We wczorajszym wirtualnym spotkaniu poświęconym kwestii Iranu uczestniczyli doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA i Izraela Jake Sullivan oraz Meir Ben-Szabbat. Konferencja odbyła się dwa dni po ataku na irański ośrodek nuklearny w Natanz. O jego przeprowadzenie oskarżony został Izrael. Wszystko działo się na dzień przed kolejną rundą rozmów w Wiedniu, gdzie toczą się negocjacje w sprawie powrotu do umowy nuklearnej z 2015 r. Jerozolima jest jej przeciwna. Według Izraela w ten sposób Iran kupuje sobie czas, by dokończyć prace nad bronią atomową.
Choć ze wznowienia negocjacji niezadowolony jest przede wszystkim premier Netanjahu, pojawiło się pytanie, czy atak nie odbył się za wiedzą i zgodą administracji Bidena, która miałaby chcieć osłabić pozycję negocjacyjną Iranu. Waszyngton szybko zaprzeczył takim doniesieniom. ‒ Stany Zjednoczone nie były w żaden sposób zaangażowane (w sprawę ‒ red.) ‒ powiedziała Jen Psaki, rzeczniczka Białego Domu. ‒ Nie mamy nic do dodania, jeśli chodzi o spekulacje na temat przyczyn lub skutków zajścia ‒ stwierdziła.