Każdemu psu wprowadzimy PiESEL – czyli PESEL dla psów. Tak, by nie było bezdomnych piesków – zapowiadał w czasie niedzielnej konwencji Robert Biedroń, kandydat Lewicy do Parlamentu Europejskiego.
Wśród użytkowników social mediów zapowiedź wzbudziła z jednej strony wesołość (pytano, czy na zwierzaka będzie można zaciągnąć kredyt), a z drugiej niesmak. Lewicy nie udało się na razie przeprowadzić przez Sejm flagowych projektów, czyli aborcji i legalizacji związków partnerskich. W dodatku tworzy rząd, który nie uchwalił jeszcze kwoty wolnej od podatku do progu 60 tys. zł, wstrzymał budowę CPK i budowę portów zbożowych. Rzeczywiście, na tym tle hasło „PiESEL dla każdego Burka” brzmi groteskowo.
Problem w tym, że to ważna społecznie inicjatywa, która w dodatku nie jest pomysłem Lewicy. Jeśli więc sprowadzenie jej do absurdu przez polityka walczącego o kolejną kadencję w Parlamencie Europejskim sprawi, że zabraknie dla niej społecznego poparcia, zniweczy to wysiłek społeczników zajmujących się prawami zwierząt, posłów, urzędników.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.