Wcześniej gościli tu sekretarz obrony Lloyd Austin i wiceszefowa amerykańskiej dyplomacji Wendy Sherman. W wydanej w marcu wstępnej (pełna wersja jeszcze nie jest gotowa) Strategii Bezpieczeństwa Narodowego – publikowanym raz na kilka lat dokumencie określającym w zarysie politykę USA w tym zakresie – tylko jeden kraj, poza Singapurem, jest wymieniany z nazwy: Wietnam.
Nic dziwnego; z punktu widzenia rywalizacji USA z Chinami kraj jest strategicznie położony. Nie tylko współdzieli z Pekinem lądową, ale też morską granicę. Przy czym ta druga jest nawet ważniejsza, bo w większości jej nie ma: oba kraje wysuwają żądania terytorialne na Morzu Południowochińskim, przez które by przebiegała. Ten strategiczny akwen wodny stał się w ciągu ostatniej dekady miejscem rywalizacji o regionalnym i globalnym charakterze: Pekin uważa, że w większości należy się właśnie jemu. Waszyngton, wspierając konkurentów, nie chce dopuścić do realizacji tego postulatu.