– Telewizja Polska identyfikuje się z interesami państwa, państwo ma określoną władzę, a władza ma określony mandat. W związku z czym telewizja publiczna za moich czasów TVP zapewniała władzy państwowej komunikację ze społeczeństwem, bo z tym wiązał się interes państwa – mówi w rozmowie z DGP były prezes TVP Jacek Kurski, kandydat Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Marek Mikołajczyk: Jak pana tytułować? Panie ministrze, panie prezesie, panie dyrektorze, panie kandydacie?
Jacek Kurski: Najdłuższej byłem prezesem Telewizji Polskiej, bo prawie siedem lat, więc może być prezes. Ale proszę pamiętać, że prezes – przez duże „p” – jest tylko jeden. Ja jestem prezesem przez małe „p”.
Pożegnał się pan z TVP niecałe dwa lata temu. Tęskni pan?
Już nie. Nie ma do czego. Tamta telewizja została zniszczona w akcie niebywałej zemsty i nienawiści Koalicji 13 grudnia. Przykłady z ostatnich dni: „wielki” koncert na dwudziestolecie Polski w Unii Europejskiej na placu Piłsudskiego miał 645 tys. widzów, za moich czasów takie wydarzenia nie spadały poniżej trzech milionów. Faza pucharowa Ligi Mistrzów z genialnym klasykiem ostatniej środy - Real Madryt-Bayern Monachium – z niebywałą dramaturgią – nie był transmitowany w TVP, jak i cała Liga Mistrzów. Finał Eurowizji w sobotę miał 1,2 mln widzów, gdy ostatni za moich rządów z Krystianem Ochmanem oglądało 5 milionów. TVP Info tracące 70 proc. widowni, a niektóre audycje jak „Bez retuszu” prawie 90 proc. To jest miara upadku. To kiedyś trzeba będzie rozliczyć a Telewizję odbudować. I jeśli to ja mam mieć na coś wpływ, muszę zrezygnować z zaangażowań pozapolitycznych i wrócić do polityki. Już pod koniec prezesury nie wykluczałem kandydowania w wyborach parlamentarnych w 2023 r. Sprawy potoczyły się jednak inaczej i wylądowałem w Waszyngtonie, co było zresztą pięknym merytorycznie i życiowo doświadczeniem. Bardzo szybko się tam odnalazłem i doszedłem do wniosku, że mógłbym również i to robić w życiu – być managerem krajowych czy międzynarodowych instytucji związanych z finansami. Niestety moja przygoda była krótka, raptem 14 miesięcy. Donald Tusk, w ramach obsesji na punkcie TVP nie mógł zapomnieć o mnie i pierwszą decyzją swojego rządu zupełnie bezprawnie odwołał mnie z Waszyngtonu. Ale nie użalam się nad sobą. Chciał mnie Tusk w kraju, to mnie ma, ciekawe jak na tym wyjdzie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.