Nie można potwierdzić, że wzywane osoby były podsłuchiwane, ale też nie można tego wykluczyć - przekazał PAP rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak odnosząc się do doniesień, że R. Terlecki, M. Kuchciński i K. Sobolewski otrzymali wezwania do prokuratury i że najprawdopodobniej byli inwigilowani Pegasusem.

Portal Onet podał w środę, że trzej prominentni politycy Prawa i Sprawiedliwości, będący blisko samego Jarosława Kaczyńskiego, otrzymali wezwania do prokuratury w śledztwie dotyczącym wykorzystywania Pegasusa. "Wszystko wskazuje na to, że Ryszard Terlecki, Marek Kuchciński oraz Krzysztof Sobolewski byli inwigilowani Pegasusem za rządów PiS" - napisano na portalu.

O kwestię wezwania polityków PiS do prokuratury PAP zapytała rzecznika prasowego Prokuratury Krajowej prokuratora Przemysława Nowaka. Rzecznik przekazał, że PK potwierdza wezwanie, gdy wezwane osoby same o tym poinformują. Jednocześnie zaznaczył, że "to, czy wezwane osoby były podsłuchiwane jest właśnie przedmiotem postępowania". "Ustalamy to m.in. wzywając świadków. Na tę chwilę nie można potwierdzić, iż wzywane osoby były podsłuchiwane, ale też nie można tego wykluczyć" - przekazał Nowak.

Onet, powołując się wcześniej na źródła zarówno w prokuraturze, jak i w PiS informował, że posłowie PiS mają na początku maja stawić się w prokuraturze i złożyć zeznania w charakterze świadka. Portal podał również, że Terlecki, Kuchciński i Sobolewski znaleźli się w gronie 31 osób, wobec których istnieje podejrzenie inwigilowania Pegasusem, gdy służbami kierowali Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik.

Wcześniej Prokuratura Krajowa potwierdziła, że polityk PiS Marek Suski jest jedną z osób, do których wysłano wezwania do stawiennictwa w charakterze świadka w śledztwie dot. wykorzystania oprogramowania Pegasus.

27 kwietnia Suski zwrócił się do szefa MS Adama Bodnara z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego Prokuratura Krajowa ujawniła, że został wezwany jako świadek na przesłuchanie ws. Pegasusa. O wyjaśnienia w tej sprawie na platformie X Suski zwrócił się również do premiera Donalda Tuska.

Prokuratura Krajowa poinformowała 10 kwietnia br., że prokuratorzy prowadzący śledztwo dotyczące wykorzystania Pegasusa wystawili wezwania do stawiennictwa w prokuraturze dla pierwszych 31 osób, wobec których jest podejrzenie inwigilowania ich tym systemem.

Osoby te zostaną przesłuchane w charakterze świadków w śledztwie, które zostało wszczęte 18 marca br. Postępowanie to dotyczy "przekroczenia uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych wykonujących czynności operacyjne poprzez bezprawne ich inicjowanie i wykorzystanie programu Pegasus, a także bezprawne wykorzystanie materiałów". Ponadto śledztwo dotyczy podejmowania bezprawnych działań "zmierzających do nieuzasadnionego wykorzystania programu Pegasus wobec określonych osób z powodów innych, niż zapobieganie, wykrycie, ustalenie sprawców, a także uzyskanie i utrwalenie dowodów, w zakresie przestępstw umyślnych ściganych z oskarżenia publicznego".

W śledztwie badane są także "nieprawidłowości w podejmowanych przez funkcjonariuszy publicznych działaniach stanowiących przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w związku z dopuszczeniem do wykorzystania programu Pegasus jako środka realizowania kontroli operacyjnej, a także wprowadzenia w błąd innych organów w celu wykorzystania go w konkretnych sprawach".

Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Adam Bodnar powiedział 16 kwietnia, że to osoby inwigilowane przy użyciu systemu Pegasus będą decydować o upublicznieniu swoich nazwisk. "To właśnie te osoby zadecydują, czy ujawnią informacje o tym, że były inwigilowane Pegasusem, mają swoje prawo do poszanowania prywatności. To oni muszą zdecydować, a nie politycy za nich" - mówił w Kielcach.

Z informacji Prokuratora Generalnego, która w ostatnim czasie trafiła do parlamentu, wynika, że w latach 2017-2022 w Polsce kontrola operacyjna przy użyciu Pegasusa objęła 578 osób. Najwięcej osób było objętych taką kontrolą w 2021 roku - 162. Pegasusa używały trzy służby: Centralne Biuro Antykorupcyjne, Służba Kontrwywiadu Wojskowego oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Były szef MSWiA i były szef CBA Mariusz Kamiński pytany o kontrole operacyjne przy użyciu Pegasusa zapewniał, że wszystkie wnioski w tej sprawie były realizowane za zgodą sądu. W ocenie szefa MS, zgody te mogły być jednak przez służby specjalne wyłudzane.

Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów.

Według ogłoszonych na przełomie 2021/2022 informacji przez działającą przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, za pomocą oprogramowania Pegasus w Polsce byli inwigilowani m.in. mec. Roman Giertych (obecnie także poseł KO), prokurator Ewa Wrzosek i ówczesny senator KO Krzysztof Brejza (obecnie europoseł), a także lider AgroUnii Michał Kołodziejczak (obecnie wiceminister rolnictwa).

W ostatnich tygodniach pojawiły się informacje, że wśród osób inwigilowanych przez służby specjalne w czasie, gdy nadzorowali je Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, byli nie tylko przeciwnicy ówczesnej władzy, ale też prominentni politycy PiS. W mediach pojawiały się również informacje, jakoby system miał być używany do inwigilacji wielu innych polityków, a także obywateli.(PAP)

autorzy: Marcin Chomiuk, Rafał Białkowski