrowolnie zgodzili się na wspólnie wypracowywane porozumienie, aby dać swoim obywatelom lepsze życie, uniknąć konfliktów i gwarantować pokój. Polski rząd zakwestionował te fundamentalne filary. Jeśli na to pozwolimy, to niewiele z nich wkrótce zostanie" - skonkludowała.

Azmani (RE): Wzywamy szefową KE do odrzucenia krajowego planu odbudowy Polski

Europoseł Malik Azmani w imieniu grupy Odnowić Europę mówił podczas debaty, że jego frakcja wzywa szefową KE do natychmiastowego odrzucenia krajowego planu odbudowy Polski oraz uruchomienia mechanizmu warunkowości dot. praworządności.

"Kiedy Unia Europejska jest zjednoczona, Polska jest chroniona. W najboleśniejszej historii tego kontynentu to właśnie Polska i jej dzielni obywatele najbardziej ucierpieli z powodu europejskich podziałów. Dlatego pańskie próby, panie premierze, zagrażania stabilności i bezpieczeństwu Unii są jeszcze bardziej złowrogie" - powiedział.

Wskazał, że Polska weszła do UE, aby chronić wartości. "Panie premierze, nie jest pan szczery wobec Polaków i pan o tym wie. Wszyscy wysłuchaliśmy pana zaprzeczeń, ale prawda jest taka, że pana działania są podstępnym sposobem na wyprowadzenie Polski z Unii. Bądź szczery i przekaż (polskim) start-upom, że stracą fundusze na rozwój, powiedz rolnikom, że stracą dotacje, powiedz swoim studentom, że mogą zapomnieć o Erasmusie" - zaznaczył zwracając się do polskiego premiera.

Dodał, że państwa członkowskie mają prawo chcieć zmian w porządku prawnym Unii, ale sposobem na to jest dyskusja i kompromis. "Tak działa nasza Unia. Jednostronne nielegalne działania nie mogą być akceptowane i będą miały konsekwencje. W Odnowić Europę wzywamy Panią Przewodniczącą von der Leyen do natychmiastowego podjęcia następujących działań: odrzucenia krajowego planu odbudowy Polski, uruchomienia mechanizmu warunkowości dot. praworządności" - wskazał.

"Panie Premierze, wciąż mam nadzieję, że kiedyś uda nam się wspólnie kroczyć drogą współpracy, wzajemnego zrozumienia i szacunku. Ale do tego momentu będzie pan ponosić konsekwencje swoich działań. (...) Na zakończenie zacytuję mądrą i odważną bojowniczkę polskiego ruchu oporu Wandę Traczyk-Stawską, która 10 dni temu przemawiała na wiecu proeuropejskim: „Zawsze byliśmy w Europie, nikt nas z niej nie zabierze. To jest nasza Europa” - podsumował.

Halicki (EPP) do Morawieckiego: TSUE stoi na straży polskiej konstytucji, a pański rząd ją lamie

Europoseł Andrzej Halicki (KO), przedstawiciel Europejskiej Partii Ludowej zwracał się do premiera Morawieckiego: "Język agresji to nie jest dowód siły. W tej izbie, pomimo pańskich pokrzykiwań, wszyscy wiedzą, że pański rząd ma minimalna przewagę w Sejmie i nie ma przewagi w Senacie. Ta krucha większość dziś powoduje, że próbuje pan atakować, ale kogo pan atakuje?". Jak kontynuował, szef polskiego rządu atakuje "partnerów i przyjaciół, a sojuszników szuka nie tam, gdzie trzeba, bo na pewno nie są to przyjaciele polscy, atakując nas z nacjonalistycznych pozycji". "Bo sam pan powiedział, że bezpieczeństwo leży we wspólnocie, w naszej wspólnej Europie" - dodał.

Halicki zaznaczył przy tym, że "to Polacy zadecydowali, że w niej jesteśmy i Polacy zadecydują o naszym miejscu w Europie". "Bo jesteśmy - to jest jedno prawdziwe zdanie, które pan powiedział - dumnym narodem, który ma swoje miejsce w Europie" - oświadczył.

Halicki przytoczył cytat o tym, że "polskie sądy powinny w razie kolizji norm wspólnotowych i krajowych dawać pierwszeństwo stosowania tym pierwszym - europejskim normom", a następnie zapytał: "Kto to napisał?". "To pan napisał. To pański podręcznik do prawa europejskiego. I jest to oczywiste, bo art. 91 pkt 2 polskiej konstytucji jasno to stwierdza" - odpowiedział na to pytanie, zwracając się do Morawieckiego.

"Po co pan opowiada tutaj o jakimś konflikcie? To Trybunał Sprawiedliwości (UE) stoi na straży polskiej konstytucji, to pański rząd ją łamie. To pański rząd chce politycznych sędziów, to pański rząd ogranicza wolność mediów i funkcjonowania wolności słowa" - powiedział Halicki.

Odniósł się także do poniedziałkowego listu premiera Morawieckiego do przywódców UE. "Jeżeli pisze pan wczoraj, że będzie pan stosował orzeczenia Trybunału, że potwierdza pan stosowanie wszystkich wspólnotowych zasad i zobowiązań, to bardzo proste pytanie chciałem zadać dzisiaj, czy Izba Dyscyplinarna (Sądu Najwyższego) będzie rozwiązana? Jest ustawa?" - pytał. Dociekał też, czy - jak mówił - "sędziowie, którzy zostali pozbawieni pracy, będą orzekać". Jednocześnie przypomniał, że sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie Paweł Juszczyszyn jest "623 dni bez orzekania" i zapytał, czy sędzia ten "wróci jutro do pracy".

"Gdzie są pańskie zobowiązania? Bo dzisiaj pan igra z bezpieczeństwem Polski i Polaków. Nie ma pan do tego mandatu. Obronimy Polskę europejską, bo Polska ma inną twarz niż tylko język agresji. Widzieliście to w poprzednią niedzielę na demonstracjach (ws. poparcia obecności Polski w UE - PAP)" - podkreślił.

Europoseł Halicki oświadczył też, że "Polakom nie jest obojętne, jak będzie się toczyła nasza przyszłość, wspólna przyszłość Europy i Polski".

Belka (S&D): Historia UE będzie pisana dalej - z Polską lub bez Polski, rząd PiS czyni wszystko byśmy nie byli jej współautorami

Marek Belka - należący w PE do grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D) - powiedział, że przez działania rządu Morawieckiego sprawiają, że po raz kolejny w Parlamencie Europejskim toczy się dyskusja o Polsce.

"Nie wiem jednak, czy to pan powinien być tu dziś tłumacząc wasze kłamstwa europosłom. Przecież każdy wie, że to minister (sprawiedliwości Zbigniew) Ziobro odpowiedzialny jest za politykę unijną w waszym rządzie" - powiedział b. premier zwracając się do Morawieckiego.

Belka dodał, że premier komentując ostatnio w Sejmie wyrok TK sugerował, że "UE realizuje widzimisię europejskich biurokratów". "Panie premierze, jedynie widzimisię, które wpływa na życie Polaków, to antyeuropejskie obsesje Jarosława Kaczyńskiego" - powiedział Belka.

Dodał, że Morawiecki w Sejmie mówił też o problemach z wartościami europejskimi. "Co państwo wiecie o wartościach, jeśli dzielicie obywateli na różne sorty i wynosicie unijne flagi z urzędów" - mówił europoseł.

Nawiązując do słów Morawieckiego z wystąpienia w Sejmie, że "dzisiaj stoimy w bardzo kluczowym momencie, można powiedzieć, na rozdrożu historii UE", Belka ocenił, że to jedyna prawda, którą usłyszeliśmy z ust premiera.

"Bo historia Unii będzie pisana dalej z Polską lub bez Polski, wy, także takim tzw. wyrokiem (TK) czynicie wszystko, byśmy nie byli jej współautorami" - powiedział Belka do Morawieckiego.

Zwracając się do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, Belka powiedział, że wtorkowe przemówienie Morawieckiego w Parlamencie Europejskim "to potok kłamstw i półprawd".

Spurek (Zieloni): Nigdy wcześniej PE nie musiał tak często zajmować się państwem członkowskim jak teraz czyni to w przypadku Polski

Reprezentująca Zielonych europosłanka Sylwia Spurek mówiła z kolei, że rząd Morawieckiego pobił rekord Guinnessa, bo chyba nigdy wcześniej PE nie musiał tak często zajmować się państwem członkowskim jak teraz czyni to w przypadku Polski i problemami Polski z niezależnością sądownictwa, prawami kobiet, osób LGBTiQ i wolnością mediów.

Spurek mówiła, że Morawiecki powinien współpracować z UE w zakresie m.in rozwiązań gwarantujących polskim kobietom na wsi dostęp do ginekologa, a osobom z niepełnosprawnościami prawo do niezależnego życia. "Polska nadal może być zapamiętana jako państwo, które działa na rzecz demokracji, praw człowieka i wspólnych unijnych wartości" - powiedziała Spurek.

Bay (ID): KE i lewica w PE zwalczają niezależne państwa i konserwatywne rządy

Przedstawiciel prawicowej frakcji Tożsamość i Demokracja (ID), Nicolas Bay mówił: "Wyroki podobne do tego z Polski zapadły w Niemczech, we Włoszech, w Hiszpanii, Rumunii a nawet we Francji, gdzie stworzyliśmy koncepcję tożsamości konstytucyjnej. Komisja i lewica w Parlamencie Europejskim - Europejska Partia Ludowa jest jej częścią - cały czas prowadzi działania przeciwko niezależnym państwom i konserwatywnym rządom. Pokazuje to agresywność Manfreda Webera (szefa frakcji EPL w PE - PAP) wobec Polski. Są to prześladowania tych rządów konserwatywnych, które zostały wybrane przez demokratyczną większość (...). Być może powinni państwo być mniej aroganccy, gdy patrzą państwo na wyniki wyborów" - mówił Bay, zwracając się do izby.

"Czy praworządność można rozłączyć od suwerenności narodowej i obywatelskiej? Komisarze i funkcjonariusze z innych państw, czy mogą oni dyktować narodowi, jaki ma być jego sposób życia i rządzenia? To są te pytania, które nas tu zebrały" - zaznaczył Francuz.

Relacjonując swoje wizyty studyjne w Polsce i na Węgrzech podkreślił, że nie zauważył tam nic, co w Brukseli określano mianem systemowego ataku na praworządność.

"(...)Te oskarżenia są bezpodstawne. Dziś możemy w związku z tym zastanawiać się, jaka jest bezstronność instytucji europejskich, które tylko w niektórych sprawach w zależności od kalkulacji politycznych i swoich ideologicznych przekonań kwestionują działania i wyroki. (...) Organizacja sądownictwa to tylko pretekst. Tak naprawdę chodzi o kwestie LGBTI, edukacji seksualnej dzieci. W tej chwili obywatele polscy stają się dodatkowo zakładnikami, jeśli chodzi o plan ożywienia gospodarczego po Covid-19" - mówił francuski eurodeputowany.

Zwracając się do obecnego na sali obrad premiera RP Mateusza Morawieckiego, Bay podziękował mu za "cierpliwość, determinację i odwagę w obronie wolności" i za to, że jest on "rzecznikiem wartości naszej cywilizacji".

"Panie premierze, nasi przeciwnicy nie szukają prawdy. Oni chcą narzucić swoja wolę. Chcą aby państwo, które stawiło czoła totalitaryzmowi w poprzednich stuleciach w tej chwili było słabsze. Praworządność jest tylko pretekstem. Chodzi tutaj o federalizm europejski, który narusza traktaty. (...) TK w Polsce wreszcie postawił Unię Europejską tam, gdzie jest jej miejsce" - spuentował.

Sikorski: Sedno sporu z UE polega na nieprzestrzeganiu przez rząd Konstytucji RP

europoseł PO i były szef polskiego MSZ Radosław Sikorski zwrócił się do Mateusza Morawieckiego: "Panie premierze słuchałem pana uważnie i zgadzam się, że w konfederacji relacja między krajowymi sądami konstytucyjnymi, a instytucjami unii to przedmiot uczciwej różnicy zdań. Ale w tej sprawie jest to także z pana strony wielkie kłamstwo, bo w ogóle nie o to chodzi. Nie to jest sednem sprawy".

Według niego "sednem sprawy jest to, czy można odsuwać, zastraszać i zastępować rzetelnych sędziów popychlami". Jak mówił, "ten brudny proceder nie jest w ogóle sporem konstytucyjnym". "Bo jest to niezgodne tak z polską konstytucją, jak i z traktatami europejskimi, jak i w ogóle z podstawami cywilizacji łacińskiej" - powiedział Sikorski.

"Czy sędziowie w Polsce mają być tak niezależni, jak Trybunał magister Julii Przyłębskiej czy Telewizja Jacka Kurskiego" - pytał europoseł PO.

"Panie premierze, jako premier Rzeczypospolitej ma pan obowiązek Polakom zapewnić prawo do niezawisłego sądu, a Polsce zapewnić fundusze europejskie. Więc mam tylko jedno pytanie: Czy wypełni pan orzeczenia TSUE, zlikwiduje Izbę Dyscyplinarną, przywróci uczciwych sędziów i wróci do europejskiego porządku prawnego - tak, czy nie?" - pytał premiera Sikorski.

Z kolei europoseł PiS Patryk Jaki zwrócił się do europosłów: "Chcecie przywrócić te marionetki, które zgadzają się na wszystko, co mówicie, ale mój kraj jest niezależny i tylko Polacy mogą zdecydować, kto będzie rządził".

Zdaniem Jakiego utrzymywanie praworządności jest ważne, ale ważniejsza jest równość. Europoseł przypomniał wyroki w Niemczech, Francji, Hiszpanii czy Rumunii, gdzie orzeczono, że konstytucja jest nadrzędna wobec prawa unijnego.

Dodał, że w Polsce uznano tak samo. "Ale tylko Polska nie może tak zrobić, bo nie podoba wam się ten rząd" - mówił Jaki do europosłów.

Biedroń (Nowa Lewica): Figę z makiem dostaniecie, jeśli będziecie prześladować kobiety, podnosić rękę na niezależność sądów i mniejszości

"Szkoda, że nie miał odwagi przyjechać tutaj do Strasburga pana prawdziwy mocodawca - Jarosław Kaczyński - ten, który dzisiaj odpowiada za to wszystko" - zwrócił się z mównicy do premiera współprzewodniczący Nowej Lewicy Robert Biedroń. "Ale ze Strasburga wysyłamy mu przesłanie, ze Strasburga with love: figę z makiem dostaniecie, jeśli będziecie prześladować kobiety, jeśli nie szanować niezależności sądów, jeśli będziecie podnosić rękę na mniejszości" - dodał.

"Dzisiaj wspomniany Lech Kaczyński, prezydent, w grobie się przewraca, jak słyszy to, co zrobiliście z Unią Europejską" - zaznaczył europoseł. "Nie macie mandatu tego, co robicie Polkom i Polakom" - dodał Biedroń.

"Miał pan szansę się dzisiaj zrehabilitować. Niestety nie wykorzystał pan tej szansy" - zwrócił się do Morawieckiego. "Zaatakował pan bezpardonowo wspólnotę. Wpisał się pan bezpardonowo w coś, co przynosi Polkom i Polakom dzisiaj wielki wstyd, obrzydliwą retorykę, w której pana koledzy i koleżanki nazywają flagę Unii Europejskiej szmatą, Unię Europejską wyimaginowaną wspólnotą, a miejsce, w którym dzisiaj jesteśmy brukselskim okupantem" - ocenił Biedroń.

"Proszę zatem nam nie próbować dzisiaj wciskać kitu. Nie damy się nabrać na wasze fałszywe zaklęcia. Jeżeli przyjechał pan do nas dzisiaj do Strasburga leczyć snem, uśpić naszą czujność, to srogo się pan zawiedzie. Nie damy sobie wciskać kitu. Przegrał pan. Wraca pan dzisiaj do Polski na tarczy" - podkreślił polityk Nowej Lewicy.