Poseł PiS Dariusz Matecki, który w piątek opuścił Areszt Śledczy w Radomiu, ocenił, że był więźniem politycznym. To był areszt wydobywczy - dodał. Podkreślił, że podczas pobytu w areszcie miał poczucie, że gdyby obciążył b. szefa MS Zbigniewa Ziobrę, to mógłby go opuścić na podstawie decyzji prokuratorów.
Wcześniej w piątek nakaz zwolnienia posła PiS wydał prokurator, który przyjął poręczenie majątkowe za niego w wysokości 500 tys. zł.
"To był areszt wydobywczy, byłem więźniem politycznym" - powiedział Matecki, podkreślając, że jego tymczasowe aresztowanie miało na celu wydobycie wyjaśnień, które obciążyłyby byłego szefa MS-prokuratora generalnego, a obecnie posła PiS Zbigniewa Ziobrę.
"Miałem cały czas to poczucie, że jeśli skłamię coś, powiem coś złego na ministra Ziobro, to ten areszt się zakończy decyzją prokuratorów" - zaznaczył.
O tym, że Matecki będzie mógł opuścić areszt za poręczeniem majątkowym, zdecydował w środę Sąd Okręgowy w Warszawie. Obecnie poseł PiS będzie objęty m.in. dozorem policji.
Według ustaleń Zespołu Śledczego nr 2 Prokuratury Krajowej, który prowadzi śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, poseł Matecki, działając w porozumieniu z Ministerstwem Sprawiedliwości w okresie, gdy kierował nim Zbigniew Ziobro, uczestniczył w ustawianiu konkursów na wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości i wyprowadzaniu publicznych pieniędzy do powiązanych z nim organizacji – Stowarzyszenia Fidei Defensor i Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia. (PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu