„Nie wiemy już, gdzie jest przetrzymywana” – powiedziało portalowi źródło w Narodowej Lidze na rzecz Demokracji (NLD), odsuniętej od władzy przez armię. Informację o przeniesieniu Suu Kyi potwierdził inny członek partii.

Wojskowe władze Birmy aresztowały Suu Kyi, prezydenta U Win Myinta i wielu urzędników obalonego rządu. Są oni przetrzymywani pomimo licznych międzynarodowych apeli o ich uwolnienie, a także masowych ulicznych protestów i ogólnokrajowej akcji strajkowej.

Policja oskarżyła Suu Kyi o nielegalne posiadanie krótkofalówek i złamanie obostrzeń związanych z pandemią Covid-19. Jej proces rozpoczął się w ubiegłym tygodniu w trybie wideokonferencji, a następna rozprawa planowana jest na poniedziałek.

Tymczasem przewodniczący mianowanej przez wojsko komisji wyborczej U Thein Soe oświadczył w piątek na spotkaniu z przedstawicielami partii politycznych, że uznał zwycięstwo NLD w listopadowych wyborach parlamentarnych za nieważne – podał portal Irrawaddy. Armia twierdzi, że wybory zostały sfałszowane.

Junta ogłosiła stan wyjątkowy na okres roku, zapowiadając, że przeprowadzi nowe wybory i odda władzę ich zwycięzcom. Wielu Birmańczyków nie wierzy jednak w te zapewnienia i obawia się, że przejęcie władzy przez wojsko będzie początkiem długotrwałej, opresyjnej dyktatury, podobnie jak po zamachach stanu z 1962 i 1988 roku.

W ostatnich tygodniach w Birmie codziennie odbywają się masowe protesty przeciwników władzy wojska. Według miejscowych mediów policja wielokrotnie rozganiała je przy użyciu gumowych kul, gazu łzawiącego i armatek wodnych, a czasem także ostrej amunicji. Według obliczeń portalu Irrawaddy w wyniku obrażeń zmarło już sześciu demonstrantów.

Andrzej Borowiak (PAP)

anb/ akl/