Trudno nie przyznać racji tym, którzy mówią, że rząd zajmuje się głównie sobą. Kto z kim rozmawiał, kto zdradził i kto komu podbierze stołek. I w takim duchu odbędzie się również rekonstrukcja. Trudno zakładać dziś, że będzie prawdziwym nowym otwarciem – pisze dziennikarz DGP Marek Mikołajczyk.
– To nie jest tak, że preferuję kontakty tylko po ciemku – mówił we wczorajszej rozmowie z Tok FM marszałek Sejmu Szymon Hołownia, kolejny dzień tłumacząc się ze spotkania z prezesem Prawa i Sprawiedliwości, do którego doszło w czwartek w mieszkaniu Adama Bielana.
– Zaproszenie padło ze strony Jarosława Kaczyńskiego. Dostałem baty, że nie powinienem rozmawiać z Kaczyńskim, że spotkałem się z szatanem, jak mogłem to zrobić. Nie uważam, że jest szatanem. Jeżeli dzisiaj stoi za nim pół Polski, mam obowiązek z nim rozmawiać – podkreślał lider Polski 2050. Od paru dni znaczna część mediów rozkłada na czynniki pierwsze „tajne spotkanie” i „nocne rozmowy”.
Liderzy opinii publicznej z tzw. strony demokratycznej prześcigają się w obelgach i oskarżeniach w kierunku marszałka Sejmu: „zdrajca”, „Judasz roku”, „parówa Kaczyńskiego” (Tomasz Lis; bardziej wulgarnych określeń z jego ust może sobie oszczędźmy), „Już dwa lata temu nagrałam film o tym, czy Hołownia jest agentem PiS-u. Ja to już wszystko powiedziałam dwa lata temu” (Eliza Michalik), „Upadek Szymona Hołowni ma wręcz biblijne konotacje. Hołownia grzeszył pychą, uległ szatańskim pokusom, został z niczym” (Bartosz Wieliński).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.