Ministra zdrowia Izabela Leszczyna wyraziła nadzieję, że program finansowania in vitro już zostanie i bez względu na to, kto będzie rządził, nie ośmieli się zabrać ludziom skutecznej metody leczenia niepłodności. Ministra zdrowia przypomniała, że roczny budżet programu wynosi 500 mln złotych. "Pamiętajmy, że w sumie to zagwarantowane 2,5 mld złotych, bo mamy program na 5 lat" - dodała.

Pod koniec kwietnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o ogłoszeniu konkursu na wybór realizatorów programu polityki zdrowotnej dotyczącej leczenia in vitro na lata 2024-2028. Program ma się rozpocząć 1 czerwca tego roku. Celem konkursu jest wybór realizatorów programu polityki zdrowotnej "Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024-2028" na okres od 1 czerwca 2024 r. do 31 grudnia 2028 r.

Finansowanie wspomaganej prokreacji

W ramach konkursuminister zdrowiaw latach 2024-28 sfinansuje zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji i zabezpieczenie płodności na przyszłość. Działania te powinny być przeprowadzone zgodnie ze wskazaniami określonymi w programie.

W Sejmie, podczas konferencji "Naturalnie, że in vitro" pod patronatem wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej, ministra zdrowia przypomniała, że roczny budżet programu wynosi 500 mln złotych. "Pamiętajmy, że w sumie to zagwarantowane 2,5 mld złotych, bo mamy program na 5 lat" - dodała.

"Mam nadzieję, że on już naprawdę zostanie, że już nikt nigdy, bez względu na to, kto będzie rządził, nie ośmieli się zabrać ludziom szansy, nadziei, po prostu skutecznej metody leczenia, bo to jest nieludzkie" - zaznaczyła Leszczyna.

"Będziemy o to dbać, będziemy wspierać i pary, i podmioty lecznicze, żeby program był jak najlepszy" - zapewniła ministra.

Wdrażanie programu

Szefowa resortu, dopytywana później przez dziennikarzy m.in. o wdrożenie programu, powiedziała, iż jest przekonana, że podmioty lecznicze są gotowe. "Mamy dużo informacji, że tak jest i że z niecierpliwością czekają na start (programu)" - dodała. Przypomniała, że zgłoszenia do konkursu przyjmowane są do jutra, a komisja "zaczyna pracować w bardzo szybkim tempie".

"Jestem pewna, że komisja zapewni obiektywizm, że wybierze najlepsze podmioty" - powiedziała.

Uspokoiła też "wszystkie podmioty, które nie zdążyły przygotować się do tej edycji konkursu". "Ponieważ mamy na ten rok 500 mln złotych (...), prawie pewne jest to, że jesienią ogłosimy kolejny konkurs" - dodała.

Druga edycja tego programu

Dopytywana, czy będzie to w takim razie druga edycja tego programu, odparła: "myślę, że tak".

"Mamy naprawdę dużo pieniędzy, rząd był bardzo hojny (...), biorąc pod uwagę, że mamy 500 mln na pół roku, to jeśli okaże się, że będą zgłaszały się podmioty, które w tej edycji konkursu nie zdążyły wystartować i będą spełniały warunki, to jest bardzo prawdopodobne, że uruchomimy jesienią jeszcze jeden konkurs" - wyjaśniła.

Przy czym - zaznaczyła - wymagania cały czas muszą być takie same. "Program jest zatwierdzony, przyjęty, opracowany przez zespół ekspertów, podpisany przeze mnie i nie sądzę, by ulegał zmianie, na pewno nie będę chciała obniżać jakości" - zapewniła ministra.

Ograniczenia w sprzedaży alkoholu

Zapytana przez dziennikarkę, na jakim etapie jest kwestia prac nad wprowadzeniem ograniczeń w sprzedaży alkoholu, zaznaczyła m.in., że "wszystkie badania pokazują, że największy wpływ na ograniczenie spożywania alkoholu mają dwie rzeczy, dostępność ekonomiczna, czyli cena i dostępność miejscowa".

"Jako minister zdrowia chciałabym ograniczyć dostępność miejscową alkoholu i analizujemy tę sytuację. Nie ma żadnych prac legislacyjnych, nie powstaje jeszcze żadna ustawa, analizujemy tę sytuację z różnych punktów widzenia: zdrowotnego, ekonomicznego, także przedsiębiorców, bo żyjemy w jednym państwie i mamy różne punkty widzenia, biorę je wszystkie pod uwagę" - powiedziała.

Dodała, że analizy w resorcie zdrowia potrwają jeszcze "co najmniej miesiąc".